EBACE - targi lotnictwa biznesowego w Genewie

maja 22, 2017



Ten kto siedzi w branży wie, że to wydarzenie jest zaznaczone krwistym czerwonym w kalendarzu niejednego CEO, brokera, biznesmena czy producenta, a także miłośnika lotnictwa, jak w moim i Francuzika przypadku (choć ten drugi nie miał fajnego doświadczenia z zeszłoroczną imprezą 😜)

Jeden email do firmy i przy wejściu czekała na mnie specjalnie wydana przepustka 😀

Podczas tegorocznej ceremonii otwarcia głównym przemawiającym był Szwajcar Bertrand Piccard, inicjator i pilot Solar Impulse, pierwszego samolotu napędzanego energią słoneczną, który w zeszłym roku zakończył podróż dookoła świata. Niesamowicie inspirująca postać! Odwołuję Was do jego życiorysu – to dziadek Auguste wynalazł balon stratosferyczny, a ojciec Jacques w celu badań, zanurzył się na dno Rowu Mariańskiego. Ale jak sam Bertrand dziś powiedział, nie trzeba pochodzić z rodziny naukowców czy pionierów, żeby zrobić coś dla ludzkości. Jeśli wierzymy w jakieś idee, musimy za nimi podążać. Na wielu etapach swojego życia, kiedy Bertrand przedstawiał swoje projekty, bardzo często spotykał się z brakiem zainteresowania…

- Nie możesz tego zrobić
- Dlaczego?
- Bo nikt tego jeszcze nie zrobił…

Czy taka odpowiedz zadowala kogoś, kto ma pasję, aspiracje i wiarę w swoje marzenia?


Najciekawszą jednak rzeczą, którą dziś przytoczył i która niesamowicie dała mi do myślenia, była sugestia, że nasza współpraca z ludźmi powinna polegać na kontakcie z osobą odmienną od nas. Jeśli będziemy pracować nad projektem z kimś, kto podziela nasze opinie, kto posługuje się tymi samymi zasadami i podobnie myśli, bez wątpienia będziemy pracować w zgodzie, ale nasze szanse na stworzenie czegoś wyjątkowego będą zdecydowanie mniejsze. Nasza wspólna wiedza i wartości ograniczają nas. Trzeba wyjść poza to, co znamy, mieć odwagę wskoczyć w to, co jest nam obce i odmienne od naszego ideału, bo inne wcale nie oznacza gorsze. Sukces Solar Impluse jest produktem połączenia zdolności pilota balonów i pilota wojskowego oraz umysłu psychiatry i biznesmena.

Przelecieli 40000km bez kropli spalonego paliwa. Czy wkraczamy w czasy, gdzie lotnictwo staje się eko na poważnie? Bertrand oficjalnie dziś obiecał, że za niecałe dziesięć lat pierwsze 50 osób będzie miało okazję dokonać lotu na krajowym odcinku, samolotem zasilanym energią słoneczną. Nie wiem, jak Wy, ale ja już zacieram ręce na myśl o lataniu w przyszłości 😀👍


Kilka perełek na tragach genewskich:

- pierwszy ponaddźwiękowy samolot biznesowy AERION, o którym juz wspominałam





- biznesowy helikopter Airbusa






- BBJ, o którym wspomniałam kilka miesięcy temu na FB. Ponieważ Francuzik nad nim pracował, zostałam dużo wcześniej wtajemniczona, a wnętrze BBJ oficjalnie zostało dopiero dziś ogłoszone. Ci z Was, którzy śledzą moje wrzutki na FB, już dawno mieli okazję go zobaczyć 😉










Głównym punktem były oczywiście odwiedziny stoiska firmy Francuzika i mojej własnej. Zawsze jest miło spotkać znajomych i trochę się wyluzować w tak napiętej atmosferze, gdzie każdy cię obserwuje i próbuje ocenić, czy jesteś potencjalnym klientem. To taka gra, w którą wszyscy są zaangażowani, od organizatorów po ostatniego fanatyka latania na sali.










Zostaliśmy też zaproszeni na szybką kawę do stoiska jednego z największych FBO na świecie. W czasach, kiedy jeszcze lataliśmy na samolotach saudyjskiej rodziny, poznaliśmy kilka osób w paryskim FBO i kontakt jakoś trwa do dzisiaj. Zaproszenie na wieczorną imprezę musieliśmy niestety odrzucić, choć Francuzik dodał ją do listy rzeczy do zrobienia przed śmiercią - podobno to niezły czad 😀 Delektując się (dla odmiany) wodą, przypomniało mi się, że kiedyś organizowałam specjalny lot dla CEO tego FBO i jego rodziny, to był ich pierwszy lot prywatnym samolotem. Niesamowita rodzina, a lot dla mnie był jednym z tych najbardziej wyjątkowych, którego nigdy nie zapomnę. Podeszłam się przywitać i przypomnieć. Ku mojemu zdziwieniu mój pasażer pamiętał więcej szczegółów lotu niż ja sama – nie wiem kto był milej zaskoczony 😂 Fajnie, że są jeszcze momenty w branży, gdzie krótka rozmowa kończy się wymianą nie wizytówek ale szczerych uśmiechów.

"Z tobą nawet EBACE jest super przeżyciem!" – podsumował Francuzik

Przeczytaj również

0 komentarze

Archiwum

Obserwuj bloga