Ekspresem po Azji - zdjęcia

grudnia 26, 2016


Ta rotacja w żaden sposób nie przypominała pracy! Może trafiło nam się kilka trudnych lotów, z liczbą pasażerów, przekraczającą ilość palców u obu rąk, ale ostatecznie to tylko parę godzin harówki i kilka dni odpoczynku w ciekawych miejscach 😉

Nasze mini wakacje zaczęły się od Pekinu. To był mój pierwszy lot do Chin od pełnej emocji  tea ceremony w Szanghaju, więc do pobytu w Pekinie podchodziłam bardzo sceptycznie...

Plac Tiananmen, czyli Niebiańskiego Spokoju

Zakazane Miasto - jeden z największych kompleksów pałacowych świata















Dzień zakończyłyśmy obiadem na ulicy Houhai, słynnej z barów karaoke

Kolejnym na liście było Macau, portugalska eks-kolonia, którą udało mi się odwiedzić w 2009 roku podczas jednej z wypraw z mamą. Przez siedem lat bardzo dużo się tutaj zmieniło! Macau jest rajem dla hazardzistów, średnio na kilometr kwadratowy przypada jedno kasyno, a powstało ich tutaj do tej pory ponad trzydzieści. Najstarszym jest Grand Lisboa, a Venetian Macau największym w świecie. Macau jest niczym Las Vegas, z tą tylko różnicą, że na ulicy nie zobaczycie zataczającej się amerykańskiej młodzieży, czy Brytyjczyków na wyjazdach kawalerskich, ale pokaz chińskiej tandetnej mody, z rodu różowe futerka, świecidełka i podróbki D&G  👻

Ruiny katedry św. Pawła

Plac Senado z budynkami w stylu kolonialnym

Widok na hotel/kasyno Grand Lisboa

Wieża widokowa, z której skoczyłam na bungee w 2009r (233m)

Nasz kompleks hotelowy z kasynami

Rua de Felicidade, gdzie kręcono 'Indiana Jones'

Uber jest tutaj nielegalny, dlatego samochód naszego kierowcy wypełniony był kiczem, żeby odwrócić uwagę policji


Trip do Tokio był niczym przelot kolibra, ale widoki po drodze zrekompensowały ten krótki pobyt. Siedem lat temu ze znajomą zdobyłyśmy Fuji podczas jednego z naszych tripów w japońskich liniach. Tym razem szczyt mogłam zobaczyć z lotu ptaka. Niesamowity widok! Wspomnienia w ogóle odżyły, kiedy wylądowaliśmy na lotnisku pomiędzy samolotami mojej poprzedniej firmy – nie ukrywam, wzruszyłam się 😁


Widok na Tokio po zachodzie słońca

Fuji-sama



Po Tokio przyszło nam wrócić do Chin. Shenzhen, w którym nigdy wcześniej nie byłam, znajduje się na północ od Hong Kongu. „Tam nic nie ma!” - ogólne podsumowanie miasta, kiedy pytałam ludzi o wskazówki, gdzie iść i co zobaczyć. Faktycznie Shenzhen jest rajem dla zakupoholików, w 90% zarośnięty budynkami. Z okna swojego pokoju wyczaiłam jednak wzgórze, które postanowiłyśmy zdobyć. Skrawek zieleni w mieście, to jest to! Kilka godzin później spacer okazał się prawdziwym trekkingiem, a znajoma do tej pory wyolbrzymia, że prawie umarłyśmy z odwodnienia i braku pożywienia😂🙈


Widok z okna na zdobyty szczyt 😁

I widok z góry 









Chińszczyzna?? Tak, ale tylko w Chinach ! 😍


Po Shenzhen polecieliśmy na Malediwy.................................... w kolejnym poście zdjęcia!!

Przeczytaj również

0 komentarze

Archiwum

Obserwuj bloga