Nie jest kolorowo...

marca 07, 2017

Nawet tydzień nie minął odkąd wróciłam na kolejną rotację, a czuję się, jakbym już pracowała co najmniej od miesiąca 🙈 Tym razem zdecydowanie odpłacam za wszystkie dobre loty, miłych pasażerów, ciekawe destynacje i dodatkowy czas na naukę. Od sześciu dni daje mi wiatrem w twarz tak, że aż rzęsy mi odpadły 😝 I pomysleć, że zgodziłam się wrócić wcześniej do pracy...

Najpierw lot z Londynu do Dubaju przez Warszawę. Mimo, iż fajnie było porozmawiać z klientami w ojczystym języku i wciągnąć trochę polskiego powietrza podczas postoju, nie było momentu, żebym mogła usiąść. NON STOPERRRR! Jak dotarłam do hotelu po jakiś dwudziestu godzinach, dopiero do mnie doszło, że nawet nie miałam chwili na porządny posiłek.

- Idziemy na szybkie piwo – zagaił kapitan podczas meldowania się w hotelu
- Sorry, ale w tym momencie mam siły tylko na to, żeby się porządnie rozryczeć – odpowiedziałam, tępo gapiąc się w podłogę i powstrzymując łzy wyczerpania

Ten trip konkretnie dał mi w kość, a kolejnego dnia (właściwie dziewięć godzin później) powtórka z rozrywki: Dubaj – Malediwy – Szanghaj. Już na samą myśl jestem martwa...


Widok na Dubaj

Przelecieliśmy dosłownie nad Burj Khalifą

Lot na Malediwy odbył się bez pasażerów, ale to nie ma żadnego znaczenia, bo spędziłam go sprzątając samolot. Dzień wcześniej fizycznie już nie dawałam rady i ogarnęłam tylko najważniejsze rzeczy; śmieci, jedzenie, rzeczy do prania. Na Malediwach, na szczęście, miała do mnie dołączyć znajoma z Singapuru, głównie dlatego, że klienci zażyczyli sobie w załodze kogoś, kto mówi po chińsku. Dla mnie to dodatkowa para rąk 🙏


Podczas krótkiej rozmowy na locie z pierwszą oficerką:
- Co by się stało, gdybyśmy mieli komplet pasażerów i zabrakło miejsca dla załogi? - przyszła mi taka myśl 
- Hmm... prawdopodobnie ktoś z załogi musiałby startować i lądować w toalecie...

Nie zdziwiła mnie zbytnio jej odpowiedź, chociaż wiem, że akurat w naszej firmie jest to wbrew wszelkim regułom.


Krótko przed pojawieniem się pasażerów, dostaliśmy wiadomość, że oczekujemy ich znacznie więcej i pokład będzie pełny...
- Do diaska! Ktoś będzie musiał tu zostać, bo nie pozwolę, żeby jedna z was siedziała w toalecie! – oznajmił nam kapitan zdenerwowany całą sytuacją 
- A dopiero o tym rozmawiałyśmy! - spojrzałyśmy na siebie z oficerką 😳😳

Brak chińskiego zbawił mnie przed podjęciem dalszego lotu, ale niestety naraził na kolejne przeszkody z serii – użeranie się z załatwianiem hotelu i transportu, taszczenie walizek i kolejna niewiadoma – co dalej? Mam nadzieję, że przynajmniej będę mieć trochę czasu na pisanie zaliczeń, z którymi jestem mega ostro w plecy! 😰

Niespodziewany pobyt na Malediwach wiąże się z noclegiem w stolicy Male - to miejsce nie ma nic wspólnego z rajskimi wyspami położonymi trochę dalej

Dzień później zostałam wysłana liniami komercyjnymi na samolot w Hiszpanii (przez Dubaj). Tam miałam się zjednoczyć ze znajomą, którą opuściłam na Malediwach 😊 Przed nami tylko kilka krótkich krajowych lotów przez kolejne dni, dzięki czemu zdecydowanie będę mogła skończyć moje zaliczenia do piątku! 👏👏👏 
„Znajomość grafiku na kolejne dni to prawdziwa nuda...” - przemknęło mi przez myśl...

Mój pobyt w Madrycie

Już praktycznie wszystko wróciło do normy, osiągnęłam wewnętrzny balans i wysłałam pierwsze zaliczenie, kiedy zobaczyłam kolejną wiadomość od menadżerki... „Mogłabyś jutro rano polecieć do Francji i dołączyć od razu na samolot do USA?”

PEWNIE... ŻE.... mogłabym, ale obiecuję sobie, że w weekend opróżnię hotelowy barek albo strzelę maraton, bo ten cały stres, zarwane noce i pokonane kilometry trzeba będzie w końcu jakoś odreagować! 💀

Przeczytaj również

2 komentarze

  1. Nigdy nie jest doskonale, ale zdecydowanie nie jest nudno! A pomyśl,że byś w biurze siedziała....

    OdpowiedzUsuń

Archiwum

Obserwuj bloga