Zbieg okoliczności?

września 21, 2014

Ból policzków od śmiechu, dłoń zamknięta w mocnym uścisku, spojrzenie, które zdradza więcej niż tysiące wypowiedzianych słów, znajomy zapach i podjadanie z jego talerza, bo zwykle to, co zamówi, lepiej smakuje...

W ostatniej chwili dowiedziałam się o locie do Paryża. Lądowaliśmy w tym samym czasie, co B777 z Japonii, z moim mężczyzną na pokładzie. Pod koniec sierpnia zadzwonił do mnie: „Będę znowu w tym ekscytującym mieście, z fantastyczną załogą, tak na marginesie. Super gdybyś tam akurat miała layover, inaczej umrę z nudów!” Uwielbiam jego cynizm!!! A z drugiej strony, faktycznie byłoby niesamowitym spotkać się po raz kolejny w tym miesiącu i jeszcze w miejscu pełnym wspólnych wspomnień! Zatem fantastyczny zbieg okoliczności, czy Karma maczała w tym palce?! 😜 Po naszym spotkaniu w Anglii, które zostało brutalnie skrócone akcją Rumunki, wspólne trzy dni w Paryżu to jak prezent podany na złotej tacy.

Mimo tylu lat spędzonych razem, a jednak oddzielnie w podróżach, ciągle się zastanawiam, jakim cudem nasz związek ciągle istnieje. Może faktycznie ma na to wpływ sytuacja zawodowa, bo w końcu oboje poświeciliśmy się lataniu i na tym zaczęliśmy w jakiś sposób budować naszą więź. Choć ważne jest też zapewne to, jak sobie emocjonalnie z tym radzimy. Tyle się mówi, że zaufanie, wzajemne zrozumienie i dialog, to podstawy związku. Tak też jest. Wszystkie te lata docierania się i rozwijania w sobie pewnych wartości, doprowadziły nas do tego miejsca, gdzie teraz razem jesteśmy. Zdaję sobie sprawę, że czasem moje plany mają charakter dość egoistyczny, ale w tym wszystkim staram się też zostawić miejsce na dyskusję i możliwy kompromis. Czego niestety nie mogę powiedzieć, jeśli chodzi o relację z rodzinką. Kochani, osiem lat temu zostaliście postawieni przed brutalnym faktem wyjazdu i od tej pory bombarduję Was z każdej strony nowymi pomysłami. Wiele razy słyszałam, jak ludzie się żalili, że rezygnują z planów, bo rodzina jest ważniejsza, a ja świadomie wytępiłam tęsknotę, żeby przetrwać. Gdzie zatem przebiega ta granica pomiędzy dążeniem za własnymi marzeniami, a egoizmem? Gdziekolwiek bym jednak nie była, zawsze Was noszę w sercu i myślach! Wierzę, że niebawem dane nam będzie spędzić więcej czasu razem i nadrobić te lata fizycznej nieobecności.

Kusiol 😘



Przeczytaj również

4 komentarze

  1. Agusia Twoje szczęście jest moim szczęściem.:)Cokolwiek w życiu postanowisz będę Cię w tym wspierać.Rób to co kochasz.Nie pozwól nigdy zabić w sobie radości,entuzjazmu,zapału nawet jeśli wokół słyszysz sprzeciwy( a tak na marginesie) przepraszam bo nie raz "zabijałam"pesymizmem tego ducha w Tobie.Kocham Cię :) Wcale nie czuję braku więzi z Tobą.Twoja mamula Buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D :D :D :D :D wielgaśne serducho w Twoją stronę :*

      Usuń
  2. Tez jestem w związku na odległosc więc wiem jak to smakuje ;) grunt to zaufanie! K.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że jest nas więcej, bo to świadczy o tym, że nawet taki związek ma duże szanse przetrwania! Wszystkiego dobrego! :)

      Usuń

Archiwum

Obserwuj bloga