Kurs Pierwszej Pomocy

grudnia 04, 2015



PRESERVE life

PREVENT from getting worse

PROMOTE recovery


Mimo, iż co roku od ośmiu lat wałkuję zakładanie bandaża, podawanie lekarstwa astmatykom, czy przeprowadzanie reanimacji, brakuje mi ciągle wiary w swoje możliwości. Jeśli dochodzi do sytuacji, wymagających interwencji medycznej, totalnie mi odbija – PANIKA z dużymi oczami, trzęsącą portkami. Rodzona matka się śmieje, że może nie nadawałabym się do ratowania, ale na bank dałabym radę ściągnąć połowę miasta do pomocy. Parę lat temu ojciec bawił się szlifierką. Niefortunnie zjechała mu na udo... To nie widok krwi i mięcha wychodzącego na zewnątrz, ale blada twarz i jęk wprowadziły mnie we wspomnianą wyżej panikę. Lekarz, który przyjechał w przeciągu kilku minut, wyśmiał mnie perfidnie, twierdząc, że właśnie zabiłabym trzy osoby - „Do takiego czegoś? PAAAni!”. Wzięłam sobie tą akcję do serca i obiecałam, że już nigdy się nie dam tej z dużymi oczami!

Łatwiej powiedzieć, trudniej zrobić...

Jeśli ktoś nie ma zajawki do krwi, czy zapachu sterylności i na co dzień nie ociera się o śmierć (albo przynajmniej o rany 😉), a w pracy najgorszym przypadkiem medycznym był zwrot marchewki, to jak w sobie wyrobić to opanowanie? Mówią, że praktyka czyni mistrza 😏Dlatego niedawno postanowiłam poświecić trzy pełne dni z życiorysu na konkretne szkolenie, które nie tylko miało zapewnić mi certyfikat, ale i w jakiś sposób sprawdzić poziom mojej wiedzy. W duchu liczyłam na potężną dawkę nowych informacji, bo przecież trochę inaczej podchodzi się do sytuacji tych na 11000 metrów, więc te osiem lat niczego ostatecznie nie gwarantuje. No nie zupełnie... Bandaż zakłada się tak samo, lekarstwa na astmę dawkuje w identyczny sposób i masaż serca też niczym się nie różni 😊 Chociaż...

Z racji, że kurs skierowany był głównie na udzielanie pomocy w miejscu pracy, ciekawym było słuchanie od współuczestników o wypadkach na budowie, w szkole, na farmie, itd. Pojawiło się też kilka informacji, z których wcześniej nie zdawałam sobie właściwie sprawy:

  • w apteczce pierwszej pomocy nie powinny się znajdować lekarstwa, a wyłącznie materiały opatrunkowe. Według prawa nie możemy podawać doustnie żadnego leku. Jeśli udzielamy pomocy przypadkowej osobie, nie znamy jej historii medycznej, a dodatkowo podanie leku może utrudnić przyszłą diagnozę,
  • jeśli ofiara jest przytomna, powinno się najpierw uzyskać od niej pozwolenie na udzielenie pomocy. W obecnych czasach trzeba się niestety zabezpieczyć w każdy możliwy sposób, nasze dobre intencje mogą być mylnie odebrane. Słyszałam wiele historii, gdzie człowiek, udzielając pomocy, uratował życie, po czym został oskarżony przez ofiarę o np. molestowanie. Sick!
  • ofiara w pozycji bezpiecznej powinna być obracana co 30 minut, a kobiety ciężarne należy układać na lewym boku. Leżąc na prawym, ciężar dziecka wywiera ucisk na żyłę główną, zwracającą odtlenioną krew do serca,
  • w końcu ogarnęłam wszystkie pozycje w zależności od urazu 😏


