23 czerwca 2015

Ramadan Kareem


Nadszedł czas duchowej refleksji, osobistej poprawy i wzrostu pobożności. Po raz kolejny mam okazję uczestniczyć pośrednio w muzułmańskiej tradycji świętego miesiąca Ramadan.To okres, kiedy wierzący nie tylko wstrzymują się od spożywania jedzenia i napojów od wschodu słońca do jego zachodu, ale także unikają wszelkich kontaktów seksualnych, palenia papierosów czy grzesznych zachowań – przekleństw i kłótni. Prawdę mówiąc, myślałam, że ramadan w Arabii Saudyjskiej niewiele będzie się różnić od tego w Emiratach. O jakże się myliłam!

Wylądowaliśmy w Dżedda kilka godzin przed wschodem słońca 18 czerwca, pierwszego dnia ramadanu. Na biurku w pokoju znalazłam powitalny list od menadżera hotelu, który dyskretnie przypominał o zasadach ważnych podczas kolejnego miesiąca...

  • post obowiązuje od 4:00 rano do około 19:30
  • radzimy noszenie konserwatywnego ubioru, dla kobiet – abaja (tutaj się raczej nic nie zmienia )
  • wszystkie lokale z jedzeniem i piciem będą zamknięte w godzinach postu
  • sklepy otwarte jedynie w godzinach 14:00 – 15:30 oraz od 21:30 do 2:00 rano
  • śniadanie będzie dostępne tylko za pośrednictwem room service (szkoda, bo śniadania hotelowe to czasem jedyna okazja, żebyśmy się spotkali całą załogą).

Śniadanie do łóżka?


Na locie byłam ze starą znajomą, której niestety nie mam okazji często spotykać. Poza faktem, że mamy przeciwne rotacje, ona ma to szczęście latania na Airbusie. Przespałam cały dzień, więc umówiłyśmy się na godzinę 19:00, żeby zrobić małe zakupy w centrum handlowym i nadrobić wszystkie plotki i nowiny (zaręczyła się!!! ). Mimo informacji zawartych w liście, ciężko mi było uwierzyć, że sklepy są pozamykane. W końcu w Dubaju nawet restauracje były pootwierane. Fakt, że pozasłaniane, ale można było coś zjeść o każdej porze dnia. No jasne – Dubaj, a Dżedda


Nagłe uczucie głodu i niesamowite zapachy zmusiły nas do pozostania w hotelu na Iftar (z arabskiego oznacza śniadanie), posiłek, którym muzułmanie przerywają post. Rozpoczyna się go od spożycia nieparzystej liczby daktyli i arabskiej kawy. Dla mnie w tym momencie najważniejsza była zawartość bufetu, w który to sposób większość restauracji podczas ramadanu organizuje Iftar. W Dubaju było to dla mnie jedno z najbardziej niesamowitych przeżyć kulinarnych! W tym okresie przygotowywanych jest wiele unikatowych potraw. Pierwszy mój Iftar w Arabii Saudyjskiej niestety był bardzo przeciętny. Poza faktem, że wiele potraw znanych nam było z życia codziennego, brakowało mojego zwycięskiego deseru – om ali. To wywodzący się z Egiptu, serwowany powszechnie na Bliskim Wschodzie deser, zrobiony na bazie chleba z bakaliami, podawany zawsze na ciepło (z reguły nie lubię rodzynek w cieście, a om ali to niebo w gębie!!)


Iftar w Dżedda

 

Następnego dnia wysłano mnie do Bahrajnu po wizę saudyjską (od rządów nowego króla nasze wizy wydawane są tylko na trzy miesiące, o połowę krócej niż poprzednie). Siedzę tutaj do dnia dzisiejszego... Chodzę po suficie, liczę kafelki na ścianie, obserwuję z okna pracowników na budowie (pewnie dokończą ten budynek zanim stąd wyjadę!), codziennie zamieniam dwa wyrazy z męską pokojówką, która chce się zająć moim pokojem, a tu przecież poza odciśniętym od siedzenia śladem na pościeli, nic się nie dzieje
Właściwie to mogłoby być gorzej. Tutaj przynajmniej mam dużą siłownię z konkretnym sprzętem, za rogiem jest otwarty supermarket przez cały dzień, mogę ściągać filmy, śniadanie jest serwowane na sali w mieszanym towarzystwie (choć widuję tylko siebie i siebie) i nie trzeba nosić abaji Pierwsze kilka dni spędziłam także z moim starym znajomym z japońskich linii. Powoził mnie po okolicy i zaliczyliśmy razem Iftar. Z racji, że sam jest muzułmaninem i pości, rozwiał kilka z moich wątpliwości odnośnie tego miesiąca. Teraz zabawia rodziców, a ja...


… siedzę, leżę, skaczę i czekam na rozwój akcji. Przeszło mi nawet przez myśl, żeby spróbować pościć przez jeden dzień... może jutro


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz