04 lutego 2017

W najmłodszym państwie świata - Sudan Południowy

Ręka w górę, kto słyszał o tym kraju!

… to tylko ja nie wyciągam? Hmmm, właśnie się zastanawiam, czym byłam tak pochłonięta w 2011 roku, że ogłoszenie przez nich niepodległości umknęło mi gdzieś bokiem?

Ucieszyłyśmy się bardzo, kiedy w grafiku zauważyłyśmy, że jest szansa lotu do Afryki. „Zamiana Miami na Dżubę? Why not!” podsumowała znajoma. To prawda, Miami wpadnie nam pewnie jeszcze milion razy, ale środkowa Afryka, to jest całkiem inna historia. Chyba bym nigdy nie wzięła pod uwagę tego kraju w moich podróżniczych planach, głównie z tego względu, że o jego istnieniu dowiedziałam się dopiero kilka dni temu, kiedy sprawdziłam swój grafik 😜


Lot z Maroko zajął nam niecałe siedem godzin. Pasażerowie byli bardzo sympatyczni i zrelaksowani, a załoga siedziała jak na szpilkach, piloci wydawali się lekko przerażeni. Wszyscy oczywiście przeanalizowaliśmy komentarze w Internecie, w kwestii jak tam jest i co warto zobaczyć. Chyba tylko ja próbowałam się nastawić pozytywnie, bo reszta załogi zapamiętała jedyne „niebezpiecznie... niebezpiecznie... NIEBEZPIECZNIE”. Klienci zdradzili nam podczas lotu, że regularnie korzystają z innej europejskiej firmy prywatnej, ale podobno tamta odmówiła lotu do Dżuby. Czy faktycznie może być aż tak źle?? 😑


Przed wylotem dostaliśmy maila z informacjami na temat miejsca docelowego, oto kilka z nich:
  • przedstawiciele służby bezpieczeństwa na lotnisku i w mieście dość często są pod wpływem alkoholu i z tego powodu nie są w stanie dostarczyć szybkiej i skutecznej usługi
  • kieszonkowcy i wyrywanie torebek zdarzają się na porządku dziennym
  • międzynarodowe lotnisko w Dżubie nie spełnia standardów ICAO pod kątem bezpieczeństwa
  • korupcja wśród urzędników imigracyjnych i celnych jest dużym problemem, łapówki są dość powszechne
  • procedury wjazdowe na lotnisku nie są ściśle określone; co wczoraj było dopuszczalne, dziś może być skonfiskowane
  • podróżowanie po zmroku jest niewskazane; z powodu korupcji i nieskuteczności sił bezpieczeństwa, w godzinach wieczornych wzrasta działalność przestępcza
  • standard opieki zdrowotnej jest znacznie poniżej normy, spowodowany brakiem odpowiedniego sprzętu i personelu. Nawet w drobnych przypadkach medycznych ewakuacja do RPA czy Europy może być konieczna
  • nielegalne kontrole drogowe i blokady są dość powszechne w godzinach wieczornych; cudzoziemcy dość często padają ofiarą napadów

Nie miałam czasu go przeczytać przed wylotem, ale bez wątpienia tłumaczy on obawy naszych pilotów.

Hotel, mimo iż wyglądał dość elegancko z zewnątrz, był bardzo podstawowy – ograniczony dostęp do Internetu i brak świeżej wody, to tylko niektóre z problemów, które z resztą były łatwe do przewidzenia. 

 

Kiedy podjechaliśmy pod hotel, trochę się rozczarowaliśmy



Na szczęście nasz znajdował się za bujnymi drzewami



Po przyjeździe zdecydowaliśmy się uderzyć prosto na miasto, bo niestety grafik znowu się zmienił i kolejnego dnia mieliśmy już wracać. Z racji, że zbliżało się ku wieczorowi, mała restauracyjka na terenie hotelu, nad brzegiem Białego Nilu była naszą jedyną opcją. Byliśmy pod wrażeniem dobrej jakości lokalnego jedzenia, a zimny Nil już zupełnie nas usatysfakcjonował 😉 


Biały Nil



Lokalny Nil 😉





Zaczęliśmy też kombinować, jak zwiedzić miasto. Jeden telefon i firma, zajmująca się naszym samolotem na lotnisku w Dżuba, bez problemu zgodziła się wysłać nam z rana kierowcę.

Następnego dnia, Joseph, oczywiście spóźniony, zawiózł nas w kilka miejsc „wartych” zobaczenia. Podobno robienie zdjęć w miejscach publicznych nie jest tutaj mile widziane. Nie wolno robić zdjęć w pobliżu budynków rządowych, wojskowych, obiektów użyteczności publicznej i innych obszarów wrażliwych, jak mosty i lotniska. Aby robić zdjęcia legalnie, trzeba mieć oficjalnie wydane pozwolenie. Na rządowej stronie Wielkiej Brytanii czytamy, że dwóch cudzoziemców było obserwowanych, nękanych i ostatecznie aresztowanych przez władze w Dżubie po sfotografowaniu stacji benzynowej 😱

Joseph błagał, żebym uważała, jak robię zdjęcia z samochodu. Zatem aby nie narażać siebie i mojej załogi na niemiłe starcie z funkcjonariuszami bezpieczeństwa publicznego, podobno często działającymi pod cywilnym przebraniem, większość zdjęć mam zakodowanych w głowie, a z wami dzielę się tylko kilkoma, które udało mi się zrobić po tajniaku.


