Low-costem przez ocean

marca 21, 2017


Jaką zapłacilibyście cenę za powrót do domu?

Ja jeszcze kilka dni temu mówiłam, że każdą...

Rano zasugerowałam firmie, że sama zapłacę za bilet do domu, bo zależało mi na czasie, a najwyraźniej coś grubszego się toczyło w biurze. Zatem pół godziny do opuszczenia pokoju... i kupno biletu na samolot, który odlatuje za kilka godzin. Zonk. Blokada karty kredytowej 🙈 Serio? Teraz, kiedy mnie czas goni, ktoś zdecydował przewałkować mnie pytaniami odnośnie użytkowania mojej karty? Ja ledwo pamiętam gdzie wczoraj byłam, a co dopiero gdzie była transakcja na $48.32?!

W drodze na lotnisko, myślałam, że najgorsze za mną...

Kupując bilet nie kierowałam się zbytnio linią lotniczą, ale oczywiście ceną (nie wiem, czy firma zwróciłaby mi pieniądze, jeśli bym zaszalała 😜) i żeby cała podróż nie trwała więcej niż dwa dni.

Wybór padł na Norwegian Air.

Dokładnie rok temu leciałam z nimi na tej samej trasie, kończąc rotację w poprzedniej firmie. Kiedy podeszłam do stanowiska z olbrzymią walizą (rotacja trwała wówczas 8 tygodni!), pani uprzejmie mnie poinformowała, że moja rezerwacja nie tylko nie zawiera bagażu rejestrowanego, ale i posiłku. „To mnie wyrolowali” - pomyślałam. Dziesięć godzin lotu i niczego nie dostanę?! Spanikowałam i zdecydowałam się na dopłatę do biletu, żeby lecieć w klasie premium, gdzie wszystko było zapewnione. 
Dziś postanowiłam sprawdzić ekonomiczną... głęboki wdech 😮

Lecieliśmy B787 i to chyba jedyna pozytywna rzecz, bo podobno po locie na tym typie samolotu jet lag nie jest tak tragiczny 😉 Siedzenia są dość wygodne (w końcu to najnowszy model) i tylko tyle. Nie ma ani poduszki, ani koca, nie wspominając już o małym przyborniku ze szczoteczką do zębów. Ciepły posiłek można było zamówić tylko przy kupnie biletu, ale przyznam, że takiej opcji nie widziałam. Albo nie zwróciłam uwagi na dodatkowe opcje, albo było to już niemożliwe, bo przy kupnie biletu mniej niż sześć godzin przed odlotem, dużo opcji jest już niedostępnych, jak na przykład wybór siedzenia.

Dla tych pasażerów, którzy nie zarezerwowali posiłku, są dwie opcje:

  1. Zaopatrzyć się w prowiant na lotnisku – co, ku mojemu zdziwieniu, zrobiło 70% pasażerów 👍
  2. Kupić jedzenie na pokładzie – czego z serca nie polecam, bo kiedy żołądek zmusił mnie do przejrzenia oferty, już większość opcji była wykupiona 😱

Oprócz chipsów, orzeszków, sałatki owocowej i babeczki, została wegetariańska kanapka, którą zdecydowałam się zamówić. Niestety była tak niesmaczna, że musiałam ją zapić winem. Aby uspokoić wewnętrzne frustracje, postanowiłam rozpracować pokładowy system rozrywkowy. Z niewielkiej oferty niestety tylko jeden film był mi zupełnie obcy. Słuchawki to kolejne trzy dolce i żeby jeszcze działały jak należy 😏



I właśnie zrozumiałam, dlaczego temperatura na pokładzie jest ustawiona na bardzo nisko...


Jestem już na ziemi i czekam na połączenie do domu kolejnym low costem. Teraz to już nie ma znaczenia, bo lot trwa mniej niż dwie godziny.  

Czy zgadzam się z low costami na tak dalekie trasy? Niby dają możliwość podróżowania tym z małym budżetem, w miejsca, o których kiedyś mogli tylko pomarzyć. Ja z kolei uważam, że mimo tego jaka jest cena biletu, na 10-godzinnej trasie pasażer powinien mieć darmowy dostęp do podstawowych produktów. Powodzenia tym, którzy zdecydują się na ten nieludzki hard core😅


Ja jednak wolę dopłacić

Przeczytaj również

0 komentarze

Archiwum

Obserwuj bloga