Cenni pasażerowie

listopada 11, 2014

Wczorajszy lot do Abu Dhabi totalnie wyprowadził nas z równowagi. Nas – mnie i Barbie, która również zaczyna swoje wolne. Niby bilety do domu mamy, upominki też, jesteśmy totalnie nastawione na ostatnie dni w Rijadzie, a tu lot?! Kto? Jak? Czemu? Poważnie? Aha, to nie jest żart.

Biedna blondi miała jeszcze większą stresówę, bo jej transport z hotelu na lotnisko miał być pięć godzin po naszym przylocie. Pięć godzin może się wydawać dużo, w momencie, kiedy wszystko jest gwarantowane na 100%. Niestety nie w liniach prywatnych, gdzie decyzje zmieniają się w ostatniej chwili.

- Co jeszcze może się zdarzyć zanim wyjedziemy do domu?! - zażartowałam już na locie do Abu Dhabi
- Nie zrelaksuję się dopóki nie postawię stopy na pokładzie samolotu do domu!!! - zdeterminowana Barbie

Po lądowaniu w Abu Dhabi, gdzie czekaliśmy kilka godzin na powrót naszego VIP, podchodzi do nas jeden z pilotów: „Dziewczyny, wracamy do bazy”.

Nie no, teraz to już poważnie. Przecież mamy bilety z Rijadu... ZONK. Ja praktycznie nie jestem w złej sytuacji, bo mam cały kolejny dzień na dojazd skądkolwiek, ale co z biedną Barbie?!

Tymczasem na pokładzie zaczęły się pojawiać paczki, paczuszki, skrzynki i sokoły! Niesamowite. Sokoły są ściśle związane z krajami Bliskiego Wschodu. To symbol zamożności i arystokracji. Sam drapieżnik od wieków był wykorzystywany w zdobywaniu pokarmu przez koczownicze plemiona krajów arabskich. Każdy z naszych „pasażerów” kosztuje około półtora miliona $, a to jeszcze nie są ptaki z najwyższej półki! Ich hodowla znajduje się w jednym z europejskich krajów. Natomiast kiedy nadchodzi zima, ptaki sprowadzane są na Bliski Wschód – Pakistan, Iran, kraje Zatoki Perskiej. Ich ulubioną zdobyczą jest hubara, którą również gościliśmy na pokładzie w owych skrzynkach. Te ptaki, z kolei, wykorzystywane są w trenowaniu drapieżników. Komercyjne linie lotnicze mają dość rygorystyczne przepisy, jeśli chodzi o transport zwierząt. Na pokładach arabskich przewoźników normalką jest natomiast obecność sokołow w klasie ekonomicznej, zwlaszcza podczas sezonu. Słyszałam kiedyś, że pewna linia prywatna przewoziła ptaki i cała kabina była zawalona odchodami. Jakoś nie umiałam sobie wtedy tego wyobrazić 😉My na szczęście przewozimy tylko cztery, z którymi i tak jest dużo zamieszania i całe szczęście, że jestem odpowiedzialna za galley! 😂



Odstawiliśmy sokoły bezpiecznie w Dammam, a sami pustym lotem udaliśmy się do stolicy. Stąd nasz Airbus z nową załogą będzie leciał kolejnego dnia do Maroko, a my z Barbie do domu. Wstępny plan był, żeby pojechała z nami do hotelu, przygotowała się porządnie do podróży w jednym z pokoi i wróciła na lotnisko. Niestety w ostatniej chwili zorganizowali jej oddzielny transport na terminal. Szkoda, bo hotel w jakim się tym razem zatrzymaliśmy (tutaj gorące podziękowania dla wszystkich przyjezdnych, zajmujących nasze standardowe pokoje hotelowe) jest mega wypasiony. Dzisiaj rano na śniadaniu okazało się, że wszystkie dziewczyny z pozostałych samolotów też tutaj są, ponieważ nastąpi ogólna zamiana załogi. Udało mi się nareszcie usiąść przy jednym stole z moimi współlokatorkami! Uwielbiam te dziewczyny i cieszę się, że moje ostatnie chwile na tej rotacji spędziłam w tak niesamowitym towarzystwie i magicznym miejscu. Traktuję to jako nagrodę za wytrwałość. Dziołszki, będę tęsknić! 😢

Lecę się pakować! 😍

Przeczytaj również

0 komentarze

Archiwum

Obserwuj bloga