Wielkanoc w San Francisco

kwietnia 17, 2017


Zanim dojechaliśmy do hotelu i skończyłam wysyłać zalegle maile, dochodziła trzecia nad ranem. Plan był taki, żeby po szybkiej drzemce wyskoczyć przynajmniej na most Golden Gate, który został oddany do użytku w 1937 roku i przez kolejne 27 lat nosił tytuł najdłuższego mostu wiszącego na świecie. Jest to najbardziej rozpoznawalny symbol San Francisco. O kalifornijskim mieście marzyłam już od dłuższego czasu i nie wiem, czy jest coś, co w tym momencie stanęłoby mi na drodze w jego lepszym poznaniu… kolejny masakrycznie długi lot wcześnie rano? deszczowa pogoda? Fakt, prawie się poddałam! 😜

Moja ekipa z samolotu nie miała najmniejszej ochoty dołączyć i nie mam im tego absolutnie za złe, bo gdyby to nie był mój pierwszy raz, sama wolałabym walczyć z jet lagiem w łóżku, zwłaszcza przed kolejnym długim lotem. Zamówiłam więc Ubera, który w USA jest jednak niezastąpioną formą szybkiego przemieszczania się, zwłaszcza przy tych ich kolosalnych dystansach! Z kierowcą, dopiero po dziesięciu minutach rozmowy, odkryliśmy, że jesteśmy rodakami. Fajnie jest zaczynać niedzielę wielkanocną od spotkania z własnym człowiekiem na drugim końcu świata 😃 (widzisz mamo? nigdy nie jestem sama 😜) Podrzucił mnie w dużo ciekawsze miejsce, niż te, które sama zasugerowałam i  jakoś ciężko się było rozstawać 😐

- Ile zajmuje przejście mostu? – zapytałam w trakcie podróży
- Hahaha, nie wiem, nigdy mi taki szalony pomysł do głowy nie przyszedł - podsumował

Pół godziny panie Ludwiku! Może szybciej, jeśli się człowiek nie zatrzymuje co kilka kroków, żeby zrobić zdjęcie 😅

Tutaj musiałam się pożegnać z panem Ludwikiem

Weszłam na most i po tym jak zrobiłam to zdjęcie, przestało padać!  😍



Widok z mostu na miasto



Przeszłam go w końcu 😁

Na moście mijałam dziewczynę, która podobnie jak ja szła z ogromnym bananem na gębie. Chyba nie tylko ja dzisiaj spełniałam swoje małe marzenie.

Świąteczny bufet w hotelu 

WESOŁEGO ALLELUJA !!!!!!!

Przeczytaj również

0 komentarze

Archiwum

Obserwuj bloga