29 października 2014

Pracownicze wdzianko


Zanim jeszcze wyjechałam do Arabii Saudyjskiej, firma poprosiła mnie o przesłanie moich wymiarów. Miałam to załatwić jak najszybciej, bowiem uszycie nowego uniformu zajmuje około miesiąca. W międzyczasie pozwolono mi nosić prywatną, czarną sukienkę (pewnie żeby nie odstawać tak bardzo od reszty!). Prawie trzy miesiące później otrzymuję mój kolejny, już czwarty w całej karierze latania, uniform

Musiałam się tyle naczekać, z racji, że firma postanowiła wnieść inny styl. I jest super. Podoba mi się. Nowy uniform jest zdecydowanie bardziej elegancki od tego, który dziewczyny do tej pory nosiły i atrakcyjniejszy od mojej czarnej sukienki Niestety jeśli chodzi o funkcjonalność, tutaj firma się grubo pomyliła. Materiał jest dość sztuczny i sztywny. Bluzka się szybko gniecie, spodnie są niewygodne, a po jakimś czasie noszenia żakietu będziemy miały wszystkie zadrapania na szyi, hahaha. Mam nadzieję, że już niebawem będę się mogła przekonać, czy rzeczywiście jest tak źle. Mimo, iż powinniśmy nosić nowy uniform najszybciej jak to możliwe, ja osobiście będę musiała poczekać do kolejnej rotacji. Mam zamiar go trochę zmienić w domu. Biodra sukienki mam w talii, rękawy żakietu mogłabym wypchać workami mąki dla lepszego efektu, spódnice mam tak nisko, że tylko dzięki biodrom nie widać koloru mojej bielizny, a do spodni spokojnie ktoś jeszcze by ze mną wszedł. Pytam się zatem... Jaki był sens podawania moich wymiarów??


Nowy uniform - jak na razie tylko apaszka pasuje jak ulał!



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...