10 października 2016

Weekend w Luksemburgu


Osiem lat temu byłam na wyprawie BeNeLux, gdzie Lux(-emburga) właściwie zabrakło  Kilka dni temu przyszła w końcu pora na ten malutki kraj, który jednocześnie stał się moim 60-tym.

Taki spontaniczny weekend, gdzieś w nieznane, bardzo nam był potrzebny – szybkie spakowanie małych walizek, rezerwacja hotelu i kilka godzin w trasie do naszego celu. Na miejscu już nic się nie liczyło, tylko nasza obecność dla siebie nawzajem. Oboje zaangażowaliśmy się ostatnio w zbyt wiele projektów i takie dwa dni totalnego odcięcia od obowiązków, doładowało nam baterie.

Francuzik widzi w Luksemburgu niesamowite możliwości mechaniki samolotowej, a ponadto to miejsce wielu jego wspomnień (zatrzymaliśmy się w hotelu na ścieżce lądowania samolotów Cargolux 747 - też uważam, że nam puka ), a dla mnie to jedno z lepszych miejsc w Europie na bliskie spotkanie z naturą.

Zaczęliśmy od wioski Schengen, gdzie w czerwcu 1985 roku, na statku w miejscowym porcie, podpisano traktat o zniesieniu kontroli na granicach państw, należących do strefy Schengen. Muzeum Europejskie, zawierające liczne wystawy, związane z historią i znaczeniem wydarzenia, było niestety w tym czasie zamknięte. Szkoda, bo chcieliśmy podreperować naszą wiedzę.




Port na rzece Moselle, gdzie podpisano traktat



Stolica Luksemburga, to miasto o tej samej nazwie i jednocześnie najbardziej zaludniony obszar kraju. Tutaj mieliśmy okazję zobaczyć, między innymi, pozostałości twierdzy i starego miasta, które znajdują się na liście światowego dziedzictwa UNESCO, a wieczorem spróbować świetnej kuchni luksemburskiej w dzielnicy Grund, słynącej z nocnego życia.


Widok na miasto Luksemburg, w oddali po prawej stronie - biznesowa dzielnica Kirchberg


Narodowe motto "Chcemy pozostać, kim jesteśmy", odnosi się do ambicji Luksemburga w utrzymaniu niepodległości od krajów sąsiednich


Pomnik wielkiej księżnej Luksemburga - Charlotte



Pozostałości fortyfikacji



Widok na stare miasto z dzielnicy Grund



Pałac Wielkich Książąt z XVI wieku


Następnego dnia wybraliśmy się bardziej na północ kraju do niewielkiej wioski Vianden, którą zamieszkuje mniej niż 2000 ludzi. Miejsce to słynie z przepięknego XIV-wiecznego zamku. Z pewnością był to jeden z ciekawszych, które w życiu widziałam.





  
I ta przyroda...
 

Moje klimaty




Luksemburg, ze swoją bogatą przyrodą i historią, przyjazną atmosferą i wspaniałą kuchnią (ale tak naprawdę konkretną) okazał się idealnym wyborem na relaksujący weekend. Z pewnością wróciłabym tam na kemping




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...