31 grudnia 2014

2014 / 2015


Godzę się z odchodzącym 2014 (na pustyni, bez fajerwerków i drinka)...

Przepraszam za zaniedbanie i egoizm
Wybaczam wszelkie krzywdy
Zapominam kłótnie
Dziękuję za niesamowite wsparcie rodziny i przyjaciół
Szanuję cierpliwość mojego mężczyzny
Radują mnie wszystkie nowe znajomości i nowo odkryte miejsca
Doceniam niesamowicie zdobyte doświadczenie


Nakręcam się mega na nadchodzący 2015!!! Czuję, że będzie to rok wznieconej miłości, kolejnych sukcesów i koniecznych zmian. Jak to ktoś z Was kiedyś do mnie napisał – to jest niesamowite, że co postanowisz, to się spełnia. Kochani, w tym roku wracam do domu, rodziny i bliskich. W żaden sposób nie mam zamiaru rezygnować z kariery, skrzydeł i podróżowania. Zatem przede mną ciężka praca nad kompromisem...

A Wam wszystkim życzę dużo wytrwałości, łatwych decyzji, wspaniałych wiadomości, wsparcia, miłości i więcej spełnionych MARZEŃ ❤ ❤ ❤ ❤ ❤


video



Szampana za Wasze zdrowie wypiję jutro w Londynie!!! Cóż za fantastyczne miejsce na rozpoczęcie Nowego Roku


29 grudnia 2014

Saudyjska służba zdrowia


W duchu bardzo się cieszę, że już praktycznie za nami większość świętowania. Pod wieloma względami ten okres do najlepszych nie należał, ale dzielnie wszystko zniosłam Nawet fakt, że podczas kolacji wigilijnej zmuszona byłam do delektowania się wyłącznie arabskim chlebem i wdychania oparów sziszy. Odbiłam sobie za to następnego dnia, we włoskim konsulacie, lampką wina i postanowieniem, że nigdy już się nie będę poświęcać dla ogółu, tylko dlatego, żeby wszystkich zadowolić

Ale odłóżmy na bok ludzi toksycznych i zranioną dumę. W święta poza sercem i własnym ego bolało mnie coś innego zdecydowanie bardziej! Pamiętacie, jak walczyłam ze skutkami ubocznymi wyrwanego zęba modrości na moim ostatnim wolnym? Otóż sprawa się jeszcze bardziej skomplikowała. Kilka dni przed świętami przebiła mi się przez dziąsło kość i raniła język. Wiem, brzmi masakrycznie i dość dziwacznie. Tym, co nie widzieli tego na oczy, nie wiedziałam nawet jak to wytłumaczyć! Całe szczęście w Arabii Saudyjskiej nie celebruje się świąt Bożego Narodzenia i wszelkie instytucje pozostają otwarte.

Zatem jednego dnia zdecydowałam, że pójdę tylko na kontrolę i ewentualnie po jakąś sugestię odnośnie dalszego leczenia. Nasłuchałam się wielu dziwnych historii o lokalnych szpitalach, a znajoma mi radziła, żebym sobie niczego do buzi wkładać nie pozwoliła. Ok, na konsultacji się skończy! Znalazłam klinikę dentystyczną niedaleko hotelu. Czysto, nowocześnie i bardzo miły personel – mam tutaj na uwadze zarówno lekarzy, filipińskie asystentki, jak i nie mówiące po angielsku Arabki na recepcji...
    Ona: Ile lat?
    Ja: Trzydzieści,
    Ona: Hmmm... dwadzieścia,
    Ja: ???
    Ona: Hmmm...dwadzieścia
    Ja: To klinika dla dzieci? Nie przyjmiecie mnie?
    Ona: ???
    Znajoma: Chyba chce ci powiedzieć, że wyglądasz na dwadzieścia ???
    Ona: Tak Tak

