22 sierpnia 2014

Pierwszy prawdziwy serwis

W Los Angeles przyszedł e-mail z kolejnym tripem. Półgodzinny lot do Las Vegas, gdzie zabieramy naszych gości i kontynuujemy na wschodnie wybrzeże. Swoją drogą, zaczynam lubić ten dźwięk nadchodzącej wiadomości. Jestem zawsze podekscytowana nową destynacją, nawet jeśli przychodzi mi zobaczyć tylko pas startowy na lotnisku. Uwielbiam to środowisko!

Rodzina królewska jest naszym stałym klientem, do nich należy samolot i tym samym jesteśmy zawsze na ich usługi. Dodatkowo firma zaczęła się zajmować lotami czarterowymi. W tym przypadku samolot zostaje wynajęty przez nowego klienta. Tak było w przypadku Vegas, gdzie dołączyła do nas pięcioosobowa rodzina. W początkowym e-mailu otrzymaliśmy wiadomość, że zabieramy 28 pasażerów. Informacja została zmieniona w ostatniej chwili. Bardzo miła niespodzianka! Będę w końcu miała okazję przyjrzeć się serwisowi, bo w Bangor większość czasu spędziłam na lotnisku przy odprawie, kiedy dziewczyny wszystko przygotowywały. Ogólnie system wydaje się dość prosty. Dziewczyna, która operuje galley, może się wykazać tutaj swoją pomysłowością w dekoracji, bo sama przygotowuje dania dla gości. Chyba będzie mi się to podobać, mimo, że do gotowania mam dwie lewe ręce. Tu raczej chodzi o prezentację i organizację, z czym raczej problemu nie mam. Moja lead FA wzięła mnie do pomocy w obsługiwaniu gości, żebym mogła się lepiej przyjrzeć serwisowi.

Na tym typie samolotu jesteśmy cztery. Główna obsługuje kabinę VIP i ma do pomocy dziewczynę, której obszarem pracy jest mała galley. Z tyłu pokładu jedna z nas odpowiada za dużą galley i przygotowywanie wózka z daniami, a druga (w tym przypadku ja) obsługuje kabinę biznes i ekonomiczną, jeśli leci jakaś służba. Na tym locie mieliśmy tylko pięć gości w kabinie VIP, dlatego było nam łatwiej się zorganizować i sama mogłam pomóc bez żadnych zobowiązań na tyle. Oczywiście ważna jest terminologia i znajomość potraw. Będę musiała przestudiować dania z rożnych kuchni, a już na bank arabskiej (za którą osobiście nie przepadam, ehhh). Jeśli chodzi o styl serwowania, doświadczenie z Harrods'a bardzo mi się tu przydaje

Zadowolona z siebie, łatwego lotu i z dobrym raportem na mój temat w kieszeni, zapinam pas bezpieczeństwa przy schodzeniu do lądowania w Nowym Jorku. Odwiedzenie tego miasta marzeniem nigdy nie było, ale w czołówce miejsc na mojej liście, na bank się znajdowało.

Śmieję się, że mój mężczyzna nie miał czasu mnie zabrać do Nowego Jorku, więc szejk to zrobił



Dzień później... zakochałam się





Muszę tu wrócić, bo nie było mi dane dotrzeć pod Statuę Wolności. Tymczasem jutro pustym lotem do Paryża  




 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...