09 września 2013

Loty SUPY

Supy to nasz przydomek przez dwa pierwsze próbne loty. Pochodzi od wyrazu supernumerary – ponadprogramowy, nieetatowy.

Każdy z nas musiał odbyć jeden lot na Boeingu i jeden na Airbusie, a tym samym jeden turnaround i jeden layover. Mój pierwszy lot do Indii, o którym tyle negatywnego słyszałam, długo będę wspominać! Pomijając fakt, że byłam już na starcie nastawiona na najgorsze, moja supy-partnerka wcale nie dodawała mi otuchy - „Cześć mamo.. tak już czekamy na briefing... no siedzę z Agnieszką, wiesz, ona też jest zestresowana mimo, że już latała wcześniej przez pięć lat...”. Rozpisali nas po dwóch z grupy na każdy lot, żeby nam było raźniej. SEEErio?! Wcześniej wychodząc z autobusu wzięłam przez pomyłkę nie moja torbę. Biedny chłopak gonił za mną po całym budynku. Czysty zbieg okoliczności, że w taki sam sposób oznaczył swoja torbę. Dzień zaczął się więc masakrycznie, może być gorzej? Nasz lot do Chennai był dopiero o 13:00. W centrali na briefingu musimy być dwie godziny przed czasem, do tego trzeba liczyć godzinę na dojazd i może z godzinę na przygotowanie... dzień pracy zatem zaczyna się jakieś cztery godziny przed samym lotem, a gdzie tam lądowanie? Na szczęście lot do Indii to tylko niecałe cztery godziny. Praktycznie cokolwiek będzie poniżej dwunastu biorę spokojnie na klatę Pięć lat harówki do Japonii pozwala mi zdecydowanie docenić krótsze loty. W jedna stronę mieliśmy tylko połowę ogólnej liczby pasażerów, lot powrotny był niestety pełny. Wszyscy byli fantastyczni, z poczuciem humoru i bardzo wyrozumiali, czego niestety nie mogłam powiedzieć o załodze. Szok, szok, szoking! Czegokolwiek uczono nas przez ostatnie dwa miesiące, nie miało zastosowania kompletnego na pokładzie – zarówno pod względem organizacji galley i wózków, jak i obsługi klienta. Miałam wrażenie, że chodzę za moimi kolegami i wypełniałam ich braki uśmiechem (brzmi sensownie? ), w pewnych momentach chciałam uciec, żeby nie być wrzuconą do wora z całą resztą. Wdepnęłam w solidne bagienko! My supy powinniśmy tylko obserwować załogę na próbnych lotach, zapoznać się z serwisem i lokalizacją. Niestety na tym locie załoga postanowiła nas wykorzystać do najgorszej pracy. Po pracy agonia – ból nóg tak niemożliwy, że musiałam wziąć tabletki przeciwbólowe przed zaśnięciem. Na co tak naprawdę narzekają wszyscy? Jaki jest problem z tymi lotami do Indii? Rzeczywiście pasażerowie? A może problem dotyczy właśnie załogi? Czy ludzie przypadkiem nie nastawiają się negatywnie już na samym starcie, bo to India? Nie mam zielonego pojęcia i chyba będę musiała trochę dłużej polatać, by odkryć prawdę.

Dzień odpoczynku i tym razem pakuję walizkę na dłużej. Kierunek Singapur. Mój drugi lot supy tym razem na fantastycznym A380, 29 godzin w miejscu docelowym i z przemiłą supy-partnerką. Brzmi super... żeby tylko załoga miała głowy na karku i odrobinę serca! Lot jest o godzinie 3:20, co znaczy, że wstaję przed północą. Niestety nie śpię już od 19:00, bo chyba podświadomie przeżywam Moja psiapsióła leci do Korei o podobnej porze, więc razem bierzemy autobus do centrali – ostatnie miłe chwile przed zderzeniem z szarą, bezduszną rzeczywistością... Jeśli po nocy nastaje dzień, a po burzy pojawia się słońce, po tragicznym Chennai przychodzi nieziemsko fantastyczny Singapur. Dosłownie ciągle mam banana na gębie jak wspominam ten trip. Załoga była przekochana, mieli do nas cierpliwość, ciepłe słowa i ciasteczka! W Singapurze wyszliśmy małą grupką na kolację (tylko tył ekonomicznej, gdzie pracowałam) i wtedy się zaczęło. Nawiązaliśmy wyjątkowy kontakt, czułam się jak wśród swoich. Lot powrotny nie był niczym więcej jak czystą przyjemnością! Mam nadzieję, że pomimo, iż jest nas 17500 w firmie, będziemy się widywać częściej. 

Merlion - symbol Singapuru



Ha!! Mojito serwowane w słoikach


Te dwa próbne loty dały mi wstępny obraz sytuacji w firmie. Na krótkich trasach załoga szaleje pod presją, na długich natomiast są bardziej wyluzowani, co przekłada się na atmosferę na pokładzie i system pracy. Dobrze, że przeciętny grafik jest zbalansowaną mieszanką obu. We wrześniu mam kilka krótkich lotów do Pakistanu, wymieszanych z layovers w Europie – Zurych, Praga, Rzym, Dusseldorf. Po okresie próbnym, który kończy się po sześciu miesiącach będziemy mieli prawo do wybierania tripów i zamiany, co w moim przypadku podobno będzie super łatwe, bo nikt nie chce latać do Newcastle Z Warszawą muszę się na razie pożegnać, bo na trasie w tym momencie operuje tylko A330, na którym nie jesteśmy szkoleni. Są jednak plany zmiany samolotu na B777 w przyszłości, więc może będę mieć szansę postawienia nogi na ziemi ojczystej Liczę też na loty do Londynu, USA, Frankfurtu, Pragi, Rzymu, Barcelony, Hong Kongu, Wenecji, Birmingham, Sydney, by odwiedzić rodzinę i przyjaciół.

Teraz po szkoleniu może być już tylko lepiej, powoli odzyskuję swoje życie


6 komentarzy:

  1. Ja w przyszłym tygodniu lecę do East Midlands:) Nie mogę się doczekać, bo uwielbiam latać samolotem - w przeciwieństwie do mojego brata :)
    Mam jednak małe pytanie, coś co zawsze mnie ciekawiło :) Po każdym lądowaniu pasażerowie klaszczą. Słyszałam, że robi się tak po to aby podziękować pilotowi. Ale słyszałam również, że piloci tego nie lubią. Czy mogłabyś powiedzieć jak jest na prawdę. Nie chciałabym siać wiochy, skoro to może być niegrzeczne :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, to dość znany zwyczaj i nie tylko wśród Polaków, podobno Włosi też klaszczą. Właśnie pytałam o to jednego znajomego pilota. Twierdzi, że jest to całkiem miłe - nikt bowiem poza pasażerami w firmie nie dziękuje mu za dobre lądowanie, więc traktuje to bardzo osobiście :) Ja z kolei zawsze myślalam, że ludzie klaszczą z radości, że wylądowali w całości :D Na jednym locie w japońskich liniach miałam grupę Polaków z Suzuki Poland, po wylądowaniu klaskali, a cała azjatycka część pokładu siedziała zachwycona polską uprzejmością. Jak widać, każdy ma inne podejście - z punktu widzenia pilotów i załogi to czysta forma podziękowania, więc czemu się powstrzymywać? :D Miłego lotu do East Midlands!

      Usuń
  2. Dziękuje za objaśnienie :) Twój blog jest jedyny w swoim rodzaju :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się z takiego odbioru i serdecznie zapraszam w wolnej chwili! :D pozdrawiam

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...