Nerwówka

czerwca 30, 2014


Sześć dni wolnego!!!



Tyle dostałam na koniec czerwca i postanowiłam po raz pierwszy nie zamieniać tego na loty, a wręcz przeciwnie wykorzystać to na odwiedziny w Polsce. Jeśli przyjdzie mi odejść w przyszłości z tej firmy, powinnam zdecydowanie poprosić o darmowy bilet do domu, który nam przysługuje na rok.



Było super, no co tu więcej mówić. W końcu minął rok od ostatnich maminych krokietów i ulubionego dębowego w lokalnym pubie. Fakt, że walizka nie dotarła ze mną do stolicy, a parę dni później wyszłam od fryzjera nie z tym co chciałam, ale mimo wszystko liczył się czas spędzony z rodziną i znajomymi. Z serca serdeczne dzięki!



Teraz niestety w ramach zapłaty za fantastyczny tydzień, wielkie bagno. Kiedy rezerwowałam bilet do domu, nie miałam grafiku na lipiec i nie zdawałam sobie sprawy z tego, co mnie czeka po powrocie. W Polsce oczywiście nie miałam warunków, żeby się uczyć (a może nie chciałam mieć 😜). Od jutra zaczyna się coroczny, trwający dwa dni egzamin ze WSZYSTKIEGO. I zostało mi praktycznie kilka godzin, żeby odświeżyć pamięć z dwumiesięcznego szkolenia. Fajnie. Grrrrr!





To nara 😫

Przeczytaj również

2 komentarze

  1. GRATULACJE :):):)Już wiem że wszystko zakończyło się sukcesem.Dzięki Twojej cierpliwości,wytrwałości,zdolności,inteligencji a przede wszystkim okupione ciężką pracą.Buziaki Mamula

    OdpowiedzUsuń

Archiwum

Obserwuj bloga