29 kwietnia 2014

WaKacJe

Ostatnie dni dały nam konkretnie w kość. Dubaj i Facebook aż huczały od zdesperowanych komentarzy „Majowy grafik pilnie poszukiwany!!!”. Załoga klasy ekonomicznej zwykle dostaje roster jakoś w okolicach 26go każdego miesiąca. Tym razem życie kilku tysięcy ludzi zostało brutalnie wstrzymane. Powodem pewnie było zamknięcie pasa startowego na kilka tygodni w celu przeprowadzenia prac konserwacyjnych. Co za bzdura! Myślałam, że każda dobrze prosperująca firma bez problemu stawia czoło nowym wezwaniom, zwłaszcza tym, o których się trąbi od dłuższego czasu. No cóż, naiwna Aga się myliła i poobgryzała cały żel z paznokci w oczekiwaniu na wyrok.

Wczoraj po wylądowaniu z Indii w końcu zarąbista wiadomość:
  • Londyn x 2, moje dziewczyny = tequila
  • Niemcy, które z chęcią zamienię na coś dłuższego w kierunku Azji,
  • Nigeria, gdzie podobno mamy eskortę z lotniska do hotelu i jesteśmy uziemieni podczas całego pobytu, to brzmi poważnie <(O-O)>
  • turnaround do saudyjskich sąsiadów, co powinnam zacząć traktować poważnie, zwłaszcza, że życiowe plany zaczęły się układać w tym kierunku (c.d.n.)
  • I dużo wolnego, które spędzę na plaży i na Cyprze, a pod koniec miesiąca na świętowaniu kolejnej dekady ..... buuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu


Jeden z tych dni




Lecę... pakować plecak


20 kwietnia 2014

Happy Easter !

Z jakiegoś powodu nigdy nie przepadałam za Wielkanocą. Kojarzy mi się ze smutkiem i płaczem. Może to przez historię Zbawienia, albo skutek uboczny godzin spędzonych w kościele przez te dni w dzieciństwie (wtedy się niczego nie rozumiało!). Poza tym rodzinka musiała o mnie intensywnie myśleć ostatnio, bo jakoś wyjątkowo chciało mi się ryczeć za domem.

Chwila, chwila! Dostałam od zajączka wycieczkę do Szwecji! Jak zwykle tylko 24 godziny, ale nie byłam wcześniej, więc nawet to mnie zadowala. Tyle się nasłuchałam o idealnych krajach Skandynawskich, że aż mnie nosi, żeby przekonać się na własnej skórze skąd ten zachwyt! Zajączek się niestety pomylił i dał mi jeszcze w zestawie zapyziałego pursera, rąbnięta seniorkę, zezowatą Hiszpankę, arogancką Bułgarkę i jej dumną koleżankę niemowę, panikarę Francuzkę, blondynkę Ukrainkę i egoistki Chinki. Więc kiedy człowiek myśli, że gorzej już nie może być... W drodze powrotnej tylko 60 ludzi (na 380) i sześciogodzinny lot. Są dwa wyjścia – albo będę udawać, że mnie ta załoga interesuje i wdam się w ambitną dyskusję o szminkach i pękniętych naczynkach, albo zamknięta w toalecie będę układać pasjansa (w japońskich liniach to działało na ostudzenie emocji).

… Nie przewidziałam turbulencji Zaczęły się, jak weszłam do kokpitu porobić kilka zdjęć. Utknęłam tam na kilka godzin



A wcześniej w Sztokholmie:
 





Tym wszystkim, którzy spędzają święta z najbliższymi – cieszcie się tą chwilą i niczego nie bierzcie za pewnik, radosnych i rodzinnych! Tym, co świętują z dala od domu – wierzę, że nie utknęliście z wariatami na 11000 metrów, zdrowych i pełnych nadziei! 


      HAPPY EASTER !!!

 


14 kwietnia 2014

Szansa

Pierwszy raz w życiu zasnęłam na kanapie przy filmie... Dokładnie. Chyba przesadzam z zamianą grafiku, a do tego uderzyłyśmy z Monią na Oman parę dni temu i znowu miałam Londyn (dzięki dziewuszki za spotkanie!). DOBRA WIADOMOŚĆ – w maju dużo więcej stąpania po ziemii! Najwyższa pora, bo ostatni tydzień  wolnego miałam w październiku (ehhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhh ! ).

