Powoli wsiąkam

listopada 09, 2014

Dostałam bilet do domu 😍

95 dni temu myślałam, że jak dożyję tego dnia, to z radości będę skakać do nieba. Nie no, jasne, cieszę się, że po tak długim czasie w końcu odetchnę od dźwięku przychodzących e-maili, kombinowania jak się spakować, targania walizek po całym świecie, zasypiania w przypadkowych łóżkach, wiecznego oczekiwania na transport, hotelowego jedzenia, itd. Hmmm... jakoś nie ma we mnie przypływu wielkiej radości. Jak to skomentował dziś jeden z naszych pilotów w odniesieniu do siebie – jest tutaj szczęśliwy. Bingo! Jedziemy na tym samym wózku najwyraźniej. Jeszcze niedawno myślałam, że działa we mnie tak silny instynkt przetrwania, że wypchałam ze swojej podświadomości jakiekolwiek uczucia związane z domem po to, by nie tęsknić. To nie jest to jednak. Odkrywam w sobie całkiem inne emocje! Mam wrażenie, że gdziekolwiek by mnie nie wysłano, stworzyłabym swój własny świat i byłabym szczęśliwa. Pewnie brzmi to dziwacznie dla wielu z Was. W końcu człowiek podświadomie dąży do stabilizacji, potrzebuje bliskości rodziny i miejsca, które nazywa domem. Czy naprawdę musi tak być? Ja jestem niewiarygodnie wolna w swoim istnieniu!

Kiedy wspominałam znajomym i napotkanym ludziom o moich planach związanych z Arabią Saudyjską, zdecydowana większość z nich wywracała oczami i zniechęcała mnie w jakiś sposób do podjęcia tej pracy. Nie żebym w ogóle kiedykolwiek, nawet przez sekundę, rozważała ich sugestie (to nie ja), ale przyznam, że nie było łatwo mi tkwić w tej decyzji samej. Kilka dni temu wróciłam myślami do tych momentów i nic z tego, co mi wmawiano nie ma pokrycia z rzeczywistością. Zapewne to kwestia tego, jak patrzymy na życie i otaczający nas świat. Jasne, Arabia Saudyjska jest zasyfiona, grasuje tu niby wielbłądzi wirus, kobiety muszą się zakrywać, nie ma alkoholu, za spojrzenie na obcego faceta można iść do wiezienia (serio?!). Dodajcie, co chcecie z listy rzeczy strasznych i zakazanych...


Abaja i inne zwyczaje w Arabii

Nie chodzę zakryta, choć w torebce zawsze mam chustę (hidżab), w razie gdyby policja religijna (muttawa) kazała mi zakryć włosy - co nigdy się jeszcze nie zdarzyło 😊Abaję uwielbiam nosić, bo rozwiązuje dylematy, jeśli chodzi o ubiór, a czasem po prostu nie chce mi się wyskakiwać z wygodnej piżamy 😉 Kobiety nie mogą prowadzić samochodów, co mnie w ogóle nie dotyczy, bo sama wolę mieć szofera (nie, to nie próżność, to zdecydowanie bezpieczniejsza opcja przy moich zdolnościach). Jest brudno, bo to w końcu pustynia! O wirusie więcej słyszałam za granicą, niż tutaj w samej Arabii Saudyjskiej. Tak przy okazji, moja Włoszka poszła wczoraj na kolację z... Włochem, i wróciła dopiero dziś w południe do hotelu. Dowód na to, że jak się chce mieć dobrą zabawę, to okazja zawsze się znajdzie 😏 Kobiety nie są szanowane? Nie zauważyłam. Ja za każdym razem jak wejdę do urzędu, sklepu czy jakiegokolwiek innego punktu serwisowego, mimo długiej męskiej kolejki, zostaję obsłużona pierwsza. Nie wspomnę już o otwieraniu drzwi, pomaganiu z bagażem czy pozdrawianiu na każdym kroku. Mam taki nawyk, że jak widzę faceta w dishdasha, tutaj thobe (ta biała sukienka), to od razu czuję się jak zwierzyna. To wszystko wina Dubaju, gdzie kręci się kasa i ruskie panny na rurze, dlatego patrzą na nas, jak na towar (wybaczacie moja bezpośredniość). Tutaj odkrywam całkiem inne nastawienie.

Przedwczoraj wyszłam z Włoszką na kolację do włoskiej restauracji, gdzie z resztą poznałyśmy wspomnianego wyżej Włocha – szefa kuchni. Mamma mia, robi się za włosko 😂 Po kolacji poszłyśmy na zakupy. Ona, podobnie jak ja, wraca do domu za parę dni, więc polujemy na upominki. W sklepie z biżuterią wystarczyło, że się uśmiechnęłyśmy, dostała 100 riali zniżki, przy płaceniu odjęli jej kolejne 100. Powód? Bo pierwszy raz u nich kupowałyśmy. Jak miło 😍 Ja chwilę później znalazłam się w znanym markowym sklepie, którego specjalnością jest lokalny wyrób – daktyle. Tak jak nigdy ich nie lubiłam, odkąd jestem w Saudi, wsuwam je równo! Wdałam się w rozmowę z jednym klientem, który jak się z resztą później okazało, pochodził z Dubaju. Poza daktylami, łączyło nas zatem dużo więcej. Grzecznie się pożegnał i poszedł. Przy płaceniu dostałam prezent, nowo poznany znajomy z Dubaju zostawił dla mnie lokalny trunek „za miłą rozmowę i pozytywne nastawienie”. Słyszałam, że arabski męski świat jest dość hojny, ale też zawsze myślałam, że są bardziej w tym natrętni. Hej! Mały prezent nie zmieni mojego podejścia! Jestem wierna białej skórze KROPKA.

Daktyle z Bateel - niebo w gębie!

Zatem do tych wszystkich (głównie dziewczyn), rozważających Arabię Saudyjską – tak jak wszędzie na świecie, dostaniecie to, na co innym pozwolicie. Ostatecznie wszystko opiera się o szacunek dla innej kultury i samego siebie...😉


Do diaska! Przyszedł e-mail. Jutro jeszcze szybki lot do Abu Dhabi, a myślałam, że mogę się już konkretnie relaksować przed wyjazdem, buuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu...

Przeczytaj również

2 komentarze

  1. Ja ciegle oczekuje na wyniki, po których mam nadzieje wyjade do saudi :) W ogóle mnie nic tam nie przeraza, choc wszyscy mi mowia ze jest tam taaaaak okropnie ... Ja baardzo chcę !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widze, ze doswiadczamy tego samego :)
      Arabia Saudyjska ma swoje uroki, ktore warto odkrywac przy odrobienie odwagi, otwartosci i zdrowego rozsadku. Zycze Ci w takim razie powodzenia! Oby wyniki byly pozytywne! Podziel się wrażeniami, jak będziesz mieć okazję :)
      Pozdrawiam

      Usuń

Archiwum

Obserwuj bloga