  • w przypadku poparzenia, z racji, że może pojawić się obrzęk, należy natychmiast ściągnąć biżuterię i uciskające części ubrania, schłodzić miejsce pod zimną bieżącą wodą przez co najmniej 10 minut. Na ranę można nałożyć wyłącznie żelowe woreczki, które nie przyklejają się do ciała lub folię spożywczą, która podobnie się nie przykleja i chroni przed infekcją, a przez nią doktor może bez problemu ocenić stopień poparzenia,
  • wpojenie (przez oko), to jedna z dróg dostania się trucizny do organizmu. Podobno wódka, wprowadzona tą drogą, pozwala na szybsze wchłonienie do systemu i tym samym szybsze efekty. Nie wiem – nie próbowałam, dzielę się tylko wskazówkami doświadczonego instruktora pierwszej pomocy 😜
  • przy spożytej żrącej truciźnie szybko pomoże mleko. Ponieważ chroni ono błonę śluzową żołądka, spowalnia tym samym wchłanianie trucizny. Podobno działa także przed drinkowaniem!! 😉
  • jeśli poszkodowany został zmiażdżony w wypadku, można go podnieść, tylko wtedy, kiedy nie minęło więcej niż 15 minut. W przeciwnym razie należy go zostawić na miejscu, aby zapobiec wystąpieniu objawów tzw. zespołu zmiażdżenia.
  • ktoś wiedział, że plaster powinno się zmienić po czterech godzinach? Z dzieciństwa pamiętam, że zawsze był wyjątkowo brudny 😂
  • zwichnięcie dotyczy stawów, a nadwyrężenie mięśni – w końcu to załapałam 🙏
  • w przypadku urazu klatki piersiowej, poszkodowanego powinno się położyć po stronie rany, by umożliwić odpływ krwi i płynów ustrojowych,
  • osoba agresywna i wyglądająca na pijaną, może najzwyczajniej w świecie, wykazywać objawy hipoglikemii, niskiego poziomu cukru we krwi – to też dużo tłumaczy, ha! 😉
  • w przypadku udaru mózgu, jeśli do uszkodzenia doszło w prawej półkuli, prawa strona twarzy opadnie, natomiast paraliż ciała wystąpi po przeciwnej stronie. Jak określić udar mózgu? Dzięki testowi FAST...

FACE – jedna strona twarzy opadnięta
ARMS – brak możliwości uniesienia jednej z rąk
SPEECH – problem z mówieniem
TIME – należy bezzwłocznie wezwać pogotowie, jeśli występują powyższe symptomy


  • w przypadku urazu głowy, pogotowie należy wezwać jak najszybciej, jeśli: stan się pogarsza, poszkodowany jest powyżej 65 roku życia, w przeszłości miał miejsce uraz mózgu, osoba jest pod wpływem narkotyków albo alkoholu lub zażywa leki przeciwzakrzepowe,
  • zawsze po zastosowaniu uścisku Heimlicha (na osobie dławiącej się), poszkodowany powinien udać się do szpitala i przebadać pod kątem możliwych wewnętrznych obrażeń,
  • jeśli atak padaczkowy trwa dłużej niż pięć minut, należy wezwać pogotowie. A! I nie wkłada się niczego do ust!
  • wtórne utonięcie może się wydarzyć do 72 godzin od pierwotnego topienia i być śmiertelne w skutkach. Poszkodowany został uratowany, ale w jego płucach może się wciąż znajdować woda, która ogranicza zdolność wymiany powietrza i tym samym prowadzi do niedotlenienia mózgu,
  • reanimacja na dziecku powinna się zacząć od pięciu wdechów, gdyż jest większe prawdopodobieństwo, iż utrata przytomności została spowodowana zadławieniem, niż problemem z sercem (bardziej oczywiste u dorosłych).


Po zakończeniu kursu byłam tak pozytywnie naładowana, że nawet zaopatrzyłam się w profesjonalną apteczkę, w portfelu zaczęłam nosić maseczkę do resuscytacji i wybiegłam na ulicę ratować ludzi. Co tu dużo mówić, pewność siebie przychodzi z nabytą wiedzą. Zatem nie pozostaje nic innego, jak odświeżyć ją od czasu do czasu – nie tylko dla samej siebie, ale i żeby zacząć męczyć dziewczyny na pokładzie 😂

Przeczytaj również

2 komentarze

Archiwum

Obserwuj bloga