Królewskie Saudyjskie Siły Powietrzne

października 30, 2015


Dziś 19-ty dzień odkąd siedzę w stolicy Arabii...

Nie, nie będę narzekać i wywalać smutów, jak to głupieję i jestem bliska załamaniu. Tą fazę już chyba przeszłam 😂 Pewnie kolejna fala przyjdzie za parę dni, ale do tej pory chcę się cieszyć tym, co mam.

Kilka dni temu próbowałam się dostać do muzeum Królewskich Saudyjskich Sił Powietrznych (RSAF – Royal Saudi Air Force), który wyczaiłam w drodze z lotniska jednego dnia. Zdziwił mnie wówczas widok starego Lockheed'a TriStar w środku miasta. Oficjalny napis na budynku sił powietrznych wszystko tłumaczył, choć dopiero jak minęliśmy bramę muzeum, zaświeciła się żarówa nad głową 😜💡 Planowałam wypad w to miejsce przez kolejne kilka dni, ale lenistwo, letarg, brak motywacji (czy jak to jeszcze nazwać?!), brały zawsze górę. Dwa dni temu podjęłam solidną decyzję i mimo, iż sprawdzałam godziny otwarcia na necie, pocałowałam klamkę. Nie, to nie ich wina – to MOJA! Mój biorytm intelektualny musi się równo tarzać po ziemi ostatnio, bo normalnie daję ciała przy prostych zadaniach.

Lockheed L-1011 TriStar

Dziś nadeszła ta ekscytująca chwila – dwie godziny radości 😍 To jest niesamowite, jak mała odskocznia od rutyny, może nam tutaj dodać energii do życia. Chciałam się wybrać sama, żeby nie ściągać na siebie jakiś niepotrzebnych kłopotów, ale ostatecznie dołączyli do mnie moi piloci. Jeden wygląda jak mój brat, drugi jak nasz dziadek – idealna kombinacja! Tutaj w Arabii, są miejsca, gdzie grupy męskie mogą nie mieć wstępu, bo wejście jest tylko dla rodzin („Family only”), czyli jednym słowem... musi być w ekipie obecna KOBIETA😂Nie jesteśmy jednak takie zbędne tutaj 😏 10 riali później, znaleźliśmy się na terenie muzeum. W samym środku ciągle próbowałam zachować dystans, w razie jakby ktoś się miał czepiać, ale obsługa mile nas przywitała i traktowała jak rodzinę 😏 Dobrze, że się udało, bo nie ma nic lepszego, jak zwiedzanie muzeum lotnictwa w towarzystwie pilotów z długoletnim stażem – byłam przez chwilę w innym świecie.

Muzeum przedstawia historię RSAF od czasu założenia w latach 20-tych do chwili obecnej. Składa się z bogatej kolekcji samolotów, porozstawianych na otwartym terenie, jak i ciekawej wystawy w oddzielnym budynku. RSAF powstał przy pomocy brytyjskiej, a od lat 50-tych zaangażowały się także Stany Zjednoczone. Baza lotnicza w Dhahranie, gdzie przez jakiś czas mieściło się nasze osiedle, używana jest obecnie przez Amerykańskie Siły Powietrzne (to z ich pilotami spędzałam zeszłoroczne Halloween 😜) Nie dziwi mnie zatem fakt, że większość samolotów wojskowych tutaj wystawionych zostało wyprodukowanych w USA lub Anglii. Jednym z ciekawszych był Boeing 707 "Seven Oh Seven" – pierwszy pasażerski samolot, który odniósł sukces komercyjny i zapoczątkował renomę firmy Boeing, producenta samolotów pasażerskich.
 

Ciekawostki z RSAF muzeum:

BAC Lightening (UK): odrzutowy-ponaddźwiękowy myśliwiec, zarąbista jest u niego ta rurka Pitota

Vampire (UK): odrzutowy myśliwiec

Lockheed C-130 Hercules (USA): wojskowy samolot transportowy, kolos!


Poznałam też pierwszego Araba w kosmosie – szkoda, że nie osobiście, ale kto wie, może kiedyś będzie naszym gościem 😜 Sultan bin Salman bin Abdulaziz al Saud, jest pierwszym z saudyjskiej rodziny królewskiej, który został astronautą. W 1985 roku był członkiem załogi na statku kosmicznym Discovery.


Sultan bin Salman bin Abdulaziz al Saud


Po wyjściu z muzeum ruszyliśmy wolnym krokiem w stronę hotelu, oczekując jakiejś przypadkowej taksówki po drodze. Jak na złość, nic się nie pojawiało. W pewnym momencie zatrzymał się koło nas samochód...

No to szit, będą problemy. Będą się czepiać, że idziemy razem i... - pomyślałam od razu wrogo nastawiona.


„Wyglądacie, jakbyście potrzebowali podwózki. Dokąd zatem?”

Dla mnie to kolejny dowód na to, że zachowanie i postępowanie wielu mieszkańców tego kraju nie mają niczego wspólnego z powszechnie przyjętą negatywną opinią.

Jutro idziemy rodzinnie na rijadzki obiad w rekomendowanej przez kierowcę restauracji... już zacieram ręce 😍














Przeczytaj również

0 komentarze

Archiwum

Obserwuj bloga