10 lipca 2013

Nowy dom. Kolejny?

Przy tym zasypiam i budzę się

W Paryżu z łóżka patrzyłam na wieżę Eiffla, tutaj na Burj Khalifa – najwyższy budynek na świecie, dokładnie ten sam, po którym skakał Tom Cruise w Mission Impossible 4

Ale zanim zaczęłam doceniać ten widok minęło parę dni....

Na locie z Newcastle do Dubaju poznałam jeszcze jedną nowicjuszkę, bardzo sympatyczną Angielkę. Dobrze, że umieścili nas na tym samym locie, bo jednak stresowe sytuacje łatwiej się przeżywa w towarzystwie. Niestety Samantha mieszka w innym miejscu i nie jest w mojej grupie, więc jeszcze nie miałyśmy za bardzo okazji się poznać. Podobno mam wielkie szczęście, że trafiłam do tego budynku, w którym jestem, zapewnionym z resztą przez firmę. Znajduje się w samym centrum miasta (niektórzy mieszkają przy lotnisku), jest dość nowoczesny z dużymi apartamentami, basenem i siłownią. Po przyjeździe w pokoju zastałam kartony z nowym wyposażeniem kuchennym, suchym prowiantem i nawet deskę do prasowania, a na stole list od firmy, witającej mnie serdecznie w Dubaju. To nie wystarczy, żeby przestać tęsknić za rodziną i znajomymi, ale bardzo dobry początek nowej kariery. Podoba mi się, że firma dba o swoich pracowników. Niestety wcześniej nie mogłam tego powiedzieć

W mieszkaniu jesteśmy trzy, każda ma swój własny pokój z łazienką, dzielimy wyłącznie kuchnię i salon. Dziewczyny (z Filipin) większość czasu spędzają u swoich facetów, więc tak naprawdę mam mieszkanie dla siebie...cisza i spokój! To jest też powód, dla którego nie umiałam się tu odnaleźć przez pierwsze dni. Sam prosty fakt wyrzucania śmieci w tym drapaczu chmur był dla mnie zagadką, nie wspominając już o magicznym dostępie do wi-fi, bez którego przecież człowiek tylko wegetuje. Na szczęście dziewczyny się pojawiły i życie tutaj zaczęło nabierać kształtów.

A sam Dubaj? Nie zrobił na mnie takiego wrażenia trzy lata temu, kiedy tu przyjechałam pierwszy raz. Dziś natomiast pomyślałam, że z całą pewnością odnajdę się. Fascynujące jest to, że jeszcze niedawno, bo przed XIX wiekiem zamiast tego lasu budynków w tym samym miejscu była wyłącznie pustynia (więcej o historii, jak opanuje przewodnik ). Pogoda na przyszły tydzień: 42, 42, 41, 42, 41, 41, 41 !!! co przekracza moje wszelkie wyobrażenia i jakiekolwiek marzenia. Na treningu jestem już uznana za wariatkę, bo jako jedyna czerpię czystą satysfakcję z siedzenia na zewnątrz, zamiast w klimatyzowanych budynkach. Kocham to ciepło otulające moje ciało, tą świadomość promyków słońca na mojej skórze, parujące okulary i wyświetlacz telefonu, kiedy wychodzę na zewnątrz, smak gorącego powietrza – dla mnie bomba. Zawsze chciałam żyć w kraju, w którym jest gorąco, rosną palmy i są drapacze chmur... jeeeeeej! Modernistyczna architektura według mnie bije inne kraje na łeb, na szyję. Nie umiem przestać podziwiać widoków w drodze do centrum szkoleniowego i z wielką niecierpliwością czekam na wolną chwilę, żeby wybyć na miasto z aparatem. Na razie tylko atakuję Khalifę z okna Hej, przecież to nie są tygodniowe wakacje! Ja tu mieszkam

Zaczął się Ramadan. Jak ktoś to ładnie określił „miesięczne święta Bożego Narodzenia dla muzułmanów”. Szanuję i podziwiam miesięczny post od świtu do zmierzchu. Mieliśmy kilkugodzinne szkolenie temu poświęcone. Nie można jeść, pić, czy nawet żuć gumy w miejscu publicznym; restauracje są pozamykane do zachodu słońca, albo zasłonięte roletami, tak, że nie-muzułmanie ciągle mogą jeść w środku, ale nikt z zewnątrz nie widzi; należy nosić ubrania zakrywające nogi i ramiona. Byłam dziś na chwilę w centrum handlowym kupić kartki, cisza i kompletne wyludnienie. Dużo ludzi wyjeżdża w tym okresie na wakacje, nigdzie nie gra muzyka, restauracje są zamknięte, atmosfera przemyśleń i zadumy. Kilka dni temu buntowałam się przeciwko spodniom w 40-stopniowym upale, dziś w centrum handlowym zastanawiałam się nad własną egzystencją. Kto by pomyślał, klimat udziela się wszystkim bez względu na religię

Wierze, że wiele jeszcze przede mną i z niecierpliwością czekam na rozwój wydarzeń; poznanie więcej ludzi, odkrywanie Dubaju, rozpoczęcie prawdziwego treningu, latanie i mogłabym tak w nieskończoność! Mam nadzieję, że tempo życia tutaj sprzyja zapisywaniu wszystkiego i dzielenia się z Wami, bo prawda jest taka, że nigdy nie byłam dalej od rodziny i znajomych niż teraz i czuję, że muszę być tutaj jeszcze bardziej aktywna, żeby osiągnąć wewnętrzny spokój.


Ramadan Kareem moim nowym przyjaciołom!




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...