Kilka ciekawostek o Południowym Sudanie...
  • dominującą religią jest chrześcijaństwo
  • oficjalnym językiem jest angielski, choć wcześniej był arabski (wpływ islamskiego Sudanu)
  • wszędzie płaci się tylko gotówką – hotele, restauracje, lokalne sklepy i targi, chociaż znaleźliśmy jeden supermarket, w którym przyjmowali karty kredytowe
  • mimo, iż jeździ się po prawej stronie i większość samochodów ma kierownicę po lewej stronie, są też i te z kierownicą po przeciwnej stronie, samochody te sprowadzane są z Ugandy
  • ryzyko ataków terrorystycznych jest bardzo małe
 
 

Mimo, iż były obecne wszędzie, dały nam spokój



Centrum Dżuby


Lokalne życie nad Nilem


Bardzo mało jest tutaj dróg asfaltowych, chociaż są plany na dalszą budowę


Czerwony Krzyż, powszechnie działający na terenie kraju, na powyższej tablicy zachęca mieszkańców do oddawania krwi


Ulice Dżuby


Budynek uniwersytetu





Dopiero jak zzoomowałam zdjęcie, zauważyłam dzieciaczki 😊


Typowe ulice poza centrum miasta




Na markecie Konyo Konyo można znaleźć wszystko


Właściciel tego stoiska nie tylko pozwolił nam sfotografować jego asortyment, a dodatkowo poczęstował nas jeszcze cukierkami


Lokalne specjały


Lokalny pub, informacja na tablicy zapowiada mecz między Kamerunem i Ghaną


Po kilku minutach taki widok przestał nas dziwić


B747 należący do marokańskiego króla, to jego wizyta była powodem naszego nagłego tripa. Po ponownym wstąpieniu Maroko do Unii Afrykańskiej, król chce poszerzyć swoje wpływy dyplomatyczne w Afryce i wprowadzić nowe inwestycje. Francuzik robił przegląd techniczny na tym samolocie kilka miesięcy temu 😂


Pożegnanie z Afryką

 

 









- Joseph, lepiej było wcześniej, czy teraz po wyzwoleniu?
- Wcześniej
- Dlaczego?
- Bo tyle ludzi nie ginęło




    03 lutego 2017

    W pogoni za samolotem


    Po wyrzuceniu pasażerów w Nashville, polecieliśmy na Florydę. Kolejnego dnia nowa ekipa przejęła samolot, a ja ze znajomą czekałyśmy na dalsze info. Na tej rotacji przypisano mi całkiem nową w firmie dziewczynę. Okazało się, że mamy wspólnych znajomych, ale tego chyba nie trzeba nawet mówić, bo w lotnictwie wszyscy się znają 😜

    Kiedy wróciłyśmy do hotelu z festiwalu Gasparilla, dostałam wiadomość od menadżerki z prośbą, żeby zorganizować dla nas bilety do Europy. Będziemy przejmować samolot w Brukseli. Hmm... właściwie to średnio chce mi się tam lecieć, bo Francuzik planował skoczyć do belgijskiej stolicy w jakiś weekend. Mam zwiedzać kolejne miejsce bez niego? 😓

    Trzy podróże Uberem, łącznie dwanaście godzin lotu i cztery lotniska później, zameldowałyśmy się nareszcie w hotelu. Nie ma nic piękniejszego od spania w porządnym łóżku! 
    Ale zanim do tego doszło, odebrałam telefon z firmy: „Przepraszam, że przeszkadzam... inny samolot... Casablanca... bardzo wczesny wylot... dziękujemy”. Zmieniły się plany i teraz musimy dołączyć na samolot w Maroko. Dobrze, że nie zdążyłam rozpakować walizki! Po wylądowaniu zostanie nam tylko jakieś sześć godzin na zregenerowanie sił przed kolejnym lotem, tym razem już z pasażerami 😉 Żeby tylko ten jet lag po tripie do USA zostawił nas w spokoju!

    Nie chciałaś zwiedzać Brukseli bez niego 😊” - podsumowała sytuację znajoma z lotu



    Lot z Florydy do Europy z BA - pusty pokład, lampka wina i nowy odcinek Bridget Jones, którego nie mogłam do tej pory zobaczyć z braku czasu... niczego więcej mi nie potrzeba



    Jedyne zdjęcie, które zdążyłam zrobić w Brukseli



    Lizbona-Casablanca, mój pierwszy lot samolotem typu ATR! 

    Za kokpitem jest cargo, a do samolotu wchodzi się tylnymi drzwiami 😳 (zdj: Internet)




    Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...