01 listopada 2014

Halloween


Przez cały ostatni tydzień października śledziłam na portalach społecznościowych (chcąc, nie chcąc), co się dzieje wśród znajomych, jeśli chodzi o przygotowywania do Halloween. Tym samym cieszyłam się, że omija mnie przymusowe noszenie maski, malowanie i tapirowanie włosów, których później nie potrafię rozczesać, no i umieranie kolejnego dnia, rzecz jasna. W Arabii Saudyjskiej jestem... bezpieczna!! Halloween jest tutaj zakazany. Przywódcy religijni nakazują tutaj celebrowanie tylko dwóch islamskich świąt, po Ramadanie i Hadżu. Każde inne, obcego pochodzenia, jest zakazane albo mieszkańcy są zniechęcani do ich obchodzenia. Podobnie jest z Walentynkami, kiedy istnieje całkowity zakaz sprzedawania czekoladek w kształcie serduszka, różowych miśków czy seksownej bielizny. To nic, że przez resztę roku są one bez problemu dostępne.

Późnym popołudniem dostaję wiadomość od znajomej z sąsiedniej willi z zapytaniem, czy piszę się na imprezę halloweenową. Dziewczyny mają już pomysły na stroje, ogólnie impreza jest niedaleko i będą procki. POWAGA?????! Przecież jestem w Arabii Saudyjskiej, w piżamie, pogodzona z losem i za leniwa na malowanie twarzy!

„Wydajesz się być spoko osobą, więc postanowiłyśmy ci zdradzić nasz sekret i zaprosić na party...”

Wciąż mi się nie chce...

„Nie będziemy długo, poznasz nowych ludzi...”

No w sumie racja. Nasza baza była dla mnie do tej pory tylko siłownią, basenem, herbatą na werandzie i przerywanymi sesjami Skype. Może faktycznie powinnam się wysilić i obczaić sprawę?

Ludzie spoza Arabii Saudyjskiej, wschodni imigranci, zamieszkują tutaj głównie specjalnie wybudowane osiedla, na teren których wstęp ludzi z zewnątrz jest przeważnie ograniczony. Ich mieszkańcy to zwykle nauczyciele, pracownicy służb medycznych, specjaliści od systemów komputerowych. Ludzie, do których my wybierałyśmy się, to piloci amerykańskich sił powietrznych. Wysyłani są tutaj na jakiś czas, by uczyć lokalnych podstaw taktyki lotnictwa. Jak nie tutaj, to do wyboru mają Afganistan albo Syrię i nie po to, żeby trenować innych. Ale odstawmy kwestie polityczne, w końcu dałam się wymalować, więc czas na zabawę Jak się później dowiedziałam, nasza znajoma spotyka się tutaj z jednym pilotem. A ja się kiedyś dziwiłam, czemu ona biega taka szczęśliwa. Zazdrocha pełną gębą. Prowadzi życie, jak w normalnym kraju

Może impreza życia to nie była, ale cieszę się, że spędziłam czas z dziewczynami, bardziej się poznałyśmy. Do tego miałam okazję doświadczyć życia poza naszym osiedlem i wymienić tylko kilka (to w końcu Amerykanie) poglądów na kulturę arabską. A i jeszcze jedno...

procki
 

  Tutaj wszystkie wyglądamy jak czarownice


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...