Żadnego umawiania na wizytę, wracania za godzinę czy kolejek. Zostałam przyjęta od razu. Następnie przekierowywana z pokoju do pokoju, z konsultacji na rentgen. W końcu wylądowałam na fotelu u chirurga stomatologicznego: „Albo ci tą kość spiłujemy, albo już nigdy nie będziesz mieć spokoju”. Kurka, dzięki za szczerość! Dobra, przełknęłam fakt, że moich zębów dotyka ktoś całkiem obcy (ukłony w kierunku mojego dentysty!), że zostaję czymś znieczulona (to chyba była dawka z adrenaliną!) i będę mieć PIŁOWANĄ SZCZĘKĘ, ale kiedy chirurg zostawił mnie na fotelu, dławiącą się własną krwią i wyszedł po inne narzędzia, myślałam, że zjadę. Oczami wyobraźni widziałam jego zakrwawione rękawiczki, dotykające każdej klamki w klinice i ponownie lądujące w mojej jamie ustnej. Ha! Oczywiście nic takiego nie miało miejsca. U dentysty zawsze bardziej panikuję niż powinnam

Po dentyście wybrałyśmy się na konsultację do dermatologa. Kilka z nas ma jakąś wysypkę i zastanawiamy się czy to jest to samo źródło. Ponownie proces zakładania kartoteki i obczajenia, jak działa nowy szpital. Biorąc pod uwagę fakt, że jesteśmy w kraju, gdzie najłatwiejszej rzeczy nikt nie kuma i wszystko z grubej rury komplikują, system wydaje się być całkiem prosty. Później chwila czekania i znowu pierwsze do przyjęcia. Jesteśmy uleczalne U mnie to prawdopodobnie alergia pokarmowa. Mimo, iż już nie jestem w Dżedda, mam ciągle kontakt z lekarzem przez maile, który najwyraźniej wziął sobie do serca mój stan.

Teraz pytanie... Znakomita opieka, to zasługa naszego pochodzenia i blond włosów, czy raczej jakiegoś mega – super ubezpieczenia zdrowotnego, zapewnionego przez naszą firmę? Co by nie było powodem, sposób w jaki nas potraktowano był fantastyczny – profesjonalny i jak najbardziej poważny  






Taka ciekawostka: przy rejestracji w szpitalu zwykle pytają się, u jakiego lekarza pacjent chciałby być przyjęty – kobieta, mężczyzna, kraj pochodzenia także jest do wyboru. Nie będę wybrzydzać, skoro wystaje mi kość i swędzi całe ciało! W obu przypadkach przyjęli mnie mężczyźni. Zabawny był dermatolog, który spojrzał na mój goły brzuch, a później skrępowany podczas rozmowy nie spuszczał wzroku z monitora swojego komputera. Poczciwy staruszek




24 grudnia 2014

Ten pusty talerz

Wydarzenia ostatnich dni trochę zaburzyły mój spokój wewnętrzny. Wiadomość o śmierci, narodzinach, stawianie czoła wyzwaniom w arabskim świecie – wiele emocji z tym związanych. Nie jestem tam, gdzie być powinnam i gdzie przede wszystkim być bym chciała. Taki z resztą los i konsekwencje świadomych wyborów.

Dzięki sytuacji, w jakiej się znajduję, potrafię spojrzeć na wszystko z innej perspektywy i bardziej docenić Wasze duchowe wsparcie. Mimo, iż szalenie za Wami dziś tęsknię, jestem serduchem tam, przy tym wigilijnym stole. Niewidzialnie wsuwam pachnącą-inaczej siemiotkę, ten nieziemski barszczyk z uszkami, wyśmienitego karpia i makówki z ohydnie dużymi rodzynami, na tym wolnym miejscu, przy Waszym stole. Dopiero teraz z perspektywy czasu i wydarzeń rozumiem, że to nie tyle talerz przygotowany dla fizycznie niespodziewanego gościa (zawsze mnie to oburzało, bo mieszkałam na czwartym piętrze w bloku. Jasne, że kolo by zadzwonił pod 1 a nie 14!), ale dla tych, którzy fizycznie zasiąść z Wami nie mogą...

Z całego serca wszystkim razem i każdemu z osobna 

WYJĄTKOWYCH
PRAWDZIWYCH
INSIPRUJĄCYCH
Świąt Bożego Narodzenia!!!!




Ja uciekam na arabską kolację wigilijną
Smacznego !!!  

