Meczety, bazary i ... tavuk gogsu

stycznia 30, 2016


Przyznam się bez bicia, że Turcja, a w szczególności Stambuł nigdy nie były na mojej koniecznie-zobacz-zanim-umrzesz liście. Po pierwsze, nie ciągnie mnie tam, gdzie podąża reszta świata, po drugie nie umieram z zachwytu do arabskiej kultury.

Przyznam się również bez bicia, że bardzo się myliłam co do tureckiej stolicy! 😜 Stambuł jest magiczny. Nie wiem, jak to jest możliwe, że nie wykazując zainteresowania meczetami i bazarami, tutaj obeszłam miasto wzdłuż i wszerz, wdychając jego klimat pełną piersią i ciągle pragnąc więcej.

Początkowo mieliśmy być tylko jeden dzień. Postanowiłam go maksymalnie wykorzystać mimo, iż zacinało na zmianę śniegiem i deszczem. Dziewczyny odsypiały loty, a ja na cebulkę z mapą pod pachą uderzyłam na miasto...


Do najważniejszych miejsc wartych zobaczenia, należą:

Hagia Sofia

Powstały w 537r. kościół, który w XV wieku przekształcono w meczet, a obecnie pełni funkcję muzeum. Przez prawie tysiąc lat był największą katedrą na świecie, aż do momentu ukończenia sewilskiej w 1520 roku. Poruszyła mnie bardzo mieszanka elementów chrześcijańskich i muzułmańskich pod jednym dachem...









Błękitny Meczet

Którego nazwa pochodzi od niebieskich kafelek, zdobiących wnętrze świątyni. Znany również jako meczet Sułtana Ahmeda, bowiem wybudowano go w XVII wieku podczas jego rządów. Najważniejszy meczet w stolicy






Wieczorem dostałam wiadomość, że lot zostaje przełożony na kolejny dzień. Fantastycznie! W tym mieście jest jeszcze tyle do zrobienia! Po śniadaniu dołączył do mnie nasz mechanik samolotowy, który właściwie z Turcji pochodzi i Stambuł ma w małym palcu. Zaoferował, że może mnie zaprowadzić w miejsca z mojej listy. Zaprosiliśmy także jednego z pilotów, którego wszyscy tępią za gadulstwo. No cóż, nam jest go żal 😜
Przeżyłam niesamowity dzień – wbrew pozorom super ekipka, żadnych rozmów związanych z pracą, wyciszone telefony (tylko jeden służbowy na standby), uczciwy przewodnik, ogromna dawka słońca, spacer ciekawymi uliczkami, próbowanie lokalnych wyrobów na bazarach, a na koniec dnia kolacja w nie-turystycznej dzielnicy. Jedzenie w tym kraju wymiata 😍

Wiecie co to jest tavuk gogsu??? Deser z piersi kurczaka... niebo w gębie! 














Deser z kurczaka to ta biała masa posypana cynamonem PYYYYYYYCHA! 😍

PS. I uzależniłam się od chałwy !!!!!!!!!!! 

Przeczytaj również

0 komentarze

Archiwum

Obserwuj bloga