Spontan jest najlepszy!

kwietnia 03, 2015


Leżę rozwalona na łóżku, oglądam już setny film, przy którym niechcący mi się przysypia – moja rutyna przez ostatnie pięć dni. Nagle dzwoni telefon: „Zbieraj się! Za piętnaście minut, JEDEN PIĘĆ, jedziemy na lotnisko, mamy niespodziewany lot do Dubaju!”... ding ding ding ding... rozłączyła się. Stół z powyłamywanymi do diaska nogami! Od czego mam się zabrać?! Aga, uratuje Cię tylko spokój, zacznij pakować walizkę, a w międzyczasie Twój umysł ogarnie co dalej! - dziwnie spokojny głos dobiegł z mojego wnętrza. Przecież JEDEN PIĘĆ minut to wystarczająco dużo czasu, walizka już prawie spakowana, tylko wrzucić na siebie uniform, do tego wystarczy maskara i szminka, włosy w kucyk, paszport, ID, buty na zmianę, abaja i wio!

W windzie spotykam spoconych pilotów, obmawiających plan lotu i zestresowaną Główną: „Nie umiem się dodzwonić do reszty dziewczyn, sprzątają inny samolot, chyba będziemy musiały operować ten lot tylko we dwójkę!”. Wygląda na to, że jestem w tej windzie jedyna opanowana, z bananem na gębie. Bo co mi innego pozostało?!

Buahahahhahahahahahahhahahahhahahhahahahhahahahhahahhahahahhahahahahhahahahahahahha!!! 

W liniach komercyjnych załoga jest ściągana ze standby minimum godzinę przed lotem, chyba, że odbywa standby na lotnisku! A my? Nie dość, że tylko JEDEN PIĘĆ minut do zbiórki, to jeszcze żadnego konkretnego info! Kto? Gdzie? Jak? „Mamy piętnastu pasażerów. Jeśli dziewczyny nie dojadą, ty weźmiesz tył, ja będę z przodu, dajemy im wszystko, co mamy w szafkach do jedzenia i picia, bo żadnego dodatkowego jedzenia nie mieliśmy czasu zamówić. Kupimy tylko mleko na lotnisku na ewentualne cappuccino” - ciągle z bananem na gębie, trawiłam wszystkie instrukcje Głównej. Chyba moje nastawienie się jej udzieliło, bo sama zaczęła parskać śmiechem 😂

- Skąd taki nagły lot? O co kaman? - zapytaliśmy na lotnisku
- VIP przyjechał na lotnisko, jego samolot miał jakiś problem, spojrzał na wasz i sobie go zażyczył... Uprzedziliśmy go, że załoga nie jest gotowa i będą musieli poczekać, zgodzili się bez problemu...
- Skoro tak, to będzie to lot marzenie! 😁

Dziesięć paczek chipsów, miskę orzeszków, osiem cappuccino i dwanaście espresso później, żegnałyśmy naszych dostojnych gości, z jeszcze większymi bananami na gębach. Atmosfera na pokładzie była iście rozrywkowa, a nasza praca została odpowiednio nagrodzona 😜

Seryjnie??? Wiało nudą przez ostatnie dni jak na biegunie, a od wczorajszej burzy piaskowej miesza się równo! 😉 Za kilka godzin wracamy do Emiratów i zostajemy tam na krótki czas. Jupi!!!!!!!!!!!!!!!!! Kochana, jestem w drodze! Rezerwuj SkyDiving, może się uda go w końcu zaliczyć! 😍

A! O mało bym zapomniała! Na powrotnym locie ferry, startowałam i lądowałam w kokpicie. Wspominałam już, że nasi piloci z Airbusa są po prostu mega? 😍😍


Przeczytaj również

0 komentarze

Archiwum

Obserwuj bloga