 

21 grudnia 2014

Cudowne rozmnożenie

Przyszedł w końcu czas na spakowanie dorobku życia po raz kolejny, mimo iż przed nami tylko godzinny lot do Dżeddy. W sumie to następnego dnia możemy zarówno wrócić do bazy, jak również lecieć za Wielką Wodę. Uwielbiam tą niewiadomą, a jeszcze bardziej fakt, że opuszczam mury osiedla. Najwyższa pora zmienić miejsce – i jak ja mam zostać matką i żoną, skoro tydzień w jednym miejscu i ja fiksuję ?! ?! ?! ?!

Odkąd wróciłam z wolnego, jestem na Boeingu, który (już pewnie wspominałam tysiąc razy) nie za bardzo mi podchodzi! Chyba to przyczyna tego, że całe życie latałam na dużych samolotach. Zasmakowałam kameralnego Airbusa i w tym momencie może go pobić jedynie Gulfstream, Falcon czy któryś z ich braci. To jest właściwie to wzbogacanie doświadczenia, o które mi chodzi, a ja tymczasem tkwię w martwym punkcie. W każdym razie lot zapowiadał się sympatycznie. Tylko kilku pasażerów, świetna i zorganizowana załoga. Seryjnie nie ma się do czego przyczepić. Do tego jeszcze dostałam pozycję na tyle samolotu, a że wieziemy minimum załogi, tym samym byłam odpowiedzialna za drzwi po obu stronach i całą kabinę ekonomiczną. Luzik jeszcze większy, bo catering mam tylko na cztery osoby. Zatem uporam się ze swoją pracą i śmigam do biznesowej pomóc dziewczynom, tam się pewnie będzie działo! W ich kabinie, dla ułatwienia, pojawiły się na siedzeniach nazwiska pasażerów, więc powoli organizujemy się z serwisem.

Po kilku minutach zaczęli przybywać pierwsi pasażerowie – służba naszego głównego gościa. Świetnie, mam już przygotowane drinki na powitanie i ręczniczki dla odświeżenia. Chwilę później zaczynam kombinować, bo w mojej kabinie siedzi już jakieś osiem ludzi, a ja mam tylko trochę sałatki i w piekarniku cztery szałarmy, to arabski odpowiednik kebaba w cieście. Dobra, są na tyle duże, że jeśli podzielę każdego na pół, to wystarczy dla wszystkich, a poza tym to tylko godzina lotu, z głodu nie umrą W pewnym momencie muszę jednak wykonać telefon do naszej głównej: „ No słuchaj, chyba jest mały problem. Na tą chwilę mam już szesnaście pasażerów i cztery szałarmy...”. Jest to stresująca sytuacja, ponieważ jedzenie zamówione dla kabiny VIP i biznesowej, jest przeznaczone tylko dla wskazanych gości. Bywa, że nie chcą jeść zaraz po starcie, ale w ciągu lotu proszą o przekąskę. Zostaje mi w takim razie czekanie na jakieś pozostałości, ale co w międzyczasie?!

Po starcie ja pocisnęłam z tacą z drinkami, a dziewczyny zebrały z całego pokładu wszystkie możliwe kanapki przeznaczone dla załogi. Dwadzieścia dwie nieśmiałe pary oczu. Mam nadzieję, że zdawali sobie sprawę, iż stajemy na rzęsach tylko po to, żeby im dogodzić. Na koniec zapchałam ich cukierkami i owocową gumą do żucia – tym nigdy nikt nie pogardzi

Kolejny dowód na to, że w każdej chwili wszystko się może zmienić i nigdy nie można polegać na oficjalnej informacji z bazy. Trzeba być bardzo elastycznym w podejściu do pracy i czasem kombinować jak koń pod górkę, żeby ostatecznie każdy opuścił pokład zadowolony. My, z kolei, mamy świetną historię do wspominania przy arabskiej herbacie – ja blednąca za każdym razem, jak widziałam kolejny podjeżdżający samochód z pasażerami, a dziewczyny tak szybko jak się pojawiały w mojej kabinie, tak szybko uciekały z przerażeniem w oczach na widok tylu twarzy. Hahahahahahahahahahahahahaha!!!!! Było super

Teraz dni zadumy nad sobą i swoim planem życiowym w moim ulubionym saudyjskim mieście (zdjęcia pod starym postem), które jest tak otwarte na zmiany, jak chyba ja...



Uwielbiam jak mnie budzą promienie słońca. Pomyślałam, że tym hotelu to będzie niemożiwe...



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...