12 lipca 2013

Pierwsza załamka

Podobno zdarza się nawet najtwardszym!
U mnie przyszła po tygodniu, uniknąć się jej niestety nie udało. Większość ludzi miało swoje momenty w pierwszych dniach pobytu tutaj i to głównie spowodowane tęsknotą za domem, rodzicami i przyjaciółmi. Wielu moich znajomych przyleciało prosto z rodzinnego domu i nigdy wcześniej nie przebywali poza nim tak długo. Z jednej strony fascynuje mnie ich entuzjazm i beztroska, a z drugiej mam ochotę ich uświadomić, że po pewnym czasie przychodzi zderzenie z rzeczywistością i ta mydlana bańka pęka. Patrząc na nich, widzę siebie pięć lat temu w japońskich liniach, ten mega zachwyt ludźmi, otoczeniem i warunkami pracy. Trzymam za nich wszystkich kciuki, jak również za siebie, bo mimo, że znam zasady, mnie deprecha też dopadła...

Wstawanie rano jest moją piętą Achillesową! W zeszłym tygodniu mieliśmy wykłady i zajęcia organizacyjne; otworzenie konta bankowego, rejestracja w klinice, badania rządowe dla uzyskania wizy na pobyt stały, spotkanie z grupą wsparcia, grupą odpowiedzialną za nasze zakwaterowanie, grupą medyczną, wyjaśniającą wszelkie możliwe choroby, na które jesteśmy narażeni podróżując po świecie, załatwianie dokumentów, poznawanie programów komputerowych, potrzebnych teraz do nauki, a w przyszłości do zarządzania grafikami, lotami, urlopami, itp. Codzienne wstawanie o 5:00 dało mi się wczoraj we znaki, a do tego doszły problemy z laptopem, ludźmi w grupie, presja studiów, które też w międzyczasie robię i nawet niedziałająca pralka w domu. Wiecie, jeden z dni, kiedy jak coś się sypnie, to już konkretnie. Przepraszam Mamo za łzy na Skype, ale to tylko przemęczenie i bezsilność

Dziś już jest lepiej. Chyba nie tylko ja się zrelaksowałam, ale cała nasza grupa. Mamy weekend, który tu przypada na piątek i sobotę. Wszyscy w końcu odespaliśmy, a wieczorna kolacja pozwoliła nam na odreagowanie wszelkich stresów w minionym tygodniu i naprawienie stosunków między sobą. Mamy 15-osobową grupę, w której są ludzie z Malezji, Francji, Rumunii, Bułgarii, Anglii, Polski, Irlandii i Portugalii. Wybuchowa mieszanka charakterów, osobowości, nawyków, priorytetów, pomysłów...i tak dAAAlej! Większość z nas to osoby poniżej 25go roku życia, bez doświadczenia – zwłaszcza tego życiowego, które z chęcią przejęłyby kontrolę nad resztą grupy... frustrujące, czyż nie? ale są też i takie, które patrzą na to wszystko z boku i wywracają tylko oczami, hahaha... Carolina spadła mi z nieba, razem się wspieramy w tej wędrówce Jest więc bardzo ciekawie i wierzę, że z czasem wszyscy się dotrzemy. Szkoda, bo pewnie do tego dojdzie pod koniec treningu, później każdy pójdzie w swoją stronę i być może nie będziemy się już tak często widywać. W całej bazie jest nas 17 800, jakie więc są szanse, że trafimy ze sobą na ten sam lot?

Nabieram pokory i dziękuję za to, co mam...




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...