08 czerwca 2015

Czas na IV rotację !


Zostałam wczoraj zaproszona na niedzielny obiad do dalszej rodziny. Razem z kuzynką próbowałyśmy przypomnieć sobie, kiedy widziałyśmy się ostatni raz. Dość szybko odpuściłam. Nie tylko z racji coraz słabszej pamięci do wydarzeń, ale patrząc na jej dzieci, doszło do mnie, jak bardzo się postarzałam. Ostatnio wydawały z siebie dziwne dźwięki, teraz chwalą się trofeami zdobytymi w sportach?!

Nie dziwię się zatem, że w oka mgnieniu minęło mi kolejne wolne! Ten sam schemat – tydzień dochodzenia do siebie po szaleństwach na ostatniej rotacji, kolejne kilka dni na przystosowanie się do warunków domowych, później wyjazd (tym razem do Portugalii), bo jednak w domu wysiedzieć nie mogłam i ostatni tydzień psychicznego nastawiania się na powrót do pracy. KTO TWIERDZIŁ, ŻE MIESIĄC WOLNEGO TO DUŻO?

Tym razem zapowiada się jednak bardzo ciekawie. Odeszło niedawno kilka dziewczyn i pojawiły się podobno nowe twarze, nie tylko na pokładzie, ale i w zarządzie. Nie wiem, czy to pora na nagłe zmiany i potrzebny wstrząs, czy będziemy dalej wygodnie siedzieć w tym nieogarniętym chaosie. Jedno jest pewne – święta znowu w pracy!!! W zeszłym roku zawarliśmy układ z dyrektorem firmy. Kto pracował w grudniu, może liczyć na wolne w tym roku, nawet jeśli jego rotacja pokrywa się z okresem świątecznym. Chyba byłam jedyną z dziewczyn przy saudyjskim stole świątecznym, która nie brała tej wiadomości poważnie. W końcu rok, to długi okres czas (przynajmniej w teorii) i wiele się może zmienić. WykRRRRRRRRRRRRaaaaaakałam! Wspomniany wcześniej dyrektor, był ostatnią osobą, która o układzie pamiętała. W zeszłym tygodniu złożył rezygnację <!!!!!!!!!!!!!!!!!!!> Może nie warto jeszcze panikować, bo w końcu pół roku to też teoretycznie długo A może i w moim życiu szykują się jakieś niespodziewane zmiany?

Jutro zaczynam rotację w Paryżu na Airbusie i wierzę głęboko w duchu, że przede mną ciekawe osiem tygodni! Jak nie spotkania ze znajomymi w Europie czy USA, to kolejny ramadan i 40-stopniowe upały w Saudi = przymusowy odpoczynek przy basenie



Migawka z Portugalii:

Widok na Porto



Ulice Porto



Sanktuarium w Fatimie



Pomnik w Belem, upamiętniający portugalskie podboje morskie



Ulice Lizbony



Lizbona



Przepiękne plaże Algarve



Kajakowanie w Lagos



PS. Pakowanie dwumiesięcznego dorobku idzie mi coraz lepiej Dziś zdałam test na minimalizm! Jutrzejsza linia pozwala tylko na 23kg! A ja? Mam już dość błagania na kolanach upartych kobiet, flirtowania z mężczyznami, czy kłótni z gejami (czemu mnie nie lubią?!) przy odprawie, tylko po to, żeby mój nadbagaż przeszedł.
Brawo, Aga!


2 komentarze:

  1. Czy dobrze wnioskuje, że latasz w paru liniach? Sugeruję sie zdaniem: " Jutrzejsza linia pozwala tylko na 23kg" Jeżeli coś wcześniej wyjaśniałaś to przepraszam, ale od niedawna czytam twojego bloga :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W obecnej firmie czesto sie zdarza, ze musimy doleciec do miejsca, gdzie nasz prywatny samolot jest zaparkowany (zwlaszcza po naszym wolnym). Dostajemy wtedy bilet na lot liniami komercyjnymi, normalnie jako pasazer :) Tak wiec dzis rano musialam sie zaladowac z calym dobytkiem na Air France do Paryza :) Niby mamy pozwolenie z naszej firmy na max 30kg, ale to nie interesuje personelu odprawiajacego nas na lotach po Europie :)

      Zapraszam serdecznie do czytania, we wczesniejszych postach realia obecnej pracy sa bardziej wyjasnione :)

      Pozdrawiam!


      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...