18 maja 2013

Assessment Day


Wszystko, co piękne, szybko się kończy. Zaatakowałyśmy z dziewczynami jedną z greckich wysp i po raz kolejny wywołałyśmy zamieszanie wśród lokalnej społeczności, haha! Nie wiem, jak dziewczyny, ale ja teraz nadrabiam długim snem, gdzie się tylko da... oczywiście wliczając w to moją pracę

Ale do rzeczy! Parę tygodni temu miałam rozmowę kwalifikacyjną do australijskiej linii lotniczej z bazą w Londynie. Cały żart polega na tym, że zarejestrowałam się na ich stronie jakieś trzy lata temu. Parę miesięcy później doszły mnie słuchy, że zamykają bazę w Anglii, więc całkowicie o nich zapomniałam. W marcu dostałam maila, zapraszającego mnie na rozmowę, który w pierwszej chwili potraktowałam jako spam. Okazało się, że firma ta jednak dalej utrzymuje swoją londyńska załogę, a w danym momencie zamiast do Hong Kongu i Singapuru, operuje wyłącznie na trasach Londyn – Dubaj. Żyć, nie umierać. Baza w Anglii, podobne warunki pracy do obecnej firmy, z tym wyjątkiem, że destynacją jest upalny Bliski Wschód i linia lotnicza wydaje się być zdecydowanie bardziej ludzka. Rozmowa kwalifikacyjna odbywała się w hotelu położonym tylko dwa przystanki metra od mojego miejsca zamieszkania, więc chyba już nie mogło być łatwiej To znak! Tym bardziej, że w 2013 postanowiłam zmienić swoje życie!

Assessment Day jest rodzajem selekcji, stosowanej przez linie lotnicze, zwykle trwa cały dzień (jak nazwa wskazuje) i składa się z różnych form testowania potencjalnego pracownika - od testów językowych, poprzez zadania grupowe, do rozmowy indywidualnej. Odbywa się to w kilku etapach i po każdym z nich kandydaci są informowani o wynikach. W zależności od firmy, wręczane są listy z decyzją, albo odczytywana jest lista „wybrańców”. Tego dnia informowani byliśmy SMSem. Ale jak to wyglądało od samego początku?

Przyjechałam dość wcześnie, z racji, że nie wiedziałam dokładnie gdzie znajduje się hotel, ale też dlatego, że warto być przed czasem, aby rozeznać się w sytuacji i ewentualnie nawiązać jakieś znajomości. Mając bratnią duszę przy sobie, łatwiej jest pokonać stres w ciągu całego dnia i wszystko tak naprawdę staje się miłym doświadczeniem. Dołączyłam do niewielkiej grupki podenerwowanych ludzi w hotelowym lobby, od razu można wyczuć z kim człowiek „kliknie”, a kogo będzie wyłącznie tolerować dla wspólnego dobra. Różne są typy ludzi – od cichych myszek siedzących w kącie, po rządzące damule, przechwalające się swoimi osiągnięciami. Najtrudniej jest przebywać z tymi osobami, które zamknięte w sobie, w milczeniu oceniają wszystkich dookoła i biorą całą rozmowę dość poważnie, nie dopuszczając do siebie nikogo. Po to jest właśnie taki Assessment Day, żeby firma mogła wybrać typy najbardziej pożądane. Tak więc na starcie odpadają osoby mało komunikatywne – to mi przypomina jedną z moich pierwszych rozmów wiele lat temu, kiedy nie odezwałam się w grupie ani słowem, głównie z przekory, bo nie podobał mi się sposób w jaki nas traktowali Osoby dominujące też nie są mile widziane, bo praca w zespole nie polega na kierowaniu, ale współdziałaniu. Ważne jest, aby podczas grupowej rozmowy być otwartym na kandydatów dookoła, angażować innych w rozmowę, upewniać się, że wszyscy zgadzają się z podjętą decyzją i ogólnie wzbudzać sympatię samym sposobem bycia (wierzcie mi, to też można wypracować ). Dlatego też kluczem do sukcesu nie jest sama wiedza, ale głównie umiejętność opanowania emocji i zachowania naturalności, jeśli wiecie co mam na myśli.

