21 kwietnia 2013

Sejsmiczna Japonia

Przyzwyczaiłam się do faktu, że Japończycy nie lubią konfrontacji i będą ściemniać dla dobra ogółu, do upałów i wilgotności wysokiej do tego stopnia, że przy wyłączonej klimatyzacji marszczą się kartki w książce, do ryżu i surowej ryby na śniadanie, a także do tego, że będę najwyższa w każdym pociągu. Nigdy natomiast nie opanuję emocji podczas trzęsienia ziemi...


Zawsze jest tak samo. Zaczyna wolno kołysać, budynek cicho trzeszczy, zanim dojdzie do mnie, że to nie jetlagowe zawroty głowy, ruch się nasila, meble głośniej skrzypią i tak to trwa długie minuty. Po trzęsieniu ziemi, na skutek którego doszło do tsunami w marcu 2011 roku, każde drganie wywołuje obawy, że dojdzie do podobnej katastrofy. Bywa, że jednego dnia nic się nie dzieje, a następnego ziemią zatrzęsie kilka razy, a może inaczej, ona ciągle się rusza, ale nie zawsze ten ruch jest odczuwalny dla regionu, w którym się akurat znajdujemy Według portalu internetowego japońskiej agencji meteorologicznej, którą dość często śledzę, dzisiaj było już dziewięć trzęsień ziemi na całym obszarze, z czego tylko jedno odczuwalne tutaj, gdzie jestem. W odróżnieniu od skali Richtera, gdzie natężenie trzęsienia ziemi przedstawione jest w oparciu o wytworzoną energię, Japończycy używają skali shindo, mierzącej stopień trzęsienia w różnych regionach kraju. Jak człowiek może się przyzwyczaić do nieprzewidywalnego? Na pewno trudniej jest nam Europejczykom. Ja pamiętam jedynie milisekundowe wstrząsy na Górnym Śląsku, bez porównania są z trwającym wieki trzęsieniem ziemi w Japonii. Zawsze są te same pytania Ile to potrwa? Będzie się nasilać? Uciekać, czy zostać?


Ludzie tutaj od małego są uczeni, żeby w razie trzęsienia schować się pod stół, wchodząc pod niego głową, a nie nogami. Wcześniej należy otworzyć drzwi i okna, by ułatwić sobie ucieczkę w razie znacznych zniszczeń budynku po wstrząsach. Rodzice jednej znajomej podobno zawsze mówili jej, żeby chowała się w łazience, idealne pomieszczenie 2x2, gdzie nic na głowę nie spadnie. Przedmiotem najbardziej pomocnym przy ewakuacji jest latarka oraz gwizdek, dzięki któremu można poszkodowanych zlokalizować w gruzach już po zdarzeniu. Ich widok w pokojach hotelowych przestał mnie dziwić.


To nie pokaz mody, ale gwarancja, że podczas nocnej ewakuacji będę w pełni ubrana!


Jeden dzień jednak szczególnie utknął mi w pamięci. Pewnego razu poszłam do lokalnej restauracji słynnej z japońskiego specjału, jakim jest udon (niebo w gębie i brzuszku! ). Wybrałam się sama, z racji, że większość znajomych już się nim przejedła – był okres, że wszyscy chodziliśmy tam jak lunatycy, ja dalej nim jestem! Poza tym też nie każdy jest fanem tego dania. Także bez presji, mnie jak najbardziej odpowiada chwila ciszy i rozkoszowania dobrym jedzeniem. W samej restauracji usiadłam jeszcze plecami do baru, by nikt mnie w żaden sposób nie rozpraszał, a że byłam jedyną klientką, to była idealna atmosfera na relaks. W pewnym momencie zaczęło lekko kołysać, pomyślałam, jak zwykle, że to zmęczenie. Kiedy jest się na ziemi (w odróżnieniu od dziesiątego piętra w hotelu), trzęsienie ziemi w takiej sytuacji, to ostatnia rzecz, która przychodzi na myśl. Niestety drgania zaczęły się nasilać do tego stopnia, że musiałam się złapać stołu. Z zaplecza wyskoczył personel ubrany w kurtkach. Podczas trzęsienia ziemi, jeśli nie wiemy co robić, zawsze obserwujemy lokalnych ludzi. Po ich zachowaniu można się domyśleć, jak poważna jest dana sytuacja i co robić. Pracownicy restauracji byli poubierani, a w ich oczach odczytywałam strach, to nie było normalne! Nigdy w życiu nie pójdę już sama nigdzie w Japonii! Nie chce umierać tu i teraz, wśród ludzi, którzy ni w ząb nie mówią po angielsku! Buuuuuuu – tylko o tym byłam w stanie myśleć. Po kilku dobrych minutach przestało trząść, jedna pracownica zaczęła się kłaniać i przepraszać mnie za tą sytuację (co jak co, ale na to wpływu akurat nie mieliście! ), a ja zdałam sobie sprawę, że pobiłam mój rekord w jedzeniu udonu!

Tego dnia w moim telefonie pojawiła się aplikacja, która wysyła przeraźliwy dźwięk w momencie jak nadchodzi trzęsienie ziemi. Działa... przekonałam się kilka dni później w Anglii w supermarkecie, kiedy nagle zaczęła oznajmiać na cały sklep, że w Japonii trzęsie...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...