W pogoni za samolotem

lutego 03, 2017


Po wyrzuceniu pasażerów w Nashville, polecieliśmy na Florydę. Kolejnego dnia nowa ekipa przejęła samolot, a ja ze znajomą czekałyśmy na dalsze info. Na tej rotacji przypisano mi całkiem nową w firmie dziewczynę. Okazało się, że mamy wspólnych znajomych, ale tego chyba nie trzeba nawet mówić, bo w lotnictwie wszyscy się znają 😜

Kiedy wróciłyśmy do hotelu z festiwalu Gasparilla, dostałam wiadomość od menadżerki z prośbą, żeby zorganizować dla nas bilety do Europy. Będziemy przejmować samolot w Brukseli. Hmm... właściwie to średnio chce mi się tam lecieć, bo Francuzik planował skoczyć do belgijskiej stolicy w jakiś weekend. Mam zwiedzać kolejne miejsce bez niego? 😓

Trzy podróże Uberem, łącznie dwanaście godzin lotu i cztery lotniska później, zameldowałyśmy się nareszcie w hotelu. Nie ma nic piękniejszego od spania w porządnym łóżku! 
Ale zanim do tego doszło, odebrałam telefon z firmy: „Przepraszam, że przeszkadzam... inny samolot... Casablanca... bardzo wczesny wylot... dziękujemy”. Zmieniły się plany i teraz musimy dołączyć na samolot w Maroko. Dobrze, że nie zdążyłam rozpakować walizki! Po wylądowaniu zostanie nam tylko jakieś sześć godzin na zregenerowanie sił przed kolejnym lotem, tym razem już z pasażerami 😉 Żeby tylko ten jet lag po tripie do USA zostawił nas w spokoju!

Nie chciałaś zwiedzać Brukseli bez niego 😊” - podsumowała sytuację znajoma z lotu

Lot z Florydy do Europy z BA - pusty pokład, lampka wina i nowy odcinek Bridget Jones, którego nie mogłam do tej pory zobaczyć z braku czasu... niczego więcej mi nie potrzeba


Jedyne zdjęcie, które zdążyłam zrobić w Brukseli

Lizbona-Casablanca, mój pierwszy lot samolotem typu ATR! 

Za kokpitem jest cargo, a do samolotu wchodzi się tylnymi drzwiami 😳 (zdj: Internet)

Przeczytaj również

0 komentarze

Archiwum

Obserwuj bloga