Piasek na święta

grudnia 16, 2013

Nie wiem ilu z Was miało szansę spędzić święta Bożego Narodzenia poza domem, a może nawet dalej, bo poza granicami swojego kraju, a jak już idziemy na całego, to poza obszarem swojego kontynentu, ale ci co mieli okazję, pewnie zgodzą się ze mną, że nie zawsze jest łatwo i kolorowo. Podpisując kontrakt dla jakiejkolwiek linii lotniczej, wyraża się jednocześnie zgodę na “bez-rodzinne” święta. Zauważyłam u siebie taką dziwną zależność. Jednego roku nie czuję w ogóle klimatu i świadomość spędzenia Bożego Narodzenia bez bliskich, wcale mnie nie przeraża. Z kolei rok później czuję, że choćbym miała stanąć na głowie, być zwolniona z pracy, albo nawet iść pieszo do Polski, za wszelką cenę muszę być z rodziną.

W tym roku jest inaczej. Przez długi czas nie czułam nic. Chyba próbowałam wypchać z podświadomości wszelkie świąteczne myśli, żeby pewnego dnia nie obudzić się z depresją. 24go rano wracam z Monachium i mam trzy dni wolnego. Na siłę mogłabym lecieć do Polski, ale po pierwsze dla rodziny miałabym pewnie czas tylko przez kilka godzin (podróż przez Warszawę na Śląsk trochę zajmuje), a po drugie to okres świąteczny, gdzie szanse dostania się na pokład z biletem standby są praktycznie równe zeru. Stąd też zakaz wszelkich ozdób w mieszkaniu, wydziwiania z choinką, bombkami czy nawet kupowaniem prezentów...

Wróciłam właśnie z szybkiego tripa do Londynu. Fantastyczna załoga, mili pasażerowie, szalenie fajnie było spotkać się ze znajomymi i odwiedzić stare śmieci! Wróciłam do Dubaju z walizką pełną ozdób świątecznych, prezentów dla znajomych, składnikami na pierniki. Wymiękłam. Siedzę właśnie oblepiona brokatem, ze sztucznym śniegiem we włosach. Dookoła unosi się zapach cynamonu – uwielbiam zapachowe świeczki i popijam Baileysa z lodem – z jakiegoś powodu kojarzy mi się ze świętami. Na dniach zabieram się za pierniki. To moje coroczne, osobiste poświecenie dla najbliższych, czemu nie obdzielić nimi lokalnych w tym roku? 😊 Serio, tego klimatu nie zepsuje nawet pustynia za oknem czy nawoływania dobiegające z meczetu.

Na koniec przepraszam za dwie rzeczy:
  1. Świadomie rezygnuję z szalonych kilkugodzinnych świąt w Polsce, bo Kochana Rodzinko, wiem, że Wy dacie sobie razem radę beze mnie, w końcu już chyba się przyzwyczailiście 😉 Natomiast tutaj jest parę osób, którym wiem, że mogę pomóc swoją obecnością.
  2. Żeby nie było, że o Was nie myślę, wypisałam kartki, które dzięki znajomym w Londynie dotrą do Was niebawem. Uważajcie przy otwieraniu, moja kreatywność stwierdziła, że nie ma dla niej żadnych granic. HA! 😂

A dla Was wszystkich przedświąteczny buziak i bardzo inspirujący filmik. Jak Was wzruszy, piątka, ja ryczałam jak dziecko...buahahahahah!!!



Przeczytaj również

0 komentarze

Archiwum

Obserwuj bloga