28 stycznia 2015

Trip pełen emocji


Od kilku dni myślę o tym, jak usprawiedliwić swoją nieobecność na blogu, brak kontaktu przez Skype i zero odpowiedzi na wiadomości.

To powinno wystarczyć...

  • Szybki wypad na zachód słońca i kolację do Venice Beach, gdzie życie skupia się na ponad czterokilometrowej promenadzie, pełnej ulicznych artystów i... wariatów




  • Mega imprezowania w Las Vegas (a myślałam, że już z tego wyrosłam!). Jeden z lepszych wieczorów, ponieważ byliśmy razem całą załogą



    Drai's Beach Club

     

  • Odkrywanie zakamarków Światowej Stolicy Rozrywki, która na początku totalnie mnie odrzuciła przepychem i tandetą, aż do momentu, kiedy zaczęłam się powoli wkręcać w klimat. To miasto trzeba brać takim, jakim jest. Zrozumiałam też powszechnie przyjęty trend organizowania tutaj wieczorów panieńskich i kawalerskich. Szaleństwo!

Słynne fontanny w hotelu Bellagio

Mieszanina wszystkiego - Vegas

Widok na miasto z wieży Stratosphere


  • Przegranie (aż!) dziesięciu dolców w kasynie. W te klocki nigdy nie byłam dobra!



  •  Wypad helikopterem na Wielki Kanion. Jedno z nielicznych miejsc na świecie, które w rzeczywistości naprawdę zdumiewa. Patrząc na niego z lotu ptaka, z jakiegoś powodu myślałam o tych wszystkich przypadkach, kiedy ludzie zaginęli podczas wędrówki i cudem odnaleźli drogę do domu...






  • Wieczorny show „ONE” wykonany przez grupę Cirque du Soleil. Poruszającym był nie tylko spektakl, ale i nasza królewska rodzinka, bawiąca się dwa rzędy za nami (podkreślam, ZA NAMI = tańszy bilet, hahahaha!) Swoją droga serdecznie polecam CdS ! Są niesamowicie uzdolnieni




  • Zakupy w Beverly Hills (bardziej podziwianie wystaw )


Ulica, na której Julia Roberts robiła zakupy w Pretty Woman


  • Pełny wrażeń dzień w Hollywood, zwłaszcza, że miałam szansę stanąć na deskach teatru, w którym odbywa się coroczna gala rozdania Oskarów (w młodości zarywałam przynajmniej jedną noc w lutym, tylko po to, żeby zobaczyć, który film zostanie faworytem). Podobno szczęście nas nie opuszczało, bowiem byliśmy pierwszą grupą, której pozwolono robić zdjęcia wewnątrz teatru


Hollywoodzka Aleja Gwiazd






































  • A tak na marginesie, czym jest dzień w stolicy światowego kina bez gwiazd spotkanych na żywo?



    Jeff Goldblum

    Johnny Depp

     

    video

    Gwyneth Paltrow (kiedyś przeze mnie już wspomniana w poście )



  • Wyprawa Porsche Drogą Stanową nr 1 z Long Beach do Malibu. Kierowca gaz do dechy, a ja popijałam szampana Kto wie, kiedy znowu trafi się taka okazja. Jak szaleć, to na całego!


                                                                            






















Biorąc po uwagę jak niefortunnie zaczęła się moja rotacja, z ręka na sercu muszę przyznać, że kończy się fantastycznie Jestem w stu procentach gotowa pakować walizki i śmigać niebawem na wolne (no może jeszcze tylko jakoś muszę zwalczyć ten amerykański jetlag!)...



17 stycznia 2015

Pracoholiczki, humory i armagedon


Przepraszam za dość długą nieobecność! Nawet nie zdawałam sobie sprawy z tego, że już minęła połowa pierwszego miesiąca Nowego Roku! Na tym etapie chyba już nikt nie pamięta o swoich postanowieniach noworocznych. Emocje i motywacja opadły. Ale nie u mnie! Coraz bardziej się przekonuję, że w tym roku muszę wziąć życie w swoje ręce (nie żebym tego nigdy wcześniej nie robiła), tym razem jednak bardziej świadomie.

