22 kwietnia 2017

KONNICHIWA NIHON KARA, czyli siemanko z Japonii !

Cztery lata później w końcu trafiło mi się Tokio i to nie przelotem na tankowanie, ale konkretnie na kilka dni 👏




Do hotelu dotarliśmy dość późnym wieczorem. Mimo, że prawie od doby byłam na nogach, wskoczyłam w trampki (chętnie porzucam szpilki! 😝) i ruszyłam na nudle do mojej ulubionej restauracji. Radocha aż parowała mi uszami. Nie zdawałam sobie właściwie sprawy z tego, jak bardzo tęskniłam za Japonią i tym samym jak bardzo zmieniło mi się podejście do tego kraju po odejściu z japońskich linii. Surowa dyscyplina tamtej firmy miała ogromny wpływ na mój negatywny odbiór. Dziś jest dobrze, delektuję się ich kulturą na każdym kroku, aż dusza się raduje 😍 


Restauracja Marugame Udon - POLECAM! 💕



Zawsze zamawiam torotama udon - dużą porcję i na ciepło 😍



Początek nowego ekscytującego dnia - z okna widok na Tokyo Tower

  
                                                                                                                    
Okazało się, że mieliśmy dużo szczęścia z tym lotem, bowiem załapaliśmy się jeszcze na sakurę 🌸 (okres kwitnienia wiśni). Przypada on z reguły na wczesną wiosnę, a w połowie kwietnia, po obsypanych białymi lub różowymi kwiatami drzewach, już prawie nie ma śladu. Ohanami, z kolei, to sposób spędzania czasu podczas sakury. W dosłownym znaczeniu to „patrzenie na kwiaty”. Japończycy wówczas organizują częste pikniki w parku – wsuwają onigiri 🍙🍘 (ryżowa przekąska), popijają Kirin 🍺 lub ocha 🍵 (zielona herbata) i robią mnóstwo zdjęć, jak na Japończyków przystało 😁 Chociaż są i tacy, którzy wolą te chwile uwiecznić w inny sposób - malując…











Pierwszego dnia naszego pobytu Google maps jeszcze pokazywało miejsca z kwitnącą wiśnią. Następnego dnia, informacja była już niedostępna i faktycznie, kiedy poszłam w jedno miejsce nad rzeką niedaleko hotelu, po kwiatach nie było już śladu


Jednego dnia zrobiłam ohanami z moją załogą, a dnia następnego spotkałam się ze znajomymi z japońskich linii. To był taki mały powrót do przeszłości 🙊 Ich opowieści z pracy uzmysłowiły mi tylko, że w tej firmie czas się zatrzymał i pewnie gdybym nie podjęła decyzji o odejściu cztery lata temu, chodziłabym teraz tak frustrowana i zrezygnowana jak one. Życie zawodowe zostawiłyśmy zatem na boku. Najpierw poszłyśmy na obiad do bardzo tradycyjnej restauracji…













Później wylądowałyśmy w jednym z najdziwaczniejszych barów w Tokio – Alcatraz + E.R. w dzielnicy Shibuya, gdzie drinki podają z kroplówki, albo doustnie strzykawką…













Już pierwszego dnia przeszło mi przez myśl, że tak właściwie mogłabym w Japonii zamieszkać. Kiedyś w tym kraju wszystko mnie odrzucało. Japończyków uważałam za zdziwaczały i sfrustrowany naród, dziś sama się do ich kultury wpraszam. Czasem może faktycznie trzeba się wycofać na jakiś czas, żeby nabrać innej perspektywy.


Słynne przejście dla pieszych w dzielnicy Shibuya



TOMARE! (Stop) - czyż oni nie są słodcy? Nawet przypominają, żeby się zatrzymać przed przejściem na drugą stronę jezdni 😂



No chyba dosadniej już chyba nie można 😉



Przy wejściu do wielu restauracji znajdziecie plastikowe menu - taki widok zapewne jeszcze bardziej zachęca, niż proste nazwy w karcie dań 😜



Matcha Frappuccino musi być!



Ulice Tokio wieczorem mają jeszcze lepszy efekt






Truskawkowa kanapka - japoński klasyk




I jestem pod mega wrażeniem, że coś jeszcze pamiętam z japońskiego! 😎 Sugoi neeeee!!!





Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...