07 lutego 2013

From Paris with Love

Z kraju kwitnącej wiśni do krainy serów i wina…
Tak, Francja to nasz trzeci dom. Pomimo tego, że nasza firma dociera na każdy kontynent, baza londyńska operuje wyłącznie na trasie Londyn – Tokio i Paryż – Tokio. No widzicie? Wcale się tak nie bujamy po tym świecie, no chyba, że prywatnie :P

Gdzieś nad Syberią




Jak więc wygląda nasz typowy miesiąc? Najdłuższy trip (patrz: I speak no aviation) trwa dziewięć dni, podczas, którego robimy Londyn – Tokio – Paryż – Tokio – Londyn. Dokładnie!… jestem dopiero w połowie <buuu> W każdym miejscu zatrzymujemy się na dwie noce. Krótszy trip trwa cztery dni, to tylko lot do Tokio (właściwie do Narity, gdzie znajduje się drugie lotnisko stolicy) i z powrotem. Istnieje jeszcze trzydniowy, a to dlatego, że w jedną stronę pracujemy, a w drugą lecimy jako pasażerowie (o tym innym razem ;) ).
W miesiącu praktycznie robimy średnio 76 godzin – sześć lotów 12-godzinnych, bo tyle trwa pokonanie ok. 6600km. Niestety średnia godzin waha się miesięcznie od 36 do nawet 98 i na to już nie mamy wpływu, zależy czy jesteś lubiany, czy nie, a rachunki ciągle trzeba płacić :P Poza godzinami w powietrzu mamy jeszcze standby, wtedy spędzamy dzień pod telefonem w pobliżu lotniska i wzywają nas, gdy ktoś się nie może pojawić – a często bywa, że nie chce. Ma to swoje plusy i minusy. Dla tych, co dolatują z innych krajów, to kolejny zmarnowany dzień z dala od domu, dla mnie wymówka, by dłużej poleżeć w łóżku :D Dziesięć dni w miesiącu mamy wolne, ale do końca nigdy nie wiadomo które, bo w ostatniej chwili cały grafik może się zmienić. Jedyne gwarantowane są wakacje, zarezerwowane z dwumiesięcznym wyprzedzeniem. Sorry dziewczyny! Teraz kumacie, dlaczego czasem nawalam z wyjazdem, koncertem, albo zwykłym drinem na mieście? Grrrrrr……

Nie mogę oczywiście pominąć najważniejszej kwestii… jeśli decydujesz się na tą pracę, zapomnij o prawdziwym karpiu w święta; urodziny może Ci zepsuć agresywny pasażer, którego być może trzeba będzie związać; kiedy budzisz się z kacem pierwszego stycznia, Twoi wszyscy znajomi dopiero otwierają szampana – Tobie żal serducho ściska, no i może się okazać, że nie zdążysz na ślub swojego rodzeństwa, bo samolotowi chciało się zepsuć i nie ma szans, że dolecisz na czas ważnego TAK. Gotowy/Gotowa na WSZYSTKO?:)


Oczywiście nie taki diabeł straszny jak go malują! Raz rozkminisz system, będziesz w stanie uniknąć niespodzianek. Nie koniecznie musisz mieszkać przy lotnisku – wielu moich znajomych dolatuje z innych krajów Europy, narażają się tylko na dodatkowy stres. Nie musisz żyć jak pustelnik w swoim własnym świecie, większość z nas jest w stałych związkach, a co niektórzy nawet bardziej zaawansowani wychowują pociechy. Kwestia tego, żeby sobie wszystko porządnie zorganizować.


Samo życie… Bonne Nuit ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...