Odkąd wróciłam do pracy na początku grudnia, do końca roku nic się nie działo. Samolot, na który zostałam przypisana, zarósł pajęczyną. Kiedy cały świat wokół wariuje od przygotowywań świątecznych i tętni życiem, nasza rodzinka królewska zaszywa się w kątach swojego pałacu. Ze snu zimowego budzą się dopiero pierwszego stycznia, kiedy reszta świata leczy akurat kaca. I tak właśnie NON STOPER, od początku nowego roku, jesteśmy w trasie. Dwa tygodnie między Londynem, Paryżem, Los Angeles i Saudi. Korzystam właśnie z pięciogodzinnej przerwy na ponownym locie do LA i nadrabiam zaległości w pisaniu. Jedyne co mnie nakręca, to jutrzejszy lot do Las Vegas. Serio??? Myślałam, że polecę tam wyłącznie, jak powiem TAK mojemu mężczyźnie, bo z jakiegoś powodu ubzdurał sobie tą miejscówkę na nasz wielki dzień, a tymczasem lecę jutro bez żadnych zobowiązań Party Party Babe!


Ale zejdźmy na ziemię... hmmm, nie, muszę jeszcze pobyć w chmurach parę godzin, zatem przejdźmy do rzeczy! Ostatnie kilka tygodni dało się nam wszystkim we znaki. Wieczne latanie z tą samą załogą ma swoje plusy i minusy. Człowiek w jakiś sposób się zżyje i bardziej pozna, ale z drugiej strony rodzi się ta potrzeba przestrzeni i odmiany. Po jakimś czasie nawet mała rzecz potrafi nas wyprowadzić z równowagi, a w babskim świecie przeważnie kończy się to wielkim dramatem, żeby już nie wspomnieć o możliwym armagedonie! Dochodzę do wniosku, że jednak obecność testosteronu w zespole jest jak najbardziej konieczna. Nasza firma niestety nie rekrutuje mężczyzn na stanowisko cabin crew. Myślę, że wprowadziłoby to u nas jakąś równowagę w kabinie. Jedne z nas potrzebują zagłaskania, inne po prostu trzeźwego spojrzenia na problem (czy ja właśnie stanęłam po stronie mężczyzn?!). Tymczasem walka na plotki i złe spojrzenia trwa. Niebawem część z nas wyjeżdża na wolne i pojawi się świeża, wypoczęta krew, może wtedy sytuacja zostanie opanowana. Jak na razie PODDAJĘ SIĘ.

Moje kolejne wolne, w przyszłym miesiącu, rozpoczynam od szkolenia w Szwajcarii, dla załogi zatrudnionej w liniach prywatnych. Są to dwudniowe warsztaty z wszystkiego, co nasza rola tak naprawdę obejmuje. Kilka lat temu trafiłam na reklamę tego kursu, ale najwyraźniej nie byłam wtedy jeszcze gotowa na karierę w lotnictwie korporacyjnym. Praktycznie oferta mnie w ogóle nie zachęciła. Dziś, z perspektywy czasu, pozycji i przyszłych ambicji, wierzę, że muszę wziąć tą opcję jak najbardziej pod uwagę. Jeżeli planuję powrót do Europy, muszę poszerzyć wiedzę z zagadnień, uwzględniających naszą kulturę. Środowisko, w którym obecnie przebywam, jest bardzo specyficznie. Nie dość, że obowiązują nas zasady świata muzułmańskiego, to jeszcze pracujemy dla rodziny królewskiej, która narzuca nam swoje własne wymagania. Zatem odliczam dni do szkolenia, bo poza potężną dawką konkretnej wiedzy, przyjdzie mi pewnie ogarnąć nowe kontakty i kto wie, może wrócę do domu znacznie szybciej, niż planuję


Śmigam spać, chcę mieć energię na...


                                                                                            ...uroki Zachodniego Wybrzeża



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...