Wszystko...

września 21, 2013

...się dzieje z jakiejś przyczyny!

Wierzcie mi, to stwierdzenie zawiera w sobie wiele prawdy i od lat pozwala mi w pojmowaniu rzeczy, które się w moim życiu przytrafiły. Mam na myśli wszystkie zarówno te fantastyczne jak i te trudniejsze do akceptacji. Sam fakt rezygnacji ze studiów w Krakowie dla kogoś, kto okazał się tego oczywiście niewarty. Długo nie umiałam sobie tego wybaczyć, zwłaszcza obserwując moich przyjaciół, cieszących się życiem w wielkim mieście. No cóż, dostałam się na miejscową uczelnię, gdzie poznałam najlepszych ludzi pod słońcem (Kama, Aga, Olka, Kinia, Piotrek, Adam, Krzychu, Żołnierz – kac przy Was był zawsze do zniesienia! Nawet jeśli nie był, to był, no wiecie 😍 hahaha!) i później okazja wyjazdu do Londynu. Po jakimś czasie miał być powrót, ale zadzwoniły japońskie linie i reszta to już jak lawina – podróżowanie, zawieranie cennych przyjaźni na brytyjskim gruncie, obywatelstwo, mężczyzna. Dobra! Nie zawsze było tak kolorowo i przepraszam tych, do których się nie odzywałam w swoim czasie, ale to nie było lenistwo czy lekceważenie, ale zwykły fakt braku środków do życia 😐 Buziak!

Wróćmy na ziemię... Jest 26.08. Dostajemy grafiki na wrzesień – nie chcę narzekać, bo nabrałam pokory przez te wszystkie lata, ale takie małe „czemu akurat tylko europejskie loty dla mnie?”. Gdybym dostała przynajmniej Newcastle, Londyn albo Warszawę, NIE E. No cóż, pocieszam się w takim razie Pragą. Mieszka tam moja bardzo dobra znajoma, z którą wcześniej pracowałam i zwiedziłam południową Afrykę. Odeszła z firmy po urodzeniu córki i razem z partnerem stwierdzili, że Praga będzie najlepszym miejscem, żeby na jakiś czas się osiedlić – blisko do rodziny, bowiem oboje pochodzą ze Słowacji, nie ma problemów z językiem, tańsze życie w porównaniu z Londynem. Miałam ją odwiedzić wiele razy, niestety nigdy nie było po drodze. Proszę bardzo, pierwszy miesiąc latania, stolica Czech na horyzoncie 😍 Super! Przynajmniej mam na co czekać w tym miesiącu. Żeby było ciekawiej, Lucia wyjeżdża na wakacje i wraca do Pragi dzień przed moim przyjazdem – ha! Nie mogę się już doczekać! Zanim jednak spakuję walizkę z upominkami, czeka mnie jeszcze szybki Zurych.

Właśnie. Okazał się on niestety za szybki. Wylądowaliśmy dużo wcześniej w porównaniu do STA i z tego powodu nasz grafik na kolejne dni został brutalnie zmieniony. 11 godzin odpoczynku po locie to minimum, które nam przysługuje. Skoro wylądowaliśmy przed czasem, mogę lecieć wcześniej w inne miejsce, niż ustalona Praga dzień później... ???? Z planowanym spotkaniem mogłam się teraz tylko i wyłącznie pożegnać. Skoro rzeczy dzieją się z jakiejś przyczyny, niech ta będzie konkretna tym razem!
Kochani, zostałam wysłana na tripa do Australii !!!

To było jedno z moich „kontrolowanych marzeń”. Nigdy tam świadomie nie chciałam jechać, bo bałam się konsekwencji😜 Na wszystkich lotach w japońskich liniach miałam fantastycznych Australijczyków. To są ludzie, których można rozpoznać na pierwszy rzut oka. Zawsze uprzejmi, bardzo mili, uśmiechnięci, pozbawieni wszelkich uprzedzeń, wszystko widzą pozytywnie. Za każdym razem zachwycali mnie swoją postawą i tym samym wzrastała we mnie obawa przed wyjazdem i zmianą planów życiowych. Coś na zasadzie biletu w jedną stronę 😁 Pewna pasażerka nawet na jednym locie chciała, żebym została jej synową...hahahahaha!!!

Nie tak sobie wyobrażałam pierwszy lot na szósty z moich kontynentów, ale przyznam, że byłam szcześliwa jak małe dziecko w Boże Narodzenie. To wspaniałe uczucie, kiedy jedzie się w nowe miejsce, zwłaszcza to długo oczekiwane. Na locie rozbawiłam pasażerów moim podekscytowaniem i kiedy wychodzili, każdy po kolei uścisnął moją dłoń, życząc miłego pobytu. Oj, kocham ich! 😍 Po dotarciu do hotelu koledzy z lotu poszli spać, a ja z kamerą uderzyłam na miasto! Jedynie Tracy z Malezji dołączyła do mnie. Miałyśmy 24 godziny do wykorzystania. Niestety tylko tyle trwa nasz layover. Perth, na szczęście, jest dość małym miastem i byłyśmy w stanie odwiedzić większość polecanych miejsc. Poza tym nic się nie równa spacerowi w dobrym towarzystwie. W sklepie znalazłyśmy śmieszną wersję czekoladowego batona KitKat – chciałam o nim powiedzieć znajomej. Wiecie, że musiałam się zapytać Tracy w jakim kraju jesteśmy, bo za nic nie umiałam sobie przypomnieć? Nigdy wcześniej nie doświadczyłam takiego „zagubienia” 🙈 Powstało słynne „Tracy, where are we actually?”.

 

Widok na Perth z Kings Park


Jedyne kangury, na które natrafiłyśmy - w ogóle się nas nie bały

Australia więc zaliczona. Czekam z niecierpliwością na kolejne miasta na tym kontynencie, bo czuję potworny niedosyt po cichym Perth 😜 Chcę przytulić misia koalę!

Przeczytaj również

2 komentarze

  1. Agnieszko, wielkie dzięki za pogodne i radosne przesłanie, jakie zawierają Twoje opisy.
    Świadczysz w nich o kulturze otwartości na każdego człowieka, której tak bardzo potrzeba współczesnemu światu.
    Powodzenia na każdy lot! Rozsiewaj 'w górze' i na ziemi tę prawdę, że przez wzajemny szacunek życie może stawać się coraz piękniejsze! Może to jest ... przyczyna (powód) dla której latasz po świecie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może faktycznie to latanie ma jakiś głębszy sens ! :) dziękuję za wsparcie i pozdrawiam!

      Usuń

Archiwum

Obserwuj bloga