02 czerwca 2013

Jedne drzwi zamknięte...

Nie wierzyłam, że kiedyś ta chwila nadejdzie, a jednak... Po siedmiu latach opuściłam
W drodze "na Północ"
najbardziej ekscytujące miasto na świecie. Londyn był, jest i zawsze będzie moim ulubionym miejscem i już odliczam dni do wspólnego weekendu z przyjaciółmi. Czasem jednak trzeba zamknąć jedne drzwi, aby otworzyć kolejne

Przede mną miesiąc regenerowania sił po japońskiej szkole przetrwania, czas na przygotowanie do nowego wyzwania i solidna praca nad życiem osobistym, które przez ostatnie parę lat, a już na pewno ostatnie kilka miesięcy, nie wyglądało tak, jak wyglądać powinno! I wiecie co? Pomimo tych wszystkich zmian – nie zawsze korzystnych, nowych miejsc, zachowań i twarzy – nie zawsze łatwych do zaakceptowania, zdecydowanie odżyłam! Czasem nie łatwo jest zmienić nasze życie od tak po prostu, poza tym potrzebna jest duża dawka odwagi i energii, ale jedno jest pewne... jeśli bardzo nam na czymś zależy, trzeba odłożyć analizę, obawy i brak wiary na bok. Gwarantowaną satysfakcję znajdziemy po drugiej stronie

Hmmm... kiedy byłam tutaj parę lat temu na okres jednego tygodnia, pamiętam jak się poryczałam i narzekałam, że wszystko co za oknem widzę, to drzewo i motyl, nigdy nie będę mogła tu zamieszkać! Dziś dostałam nawet wiadomość od znajomego z żartobliwym pytaniem, czy zaczęłam już doić krowy, hahahaha! Może to nie metropolia, nie mam supermarketu i siłowni pod domem, przyjaciół (dajcie mi kilka dni! ) na zawołanie, nie zasypiam i nie budzę się do dźwięku przelatujących samolotów, ale czasem trzeba wyjść z siebie i postawić się obok tego wszystkiego, by zrozumieć co tak naprawdę jest ważne w naszym życiu.


Ajjj!!!!! Tego hałasu silników odrzutowych nie daruję sobie jednak, bo latanie krąży mi w żyłach jak krew, bez tego nie istnieję! Z wielką niecierpliwością czekam na lipiec! A tymczasem moją tęsknotę zaspokajam takim widokiem z okna:





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...