Na samym początku byliśmy mierzeni, bo jak już wspominałam kiedyś odpowiedni wzrost jest jednym z warunków otrzymania pracy. Na tym samym etapie prowadzący zebrali wymagane dokumenty – kopię paszportu, CV i zdjęcia. Następnie podzieleni zostaliśmy na kilka grup i zebrani w różnych pokojach. Myślę, że tego dnia było nas około sześćdziesięciu, zarówno kobiety jak i mężczyźni z przedziałem wiekowym od dwudziestu do czterdziestu lat. Rozmowy odbywały się każdego dnia, co najmniej przez dwa tygodnie, więc ilu chętnych musiało być Pierwszym zadaniem było przedstawienie siebie w obrębie grupy, dzięki czemu lepiej się poznaliśmy, a jednocześnie prowadzący mogli ocenić naszą osobistą prezentację i wstępną interakcję z ludźmi. Później przystąpiliśmy do zadania grupowego. Znaleźliśmy się w pewnej sytuacji i wspólnymi siłami musieliśmy rozwiązać problem. Mianowicie rozbijamy się na oceanie i trafiamy na bezludną wyspę. W ciągu dziesięciu minut należało posegregować posiadany sprzęt w kolejności od najważniejszego, wybrać z nich trzy najbardziej potrzebne i zaprezentować naszą pracę przed innymi grupami. Komunikacja na tym etapie była dość trudna, każdy z nas miał inne doświadczenie i sposób rozwiązywania problemów. Poza tym znalazła się jedna panna w naszej grupie, z resztą obecna pracownica renomowanej brytyjskiej linii lotniczej, która za nic nie dała się przegadać i wszystkimi dookoła dyktowała Wyznaczone dziesięć minut pomaga określić czy grupa jest w stanie opanować emocje i działać pod presją czasu. Prezentacja przed pozostałymi uczestnikami pomaga natomiast ocenić zachowanie i mowę ciała kandydata przy większym audytorium. Jakby nie było, patrzą na nas setki par oczu na każdym locie i ktoś, kto nie czuje się z tym komfortowo, nie będzie w stanie wykonywać swojej pracy.

Po przerwie zostaliśmy wymieszani między grupami i dostaliśmy do rozwiązania kolejne zadanie. Tym razem biwakujemy gdzieś w lesie na odludziu i jedna osoba z naszego grona zostaje ukąszona przez węża. Z listy uczestników wycieczki, których profile zostały nam podane na dodatkowej kartce, musimy zadecydować, która czwórka zostaje z poszkodowanym, a która czwórka wyrusza po pomoc. Nasze wyniki ponownie musieliśmy zaprezentować przed innymi grupami. Zadanie było o tyle trudniejsze, że po ustaleniu, kto idzie i kto zostaje, prowadzący podali nam dodatkowe informacje, które właściwie zamiast pomóc, zburzyły cały plan. Tak naprawdę podczas takiego grupowego zadania ważnym nie jest znalezienie idealnego rozwiązania, ale zademonstrowanie umiejętności komunikacji międzyludzkiej i pracy zespołowej. Ta część dnia kończyła się testem z języka angielskiego, a mianowicie dwoma krótkimi esejami do napisania. Pierwszy na temat trzech pozytywnych cech, z których jesteśmy u siebie dumni, drugi wyjaśniający co osobiście wniesiemy do firmy.

SMS, który otrzymałam po pierwszym etapie był niestety negatywny i musiałam opuścić hotel razem z większością uczestników. Z wszystkich ludzi, których tego dnia poznałam i którzy obecnie latają, nikt nie przeszedł do kolejnego etapu. Może potrzebowali kogoś bez doświadczenia, a my wszyscy jesteśmy już w pewien sposób za bardzo ukierunkowani? Podejrzewam, że u mnie jednak zaważyło drugie zadanie. Znalazłam się w grupie z samymi chłopakami, i z całym szacunkiem dla wszystkich kolegów, ale zaczął mnie frustrować ich przeinaczony, spowolniony tok myślenia, więc poniosło mnie i nagle stałam się podobna do tej paniusi z brytyjskich linii, a niech mnie!

Jestem natomiast ciągle w kontakcie z Abby, dziewczyną, pracującą w mediach, którą tego dnia poznałam. Z tego co mówiła, w drugim etapie mieli indywidualne rozmowy, które praktycznie były już tylko formalnością. Teraz czeka na końcową decyzję, bo sprawdzają jeszcze jej historię o niekaralności i przeprowadzają konieczne badania medyczne. Mam nadzieję, że na dniach dostanę od niej pozytywną wiadomość. Zawsze miło jest witać kolejną duszę w naszym pokręconym świecie na 11000 metrów



Zakończę moją życiową dewizą...
WSZYSTKO SIĘ ZWYKLE DZIEJE DLA JAKIEJŚ PRZYCZYNY  


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...