Powietrzna taksówka

listopada 06, 2014

Czy wspominałam niedawno, że siedzę w bazie od dłuższego czasu, mam dość siłowni, basenu, czytania książek i ogólnie chodzę z nudów po ścianach?? Nie! Właśnie. Więc dlaczego, do diaska, Airbus, na którym obecnie jestem potrafi zrobić trzy startowania i lądowania (to najważniejsze!) w ciągu jednej doby, a Boeing nie ruszył pupy od jakiś trzech tygodni?! To jedyna rzecz, której niestety tutaj nie zrozumiem. Żeby każda z nas w jakiś sposób odpoczęła i jednocześnie nie dotarła do etapu zabójczej nudy, powinnyśmy być zmieniane na samolotach. Skoro jeden lata częściej (zdecydowanie częściej!) od drugiego, to w czym jest problem rotacji załogi? Najwyraźniej te twardzielki lądują na Airbusie 😉

Od tygodnia robimy loty pomiędzy bazą, Rijadem i Dżeddą. Co prawda nie możemy narzekać, bo lot w końcu trwa jakieś 30 minut, ale dodając dwie godziny przed lotem, godziny oczekiwania na VIP i kolejne kilka na sprzątanie po lądowaniu, to wychodzi na to, że spędzamy cały dzień (i czasem także noc) poza bazą. Reszta dziewczyn nas żałuje, a w duchu pewnie dziękuje za B777. Tak się złożyło, że od kilku dni wozimy tego samego VIP, który najwyraźniej traktuje lot samolotem, jak przejażdżkę taksówką, do czego ma oczywiście pełne prawo (chyba muszę tak napisać) 😅

Ja natomiast, jak pomyślę, że już dziś mogłam spać we WŁASNYM łóżku, w domu...

Tymczasem jutro Rijad i być może będę się pakować już ostatni raz, bo moja celowo przedłużona rotacja kończy się za niecały tydzień 😍

NARAZISKO!



Przeczytaj również

0 komentarze

Archiwum

Obserwuj bloga