Sprite x 100

marca 14, 2013

Właśnie takiego lotu potrzebowałam po trzech dniach wolnego (tylko!) i nawrotach choroby...

Odpowiedzialna za galley w ekonomicznej klasie z setką uczniów. Naprawdę nie mogło być lepiej! Po pustych lotach, które zdarzają się prawie nigdy, lot z japońskimi grupami szkolnymi jest jak marzenie 😀Przeważnie lecą do Europy na wymianę uczniów, podszkolić język przez kilka tygodni, dodatkowo pozwiedzać i liznąć naszej kultury. Są mega nakręceni, więc taki lot to jedna wielka euforia. Okrzyki zachwytu zaczynają się już przy samym wejściu na pokład, zwłaszcza kiedy widzą nasze europejskie twarze, a co się dzieje, kiedy zaczynamy mówić do nich po japońsku? Normalnie reanimacja potrzebna! 😂

Typowa grupa japońskich uczniów

Serwowanie posiłku zajmuje połowę standardowego czasu. Wszyscy zamawiają Sprite albo sok pomarańczowy, które przygotowuje się dużo szybciej niż gin z tonikiem czy campari z sodą. Nie ma też obrażonych na cały wszechświat pasażerów w ostatnich rzędach, dla których została tylko ryba, bo niestety kurczak się skończył. Cieszą się, że mogą poćwiczyć język angielski, grzecznie proszą i dziękują z wymalowanym uśmiechem na twarzy. Bywa czasem, że jakaś jedna odważna dusza zapyta o zrobienie wspólnego zdjęcia, chwilę z nami pozuje i nagle cała reszta atakuje. Jak ich tu nie kochać?!

Z reguły gdy jedna rzecz działa bez zarzutu, inna musi nawalić, czyż nie? Tak po prostu dla zachowania równowagi w życiu 😉 Dwie godziny przed lądowaniem dostaliśmy wiadomość z kokpitu, że warunki pogodowe w Naricie nie są najlepsze. Wieje silny wiatr boczny, a że oba pasy startowe ułożone są w tym samym kierunku, jedyną opcją jest diversion (zmiana kierunku i lądowanie na innym lotnisku). Dodatkowo burza piaskowa z Chin w ciągu ostatnich dni ograniczyła widoczność.

Z kokpitu:
- Haneda przyjmuje tylko małe samoloty, chyba będziemy musieli mierzyć na Kansai (Osaka), ale spróbuję wylądować w Naricie...

Spróbuję?? Ty lepiej wybierz najbezpieczniejsza opcje! 


Godzinę przed lądowaniem z kokpitu:
- Za chwilę włączę sygnalizację „zapiąć pasy”. Będziemy krążyć nad Naritą przez jakieś pół godziny. Jak się nie uda wylądować, lecimy do Nagoi

Pięknie! Jeszcze lepiej! Jak my się stamtąd wydostaniemy?


Telefon od szefowej pokładu:
-  Pamiętajcie, żeby przyjąć odpowiednią pozycję w czasie lądowania

Japonka po mojej prawej:
- To prawie jak pozycja awaryjna, hehe...

 Ja Ci zaraz dam! Awaryjną!


Mija 20 minut... krążymy, 30 minut, kolejne 10... ciągle krążymy... pojawiają się zarysy jakiś budynków... faktycznie przywiało piachu z tych Chin... w ogóle nami nie trzęsie, może nie taki diabeł straszny, jak go malują? Pięć minut później domki śmigają coraz szybciej, drzewa są coraz bliżej, zaczyna rzucać nami na wszystkie strony, gdyby nie zabezpieczenia wózki zaczęłyby jeździć po całej kabinie... rzuca nami coraz bardziej... masakra

Ojcze Nasz... o raju, jest Was tam czterech, jak Wy to zmaścicie...............!!!!!!! Nagoja, please....aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa!

Bang! Pisk opon, ryk silników przy hamowaniu, zmniejszenie prędkości, rozluźnienie mięśni, łzy, ulga...

Kapitan po opuszczeniu samolotu:
- Nigdy jeszcze nie lądowałem w takich warunkach


Drinka poproszę...

Przeczytaj również

4 komentarze

  1. A tak z innej beczki....ja się strasznie boję latać. Mało tego w tym roku zafunduję sobie tą traumę na szczęście tylko 1,5 h ale na własne życzenie. Masz jakiś skuteczny sposób, żebym nie podskakiwała na każdy głośniejszy dźwięk samolotu i nie wbijała sąsiadowi obok paznokci w nadgarstek przy lądowaniu ? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam styczność z wieloma osobami będącymi w podobnej sytuacji do Twojej... jednym pomaga podróżowanie z bliską osobą, drugim wsparcie załogi, jeszcze innym szocik przed lotem ;) Lęki mamy przed tym, czego do końca nie potrafimy zrozumieć. Może zagłębienie się w fazy lotu, pomoże Ci pokonać stres? Każdy dźwięk ma racjonalne wytłumaczenie. Słyszałam o krótkich warsztatach, podczas których zainteresowanym przedstawiany jest szczegółowo każdy element. Może warto spróbować? Pamiętaj też, że jeśli masz jakiekolwiek obawy, powiedz o nich załodze, ich obowiązkiem jest zapewnienie Tobie komfortu podczas lotu :) Serdecznie pozdrawiam!

      Usuń
  2. Po takim stresie przy ladowaniu pewnie nie mialas problem z zasnieciem?! :)
    Ps. Bardzo mi sie podoba Twoj blog. Swietna lektura do poduszki :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahaha! wręcz przeciwnie, po takim ladowaniu adrenalina az kipiala uszami, musielismy zahaczyc najpierw o crew room ;))))

      Usuń

Archiwum

Obserwuj bloga