Niespodziewana wiadomość

lipca 11, 2014

Wybiegłam z łazienki w samym ręczniku, to chyba Sara dzwoni. Próbowałam się z nią wcześniej skontaktować, bo zapomniałam kluczy do mieszkania. Nie odbierała. Całe szczęście, że na recepcji mają zapasowe. Pewnie dzwoni, żeby przeprosić, jak zwykle 😏

Nie, to nie Sara. To nieznany numer z kierunkowym z Arabii Saudyjskiej...

- Hello?
- AgnEEEEEEs (stęskniony męski głos), jak się masz?
- W porządku. A Pan?
- Dobrze. Dostałaś moją ofertę?
- Eee... Ofertę? Nie?
- Właśnie się dziwimy dlaczego nas ignorujesz.
- Pan Hamud? (Szejk 2 !!!)
- Tak! Próbuję się z Tobą skontaktować od dłuższego czasu. Byłaś jedną z najlepszych osób podczas naszej rekrutacji.
- Oł, miło mi to słyszeć...
- No to kiedy możesz do nas dołączyć??
- Niestety muszę dać miesiąc wypowiedzenia, a właściwie...

Jeden niespodziewany telefon, który całkowicie odmienił mój dzień, a nie wspomnę już o najbliższej przyszłości 😄 Nagły przypływ ulgi, radości, ale i niepokoju i wątpliwości. Chyba zrobiło mi się tutaj w Dubaju za wygodnie. Jestem gotowa na kolejne zmiany? No przecież plan był, żeby odejść jak najszybciej, tym bardziej, jeśli trafi się szansa na rozwój kariery w liniach prywatnych. No, Aga! No ale mam wakacje zaplanowane i party niespodziankę w Londynie pod koniec miesiąca...

Do rzeczy. Pozwolą mi stąd odejść w przeciągu kilku tygodni i nie dotrzymać umowy? A co zrobię z Szejkiem 1, który od dłuższego czasu czeka, aż uporam się z załatwieniem saudyjskiej wizy? Który z nich jest lepszy? Przeprowadzać się ze wszystkim do Anglii, czy wysłać cargo i siedzieć tutaj aż do wyjazdu do Dammanu? A co jak zmienią zdanie, a moja rezygnacja już będzie przyjęta?

W sumie mogłabym tak gdybać i rozmyślać przez kolejne miesiące. Nie ma czasu, decyzję trzeba podjąć. Po pierwsze przyjechałam do Dubaju tylko na rok (po rozmowach z moją drugą połową, postanowiliśmy przeciągnąć ten okres do października), więc zabawa na pustyni i tak niebawem się skończy. Po drugie chciałam się dostać do linii prywatnych. Więc w czym jest problem? Chyba nie jestem gotowa...

Wypowiedzenie zostało przyjęte. 23 lipca wracam do domu..................................................

Koniec z Dubajem...


... i niespodziewany początek

Jutro mój ostatni trip do Australii i Nowej Zelandii. Trzeba się pożegnać! 😍

Przeczytaj również

0 komentarze

Archiwum

Obserwuj bloga