Uziemiona w domu i... dobrze mi tak!

września 07, 2015


Pokryta wysypką od stop do głów z przeszywającym bólem w plecach i niesprawną lewą ręką – ktoś by pomyślał, że to cena za cztery fantastyczne tygodnie, spędzone z rodziną i bliskimi, a ja skrycie wierzę, że gdzieś za tym wszystkim kryje się jakaś przyczyna 😏 (cała ja!)

Ostatnią rotację skończyłam w Nicei, z której bezpośrednio poleciałam do Polski na wielką rodzinną imprezę. Później spontanicznie zawinęłam do Chorwacji, gdzie razem z moim mężczyzną pracowaliśmy nad wzajemnym zrozumieniem i odświeżaniem naszej relacji. Z dużym powodzeniem, tak na marginesie, mimo moich uwag, że dziwnie by było zerwać ze sobą (z ang. split up) w mieście Split 😂 Po ostatecznych romantycznych przechadzkach historycznymi uliczkami chorwackich miast i rowerowych wyczynach na niby płaskich i dobrych do jeżdżenia wyspach, wyskoczyłam ze znajomą do Amsterdamu na szybkie zwiedzanie i weekendowy festiwal Mysteryland. Jak bardzo kocham swoją rodzinę i cenię każdą chwilę z moimi przyjaciółmi, ten weekend pobił wszystko! Był totalną regeneracją mentalną, bo fizycznie zajechałam się równo (na bank straciliśmy kilka kilo od tego rejwowania!) 😁 Miałam też okazję wyciągnąć starą, zakurzoną przyjaźń gdzieś z kąta i byłam mega pozytywnie zaskoczona, że ona tam jeszcze była! Nie tylko przyjęliście nas jak wyjątkowych gości, ale daliście poczucie przynależności do Waszego domu. Każdy z Was jest niesamowitym charakterem, który akceptuje, nie ocenia, respektuje, nie wymusza, zachęca i otwarcie się dzieli. Wiem, że słowo DZIĘKI padło już milion razy, ale to ciągle nie wystarczy 😍 Mam nadzieję, że ciąg dalszy nastąpi. Zarażajmy wszystkich tym pozytywnym uczuciem!!!!! 

Choć przez kilka dni po powrocie myślałam, że będę zarażać, ale półpaścem. Ostry ból i diabelna wysypka. Zajęło mi kilka dni, żeby zrobić matematykę w głowie i dojść do wniosku, że plamy na ciele to od pogryzień robali w amsterdamskim hotelu, a ból od zapalenia nerwu, prawdopodobnie skutek przeziębienia od klimatyzacji w Chorwacji. Czy cofnęłabym czas? NIEEEEEEEEEEE NIGDYYYYYYYYYYYYYYYYYY 😜 (Wiem Kochana, że w Twoim przypadku, ta wysypka, to ostatnia rzecz, na którą miałaś ochotę, ale świadomość, że przechodzimy to razem i łączenie się w tym z Tobą, pomogło mi w samotnych chwilach 😊).  

Dostałam tydzień więcej wolnego w pracy i duże wsparcie mentalne od menadżerki. Chyba nie za bardzo chce, żebym się spieszyła do pracy. Może i dobrze, bo jutro się okaże ile wolnego jeszcze potrzebuję.

Pozytywy tej sytuacji? Mimo, iż w myślach byłam już sto pięćdziesiąt razy dookoła świata, od tygodnia odpoczywam w domu 😊 To czas samorefleksji i ładowania baterii. Chyba musiało do tego dojść, żebym w końcu usiadła na pupie i nie ruszała się za daleko 😂



Przeczytaj również

0 komentarze

Archiwum

Obserwuj bloga