Saudyjska służba zdrowia

grudnia 29, 2014


W duchu bardzo się cieszę, że już praktycznie za nami większość świętowania. Pod wieloma względami ten okres do najlepszych nie należał, ale dzielnie wszystko zniosłam 😎Nawet fakt, że podczas kolacji wigilijnej zmuszona byłam do delektowania się wyłącznie arabskim chlebem i wdychania oparów sziszy. Odbiłam sobie za to następnego dnia, we włoskim konsulacie, lampką wina i postanowieniem, że nigdy już się nie będę poświęcać dla ogółu, tylko dlatego, żeby wszystkich zadowolić 🙈

Ale odłóżmy na bok ludzi toksycznych i zranioną dumę. W święta poza sercem i własnym ego bolało mnie coś innego zdecydowanie bardziej! Pamiętacie, jak walczyłam ze skutkami ubocznymi wyrwanego zęba modrości na moim ostatnim wolnym? Otóż sprawa się jeszcze bardziej skomplikowała. Kilka dni przed świętami przebiła mi się przez dziąsło kość i raniła język. Wiem, brzmi masakrycznie i dość dziwacznie. Tym, co nie widzieli tego na oczy, nie wiedziałam nawet jak to wytłumaczyć! Całe szczęście w Arabii Saudyjskiej nie celebruje się świąt Bożego Narodzenia i wszelkie instytucje pozostają otwarte.

Zatem jednego dnia zdecydowałam, że pójdę tylko na kontrolę i ewentualnie po jakąś sugestię odnośnie dalszego leczenia. Nasłuchałam się wielu dziwnych historii o lokalnych szpitalach, a znajoma mi radziła, żebym sobie niczego do buzi wkładać nie pozwoliła. Ok, na konsultacji się skończy! Znalazłam klinikę dentystyczną niedaleko hotelu. Czysto, nowocześnie i bardzo miły personel – mam tutaj na uwadze zarówno lekarzy, filipińskie asystentki, jak i nie mówiące po angielsku Arabki na recepcji...

    Ona: Ile lat?
    Ja: Trzydzieści,
    Ona: Hmmm... dwadzieścia,
    Ja: ???
    Ona: Hmmm...dwadzieścia 😉
    Ja: To klinika dla dzieci? Nie przyjmiecie mnie?
    Ona: ???
    Znajoma: Chyba chce ci powiedzieć, że wyglądasz na dwadzieścia ???
    Ona: Tak Tak 😀

Żadnego umawiania na wizytę, wracania za godzinę czy kolejek. Zostałam przyjęta od razu. Następnie przekierowywana z pokoju do pokoju, z konsultacji na rentgen. W końcu wylądowałam na fotelu u chirurga stomatologicznego: „Albo ci tą kość spiłujemy, albo już nigdy nie będziesz mieć spokoju”. Kurka, dzięki za szczerość! Dobra, przełknęłam fakt, że moich zębów dotyka ktoś całkiem obcy (ukłony w kierunku mojego dentysty!), że zostaję czymś znieczulona (to chyba była dawka z adrenaliną!) i będę mieć PIŁOWANĄ SZCZĘKĘ, ale kiedy chirurg zostawił mnie na fotelu, dławiącą się własną krwią i wyszedł po inne narzędzia, myślałam, że zjadę. Oczami wyobraźni widziałam jego zakrwawione rękawiczki, dotykające każdej klamki w klinice i ponownie lądujące w mojej jamie ustnej. Ha! Oczywiście nic takiego nie miało miejsca. U dentysty zawsze bardziej panikuję niż powinnam 😉

Po dentyście wybrałyśmy się na konsultację do dermatologa. Kilka z nas ma jakąś wysypkę i zastanawiamy się czy to jest to samo źródło. Ponownie proces zakładania kartoteki i obczajenia, jak działa nowy szpital. Biorąc pod uwagę fakt, że jesteśmy w kraju, gdzie najłatwiejszej rzeczy nikt nie kuma i wszystko z grubej rury komplikują, system wydaje się być całkiem prosty. Później chwila czekania i znowu pierwsze do przyjęcia. Jesteśmy uleczalne 😜 U mnie to prawdopodobnie alergia pokarmowa. Mimo, iż już nie jestem w Dżedda, mam ciągle kontakt z lekarzem przez maile, który najwyraźniej wziął sobie do serca mój stan.

Teraz pytanie... Znakomita opieka, to zasługa naszego pochodzenia i blond włosów, czy raczej jakiegoś mega – super ubezpieczenia zdrowotnego, zapewnionego przez naszą firmę? Co by nie było powodem, sposób w jaki nas potraktowano był fantastyczny – profesjonalny i jak najbardziej poważny 😊






Taka ciekawostka: przy rejestracji w szpitalu zwykle pytają się, u jakiego lekarza pacjent chciałby być przyjęty – kobieta, mężczyzna, kraj pochodzenia także jest do wyboru. Nie będę wybrzydzać, skoro wystaje mi kość i swędzi całe ciało! W obu przypadkach przyjęli mnie mężczyźni. Zabawny był dermatolog, który spojrzał na mój goły brzuch, a później skrępowany podczas rozmowy nie spuszczał wzroku z monitora swojego komputera. Poczciwy staruszek 😊

Przeczytaj również

0 komentarze

Archiwum

Obserwuj bloga