08 grudnia 2016

Tym razem na wschód !


Moja kolejna rotacja, mimo iż zaczęła się intensywnie, zapowiada się dość ciekawie. Tym razem działam na wschodzie, gdzie dość rzadko mnie wysyłają, bo głównie azjatycka załoga operuje te loty. Mały odpoczynek od USA zdecydowanie się przyda! W domu dostałam bilet do Nowej Zelandii, gdzie miałam przejąć jeden z naszych samolotów, na którym pasażerowie zażyczyli sobie załogę, która nie mówi po chińsku. Bingo! 😁
Zatem Auckland?! Czemu nie! W poście Moje eldorado możecie przeczytać więcej o mojej fiksacji 😋 
Dobra, tylko, żeby tam się dostać, trzeba jednak przejść małe katorgi!

Kilka lat wcześniej na jednym z moich lotów miedzy Tokio i Paryżem:
  • To skąd pani leci? - zapytałam jedną z pasażerek, prostującą w galley swoje starsze od moich kości,
  • Z Vanuatu
  • O rany, to pani pewnie jest w podróży od trzech dni! - rzuciłam żartobliwie, bez żadnego wyczucia (wstydź się! 🙈)
  • No tak, wyruszyłam w sobotę... - wtedy był poniedziałek

Do tej pory pamiętam jej zrezygnowaną minę, brak energii i motywacji do kontynuowania podróży. No i oczywiście, jak to bywa, będąc po drugiej stronie, nie mogłam jej zrozumieć i zazdrościłam takiego tripa życia. Dziś trochę inaczej na to patrzę. Tak jak bardzo marzyłam o przeprowadzce do Nowej Zelandii, tak bardzo teraz stwierdzam, że to chyba jednak jest za daleko od wszystkich w Europie... Świadomie nie chciałabym nikogo narażać na taką podróż! Wyleciałam ze Szwajcarii w sobotę w południe, miałam przesiadkę w Stambule i Singapurze. Lot z Singapuru był dodatkowo opóźniony o dwie godziny, co zdecydowanie spotęgowało zmęczenie! Na miejscu wylądowałam w poniedziałkowe popołudnie, czasu loklanego. Tak, serio 😏



Z całej podróży pamiętam tylko małą ekscytację moim pierwszym lotem linii Singapore Airlines (i to jeszcze na airbusie A380!), która jest uważana, za jedną z najlepszych na świecie i tym samym pierwszą w historii, która zaczęła latać właśnie na A380. Serwis i załoga są faktycznie na szóstkę, a ich singapurski fried carrot cake 😋 na śniadanie, był jedną z najlepszych rzeczy, jaką kiedykolwiek jadłam (i kto by pomyślał, w końcu to jedzenie pokładowe 😏). Swoją drogą, polecam danie, jak będziecie kiedyś w Singapurze!


Singapore Airlines jako pierwsza linia wprowadziła A380 (źródło: Internet)


Super smaczny 'fried carrot cake', w którym tak naprawdę nie ma marchewki!



Po lądowaniu w Auckland moja aplikacja do liczenia dystansu, której używam w podróży, oznajmiła mi, że przekroczyłam milionowy kilometr w powietrzu! 😍 Czujecie jaka jazda?? To około 25 okrążeń kuli ziemskiej i stało się w przeciągu prawie 4 lat, a gdzie te wszystkie pozostałe podróże? Podobno osoby spod znaku Bliźniąt, nie mogą wysiedzieć na pupie 😂




Przed Auckland:




Po Auckland: 

 


 

Trasy moich lotów na mapie świata:





I Europa w zbliżeniu:




W Auckland zdążyłam tylko wyjść na azjatycki obiad i odwiedzić mój japoński sklep, bo do napisania miałam kolejne zaliczenie na studia...ahhhhhhhhhhhhhhhhhhhhh 😒
A tak na marginesie... dowiedziałam się niedawno, że jedna z pilotek w naszej firmie, jest na drugim roku dokładnie tych samych studiów, które ja robię. Wymiękam! W lotnictwie jesteśmy połaczeni na wszystkie możliwe sposoby! 😂


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...