Zmęczenie, które daje mi się we znaki i kilka dennych lotów, jakie miałam ostatnio przyjemność robić, zmusiły mnie do wysłania kolejnych CV. „Poczekalnię”, jak nazywam moją obecną firmę, trzeba będzie wkrótce opuścić. Po tylu latach latania, prywatne linie to raczej kolejny krok i zaczynam się coraz bardziej o tym przekonywać. Tak więc powodzenia sobie!

Poszukując ciekawych ofert, trafiłam na kilka terminów dni otwartych i rozmów kwalifikacyjnych do czołowych linii, które na pewno zainteresowałyby mnie kilka lat temu. Podaje Wam wszystko poniżej, jeśli jesteście gotowi na ciekawą odmianę w życiu, albo znacie kogoś, kto ma na tyle motywacji i zapału, żeby próbować! Bo warto! 


Etihad Airways


Mają bazę w Abu Dhabi (Zjednoczone Emiraty Arabskie), więc praca dla nich wiąże się z wyjazdem. Plusem jest zapewnienie przez firmę zakwaterowania, transportu i ciekawych destynacji. 

Będą rekrutować w wielu miejscach, a między innymi:
  • 23 kwiecień - Warszawa
  • 28 kwiecień - Londyn
Po więcej informacji odnośnie dat, miejsc i jak aplikować, odsyłam do stronki Etihad



Emirates Airlines




Podobnie jak powyższa linia lotnicza, Emirates także ma bazę wyjazdową, tu z kolei jest to Dubaj. Cabin crew mają podobne benefity. 

Rekrutacja w Krakowie odbywa się jutro, ale jest jeszcze:
  • 21 kwiecień - Warszawa
  • 22 kwiecień - Londyn
Zapraszam na stronkę rekrutacyjną Emirates


Small Planet Airlines



Jest firmą czarterową, która operuje głównie na trasach po Europie, na Bliski Wschód, do krajów Afryki północnej i Azji. Samoloty wynajmowane sa przez biura turystyczne, jak również podstawiane na loty, na których pierwotny przewoźnik napotkał problemy. Głowna baza znajduje się na Liwie, ale rerutacja odbywa się także do kilku miast w Polsce i Anglii:
  •  Katowice / Gdańsk
  • Manchester / Londyn
Więcej informacji znajdziecie na stronce SPA


Wizzair


Węgierska niskokosztowa linia lotnicza, która bardzo szybko się rozrasta. Ostatnio wyszli poza obszar Europy i rozpoczęli loty do Dubaju. Polecam tylko dlatego, że poznałam Monię, która bardzo zachwalała firmę. Nie natrafiłam na żadne posty rekrutacyjne, ale z tego, co przedstawiają na swojej stronce, czekają na Wasze CV Wystarczy wskoczyć na Wizzair'owego linka!


PS. Ewelina!!!! Teraz nie ma wymówek, wskakuj na stronki i wysyłaj!         Dzięki, że znalazłaś czas na spotkanie w Londynie, KuSiol !

03 kwietnia 2014

Incredible India

Moje drugie Delhi. Z tego, co pamiętam, pierwszy lot do indyjskiej stolicy nie wzbudził we mnie pozytywnych emocji. Warto liczyć na coś lepszego tym razem??

Seniorka na briefingu: “Bądźcie wyrozumiali. Na jednym z moich hinduskich lotów ktoś nie wytrzymał i załatwił swój biznes na tyle pokładu. Inny pasażer, kiedy wychodził z toalety, poślizgnął się na tym biznesie, uderzył nosem w siedzenie... jednym słowem kupa i krew na całym pokładzie” (Przepraszam tych wrażliwych – takie życie ). Super! Zostałam właśnie maksymalnie zmobilizowana, żeby postawić po raz kolejny stopę na pokładzie lotu do Delhi, miau.

