09 sierpnia 2017

Nowy projekt - latanie

Po ostatniej rotacji, z której wróciłam zajechana, jak jeszcze nigdy w życiu, zażartowałam, że przydałyby się jakieś trzy miesiące wolnego – nie tyle na zregenerowanie sił (te o dziwo szybko mi wracają), ale na odzyskanie równowagi psychicznej 😨

bAm! Wypadek w Boliwii i dwa miesiące wolnego jak nic 🙈 (warto krakać? 😂)

Na sesjach fizjo od tygodni panuje nerwówka – mnie frustruje fakt, że nie ma natychmiastowych efektów, terapeuta się denerwuje moim brakiem cierpliwości. Podobno po takiej operacji całkowitą sprawność osiąga się do pół roku 😱

Dobra, jeśli mam wziąć ćwiczenia na luzie, to biorę się za nowy projekt!




Z jakieś siedem lat temu zaczęłam robić licencję pilota. Rzuciłam się wtedy jak oszalała na szkolenie bez przygotowania i świadomości potrzebnego budżetu – będzie, co ma być, ważne, żeby zacząć – tak wtedy myślałam (i chyba dalej tak mam😜). Zdałam wszystkie egzaminy, ale niestety nigdy nie zasiadłam za sterami. Po ukończeniu egzaminów teoretycznych, ubiegający się o licencję ma dwa lata na zaliczenie egzaminu praktycznego. Kto jeszcze twierdzi, że dwa lata to dużo czasu? Śmignęło tak szybko, że zdążyłam tylko zauważyć przepadającą z dnia na dzień teorię.

I chyba faktycznie w życiu na wszystko przychodzi odpowiednia pora (tak jak magisterka 10 lat później 🙈). Odwiedziliśmy z Francuzikiem lokalny aeroklub, żeby zdobyć trochę więcej info na temat kursu, zobaczyć samoloty i podpatrzeć warunki. Tutaj zonk, na tak małych lotniskach we Francji, kontrolerzy ruchu powietrznego komunikują się tylko po francusku 😂 Nasz instruktor jest jedyny, który zna angielski, więc sam kurs to pestka, ja z kolei muszę się wysilić i załapać podstawowe zwroty po francusku, żeby zrozumieć, co się dzieje dookoła.  „Dasz radę!” – co chwilę powtarzał nasz instruktor.

No ba! 💪

Zaliczyliśmy spotkanie z zarządem klubu. Po krótkiej zapoznawczej rozmowie, zadecydowali jednogłośnie o naszym przyjęciu. Przed nami teraz badania medyczne, zorganizowanie sprzętu, książek i jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, bez żadnych niespodzianek (a to w lotnictwie niestety zdarza się na porządku dziennym), zaczniemy kurs jeszcze w tym roku.


Wiedziałam, że kiedyś znowu przyjdzie na to pora 😍






Widok z lotu ptaka na biuro Francuzika





- Jesteście pewni, że chcecie robić ten kurs razem? – zapytał instruktor z lekkim uśmieszkiem 😏
- Dlaczego? 😳
- Mieliśmy tu już kilka par i żadna z nich na tym dobrze nie wyszła 😜
- Może to będzie ostatni test dla nas przed konkretnym ‘I DO’ 😅