05 lipca 2015

Dałam radę !!!


Odkąd dostałam maila odnośnie nowej pozycji jako Główna, jakoś nie docierało do mnie, co mnie czeka. Chyba tam głęboko w duchu liczyłam na to, że pojawi się znienacka jakaś oficjalna Główna i przejmie pałeczkę. Tym bardziej, że nie było żadnych zapowiedzianych lotów.

Pewnego dnia na basenie wygrzewając się leniwie, postanowiłam napisać do menadżerki z zapytaniem, jaka jest procedura odwiedzenia samolotu. Jeśli nie latamy przez dłuższy czas, samolot powinien być sprawdzany co kilka dni. Jeszcze bardziej przydałaby się wizyta teraz, kiedy zmieniły się Główne i szczerze nie wiem, co bym na miejscu zastała.

„Dobrze, że piszesz z zapytaniem, bo właściwie masz lot jutro o 22:00” - jak grom z jasnego nieba odpowiedź, której w ogóle się nie spodziewałam!

Głęboki wdech.....

Dobrze, że mam mnóstwo czasu na przygotowanie wszystkiego i przede wszystkim siebie! Tego dnia przeszłam mega przyspieszony kurs na Główną. Nie spodziewałam się nawet, że jest tyle papierkowej roboty! A zamówienie cateringu to już w ogóle inna bajka. Siedziałam nad dokumentami i na Skype z moją zwariowaną Czeszką praktycznie całe popołudnie i wieczór. Kładłam się spać do łóżka o pierwszej w nocy, kiedy jeszcze do mnie dzwonili w różnych sprawach. Teraz w okresie Ramadanu praca jest jeszcze większym wyzwaniem. Arabska część firmy nie funkcjonuje cały dzień, zaczynają działać dopiero po Iftar, jak napełnią żołądki (co jest zrozumiale, ale niestety nie normalne dla mnie). Większość produktów zamówionych przez catering, nie jest dostępna, ponieważ wiele sklepów otwieranych jest dopiero po 21:00. Dlatego też, między innymi, musiałam zrezygnować z pączków, tak uwielbianych przez naszego księcia.




Do samolotu pojechałyśmy dużo wcześniej, żeby ogarnąć go w miarę i mieć więcej czasu na oswojenie się z jego wyposażeniem. Miałam w zespole dwie nowe dziewczyny, które z resztą spisały się super. Poza małym stresem związanym z bezpośrednim kontaktem z głównym VIP i nieprzewidzianymi akcjami (goście poprosili o cappuccino podczas jazdy do pasa startowego, a nowa dziewczyna w kuchni zupełnie nie wiedziała jak się za to zabrać), wszystko przebiegło idealnie. Bałam się też, że braknie jedzenia, ponieważ pojawiło się znacznie więcej pasażerów, niż mi przekazano, a brałam pod uwagę fakt, że będą po Iftar, więc zamówiłam niewiele. Ostatecznie zostało jeszcze tyle, że można było obdzielić pracowników lotniska w Dżedda

Wczoraj walczyłam z raportami odnośnie naszego lotu, wieczorem pojechałam na zakupy po rzeczy najbardziej potrzebne do samolotu, dziś pół dnia spędziłyśmy na jego sprzątaniu. Zatem prawie cztery dni totalnie wycięte z życia. Dawno nie byłam tak niczym mentalnie pochłonięta. Jak przeglądałam wiadomości od znajomych, to tylko powierzchownie odpisywałam, za co z serca Was przepraszam. Powoli dochodzę do siebie

No i teraz pytanie? Czy jestem w stanie poświecić mój wewnętrzny spokój i energię, na coś, co może wcale nie jest warte zachodu? Te Główne, które przetrwały w tej firmie, są lekko kuku, a te, które nie mogły zejść z pozycji, po prostu odeszły z firmy. Chciałam się podjąć tego wezwania kilka miesięcy przed odejściem. Wtedy pewnie miałabym wystarczająco energii, żeby dociągnąć do końca. W obecnej sytuacji nie jestem pewna. To z jednej strony rezygnacja z dotychczasowego życia towarzyskiego/prywatnego, więcej pracy, koniec z podróżami na 777 (bo na tym tylko pracują doświadczone Główne) i ciągłe życie w stresie z każdym przychodzącym mailem, czy dzwonkiem telefonu. Z drugiej strony to kopniak, którego potrzebuję, żeby ruszyć z miejsca, zdobycie nowego doświadczenia i... chyba tylko to, hehehe

Pozostawić to losowi? Będzie najlepszym rozwiązaniem  



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...