2 godziny 25 minut lotu:

  • Madam, daj mi wodę,
  • Madam, słuchawki mi nie działają,
  • Madam, ja chcę koc,
  • Madam, whisky whisky
  • Madam, toaleta
  • Madam, skąd jesteś?
  • Madam, dwie wody
  • Madam, zimno mi
  • Madam, nie, nie naciskałem tego przycisku,
  • Madam, woda
  • Madam, woda,
  • Woda
  • Woda
  • Woda
  • Woda
  • Woda
  • Woda
  • Woda
  • Woda
  • Woda
  • Woda /x 214
  • Toaleta
  • TV nie działa
  • Madam, koc, dwa, trzy

  • Skończył pan? Tak Mogę zabrać tacę? Chciałby pan kawę, herbatę? Herbatę Proszę zabrać kubeczek z tacy. Dziękuję. Z mlekiem? Cukrem? Nie Proszę, pańska herbata (Patrzy jak kopnięty prądem) Kawa, kawa
  • Podać kawę, herbatę? Herbatę Oczywiście. Z mlekiem? Cukrem? Nie Proszę, pańska herbata. Cukier? (Tym razem ja patrzę jak kopnięta prądem) Mleko? (Ktoś właśnie padł od kałasznikowego w moim wyimaginowanym świecie)

Przy ostatnim Panu India skończył mi się magazynek...


Lot powrotny 3 godziny 25 minut. „Aga, weź się w garść. Jak dasz się znowu wyprowadzić komuś z równowagi, sama dostaniesz kulkę. Wracamy do Dubaju. Idziesz spać. Wyluzuj”. Racja, nie po to się zbierałam rano z łóżka, żeby teraz na locie marudzić i nie po to się decydowałam na ten zawód, żeby teraz stawiać fochy. Głęboki wdech. Pełna akceptacja i zrozumienie. Przylepiam uśmiech

  • Dobry wieczór. Witamy na pokładzie.
  • Czy dałoby się zamienić nasze siedzenia? Podróżujemy razem, a siedzimy w dwóch różnych kabinach..

Zaczyna się. Naprawdę rzadko kiedy pasażerowie wchodzą na pokład, grzecznie siadają i nie rzucają ci w twarz swoimi problemami...

  • Niestety ten lot jest pełny. Nie sadzę, żebyśmy mieli jakiekolwiek wolne siedzenia. Niech mi pani da chwilę, skończymy boarding i zobaczę, co da się zrobić.

Kobieta, siedząca koło męża zatroskanej pasażerki, po rozmowie ze mną odstąpiła bez problemu swoje miejsce, także gołąbki mogły sobie gruchać przez kolejne kilka godzin.

  • To dla pani (paczka hinduskich czekoladek ląduje w moich rękach),
  • No niech pani nie przesadza. To moja praca...
  • Nie. Pani zrobiła coś innego. Pytałam pani kolegów o zamianę siedzeń i każdy mnie zbywał tekstem, że lot jest pełny i nic się nie da zrobić.
  • (Znowu mnie kopnęło) Dziękuję w takim razie

Ha! Może ten lot wcale nie będzie taki zły?

Parę rzędów dalej pomogłam innej pasażerce z bagażem. Po krótkiej rozmowie odkryłyśmy, że jesteśmy sąsiadkami w Anglii. Kobieta mieszka po drugiej stronie miasta i doskonale zna moje okolice. Wraca właśnie z wesela znajomych, które odbyło się w Indiach. Chwilę później, dwa miejsca obok niej zajmują młodzi chłopcy, goście z tego samego wesela, mieszkańcy sąsiedniego miasteczka w Anglii  czy świat może być mniejszy?? Co za przypadek! Super. Drinki są na mnie (ok, firma sponsoruje )

Podczas serwisu. Obsługuję pasażera po prawej stronie. Zdaje mi się, że za plecami...
  • Wybaczcie, że przeszkodzę, ale właśnie mi się wydawało, że słyszę polski
  • No tak. Jesteśmy z Polski
  • O rany, ale super. Co tu robicie? Skąd wracacie?
  • Byliśmy na trekkingu w Nepalu...
  • Nieeeeee, powaga??? Byłabym tam w tym samym czasie, ale nie dostałam wolnego w pracy. I co? Jak było? Opowiadajcie...

Wielkie dzięki wszystkim tym, którzy odmienili mój lot powrotny do Dubaju i powstrzymali mnie od użycia kałasznikowego. Niesamowitym jest to, jak bardzo nieprzewidywalne jest życie

A dla wszystkich Was zainteresowanych podróżowaniem, ciekawymi przygodami i poznaniem fanatycznych ludzi, zapraszam do odwiedzenia stronki Trek Team   



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...