10 stycznia 2016

Grooming - wygląd ma znaczenie?


Siedziałam jako pasażer gdzieś z tyłu samolotu na naszym 777, mając na widoku całą galley. Po wyłączeniu sygnalizacji zapiąć pasy, pokładowa kuchnia zaczęła się wypełniać stewardessami, jedne w uniformach drugie w zwykłych ubraniach, niektóre ciągle miały założone jeszcze kurtki zimowe(?) Wszystkie skupiły się na przygotowaniach do serwisu.

Że niby jak????!!!! - nie umiałam uwierzyć oczom

Za chwilę pojawia się stewardessa w krótkiej bluzce, odsłaniającej brzuch, a w oczy rzuca się artystyczny tatuaż motyla...

Nie no, tego już za wiele! - nie mogłam siedzieć cicho, musiałam z nią porozmawiać.

Ja: Cześć, mogę ci zająć chwilę?
Ona: A ty to niby kto? - zmierzyła mnie dumnym wzrokiem z góry do dołu,
Ja: Tak się składa, że też pracuję w tej firmie, jestem Główną. Nie mogę po prostu uwierzyć własnym oczom dzisiaj. O co chodzi z tym wyglądem i nastawieniem? Nie wiesz, że twój wygląd to nie tylko brak szacunku dla naszych VIP ale i twojej załogi?

Nagle podeszły do nas dwie panny i założonymi rękami przyglądały się z zaciekawieniem...

Ja: Dziewczyny, to jest prywatna rozmowa, możecie nas zostawić same na chwilę?

Odeszły, ale po kilku sekundach oberwałam w głowę czymś, co jedna z nich we mnie rzuciła.

JA TO WSZYSTKO PIEP*** !!!! OLEWAM WAS WSZYSTKIE, ODCHODZĘ !!!



                                                                                                          ….. i wtedy się obudziłam



Sen masakra. Musiał najwyraźniej być spowodowany pierwszym mailem, który otrzymałam na tej rotacji:

„Drogie Główne, z racji, że niedługo otrzymamy nowy uniform, chciałam Was poinformować, że do waszych obowiązków teraz będzie między innymi należeć monitorowanie wyglądu załogi...”


Nie wiem, czy to będzie łatwe zadanie, zwłaszcza w odniesieniu do dziewczyn, które nie mają wystarczającego doświadczenia w liniach komercyjnych (niektóre dostają się do prywatnych prosto ze szkolenia w danych krajach), w których wygląd jest skrupulatnie oceniany na każdym kroku. Będą się niestety musiały pożegnać z dyndającymi kolczykami, czarnymi/brokatowymi/sztucznymi paznokciami, krwisto-czerwonymi czy fioletowymi ustami, tysiącem bransoletek Pandory, różowymi walizkami i butami niczym z Moulin Rouge – bo przecież w tym środowisku, im więcej i inaczej, tym jestem bardziej cool! Dobrze, że kilka z nas w tej firmie od początku walczyło z brakiem stylu, klasy i próbowało udowodnić, że profesjonalizm też może być sexy, ale niestety było nas za mało. Teraz z pomocą oficjalnych zasad i wsparciem menadżerskim, może uda nam się wprowadzić małe zmiany. W końcu lepiej późno, niż wcale


Nigdy jednak nie zapomnę tego uczucia odrzucenia, kiedy pewnego dnia wyłamałam się, robiąc coś oczywistego z punktu widzenia etyki pracy, a jednak nie do końca pojmowanego przez tutejszy ogół. Na spotkanie z naszym CEO w głównym biurze w Saudi, ubrałam pod abaję uniform. Wówczas, aby ograniczyć wagę bagażu, nie woziłam ze sobą niczego „biznesowego”, licząc na uniformową sukienkę w razie potrzeby. Zamieszanie wzbudziłam już w hotelowym lobby. Dziewczyny zaczęły do siebie wydzwaniać z pytaniem czy musimy założyć uniform. Moje tłumaczenia, że nie mam nic innego eleganckiego poza tym, mało je przekonywały. No fakt, pod abajami miały tylko dżinsy i bluzki na szelkach. Na dziewięć dziewczyn, ani jedna nie ubrała się odpowiednio do okazji. Podczas spotkania CEO chciał zobaczyć nowy (w tym czasie) uniform, więc miałyśmy przynajmniej jeden Dziewczyny unikały ze mną rozmowy w drodze powrotnej do hotelu, a następnego dnia 80% założyło coś eleganckiego i dobrze, bo do zdjęcia poprosili nas o ściągnięcie abaji


Przecież to nic nie kosztuje – wyglądać elegancko, profesjonalnie i tak, by okazać szacunek dla otoczenia. Mówimy tu o środowisku pracy, a nie pokazie mody, czy wakacjach. W jednym mailu przed lotem poprosiłam dziewczyny, żeby nie robiły mocnego makijażu i nie malowały ust na czerwono, bo nasza VIP ma pewne uprzedzenia, co do wyglądu załogi, a poza tym na locie były same kobiety. Dziewczyny niechętnie podeszły do mojej prośby. Dziś w mailu od menadżerki czytają, żeby nie nosić czerwonej szminki na lotach z samymi kobietami i postępować tak jak Główna prosi. Swoją drogą, rozumiemy się telepatycznie, czy ona ma po prostu dostęp do moich maili, wysyłanych do dziewczyn, hahaha!


Od następnego lotu francuski manicure, upięte włosy, klasyczny zegarek, jeden pierścionek, małe perełki w uszach i czarne buty bez żadnej przesady, a każdą różową walizkę z chęcią pomaluję czarnym sprayem 



(Źródło: 9crew)



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...