19 maja 2017

JET LAG rozebrany na części pierwsze

Podobno na jedną strefę czasową przypada jeden dzień potrzebny na regenerację 😳

Moja ostatnia rotacja, którą spędziłam głównie w USA, zakończyła się pobytem w Seattle. Miasto położone jest 9 stref czasowych wstecz w porównaniu z Europą, zatem prosta matematyka: 9 dni, żeby całkowicie dojść do fizycznej i psychicznej formy! Chociaż coraz więcej badań wskazuje na to, że jednak po podróży na wschód, potrzebujemy więcej czasu na regenerację. Związane jest to z utratą godzin, w związku z czym organizm musi skrócić swój naturalny cykl. Gdzie podczas podróży na zachód dostajemy kilka dodatkowych godzin, dzień się wydłuża, na czym nasz organizm zyskuje.  


Po powrocie, codziennie budziłam się około czwartej nad ranem i jak nakręcony szczeniak, czekałam z kawą na Francuzika, który nieprzytomny wstawał do pracy. On się dziwił skąd u mnie tyle energii o tej porze, ja w końcu miałam bardziej produktywne dni! 💪 Do dzisiaj. Nie obudził mnie ani budzik, ani gramolący się z łóżka Francuzik, ani zapach parzonej kawy, ani drzwi z garażu czy silnik samochodu, a nawet późniejsza wiadomość, w której życzył mi miłego dnia. Najwyraźniej wskakujemy w stare buty 😓




Jet lag jest bezpośrednim efektem szybkiego przekraczania stref czasowych. Nie ma tutaj znaczenia długość lotu czy jego kierunek (ten ma jednak duży wpływ na natężenie objawów), ale właśnie ilość przekroczonych stref. To przemieszczanie powoduje rozregulowanie pomiędzy naszym wewnętrznym zegarem biologicznym i czasem lokalnym. Osoba pod wpływem jet laga, będzie wykazywać podobne objawy do tej, która pracuje na nocne zmiany. Czemu?

Aby odpowiedzieć na to pytanie, trzeba zrozumieć, jak działa rytm okołodobowy, czyli wcześniej już wspomniany zegar biologiczny. Posiada go każda istota żyjąca na ziemi. Reguluje on nasze funkcje fizjologiczne w zależności od naturalnych warunków środowiskowych, a synchronizowany jest ze środowiskiem poprzez zewnętrzne sygnały (tzw. „dawców czasu”), z których najważniejsze jest światło dzienne. Mimo iż przeciętna długość takiego rytmu wynosi 24.5 godziny, dla wielu z nas może on być krótszy bądź dłuższy. Dlatego też każdy z nas będzie potrzebować innej ilości dni, żeby dojść do siebie po długiej podróży 😉



Zgodzicie się, że jesteśmy naturalnie aktywni w ciągu dnia, prawda? Kto lubi pracować w nocy, ręka w górę! 🙈 Nasze rytmy okołodobowe właśnie odzwierciedlają tą preferencję. Nad ranem, kiedy naturalne światło dociera do naszych oczu (a informacja zostaje przekazana do mózgu...), produkcja melatoniny, znanej jako hormon snu, zostaje zatrzymana. Wydzielana jest ona przez różne tkanki w ciele, ale szyszynka w mózgu jest jej głównym źródłem. Jakieś dwanaście godzin później, kiedy słońce zachodzi, produkcja melatoniny zostaje wznowiona, co przygotowuje organizm do snu. Dlatego też naukowcy sugerują porzucenie telefonów, laptopów czy oglądanie TV krótko przed spaniem, bowiem ich sztuczne światło okłamuje szyszynkę, co blokuje produkcję hormonu snu (to tak dla Waszej informacji😁). Nasz zegar biologiczny zostaje  zatem rozsynchronizowany, kiedy znajdziemy się w innej strefie czasowej albo pracujemy przez dłuższy okres czasu właśnie na nocnej zmianie.


Do najczęstszych objawów, wynikających z tego chaosu zaliczamy między innymi:



Fakt, że jesteśmy narażeni na powyższe objawy, to jedna kwestia, drugą jest wpływ naszego stanu na otoczenie. Co najmniej 8% nieszczęśliwych wypadków w lotnictwie spowodowanych jest zmęczeniem załogi, które wynika nie tylko z nadmiaru obowiązków i przeciągających się godzin pracy, ale właśnie braku snu i zakłóceń zegara biologicznego. Wśród obsługi naziemnej udowodniono, że godzina 2:00 w nocy jest szczytem, jeśli chodzi o pomyłki i nieszczęśliwe wypadki. Z kolei załoga pokładowa, w jednym z raportów bezpieczeństwa, ujawniła, że zmęczenie związane z jet lagiem obniża ich pewność siebie i zdolność do wykonywania kluczowych zadań czy radzenia sobie z niespodziewanymi sytuacjami.



Jak sobie więc radzić?

Najbardziej popularną metodą wśród załogi jest umiarkowana aktywność fizyczna i zmuszanie się do spania (78.4%). Są i tacy, którzy sięgają po alkohol (45.8%) albo tabletki, jak na przykład melatonina (33.7%). Jej dawkowanie jednak powinno być odpowiednio przestrzegane, bowiem niewłaściwe stosowanie może powodować senność i opóźnić adaptację do czasu lokalnego.
Jet laga nie można uniknąć, ale na szczęście można zminimalizować jego skutki poprzez odpowiednie przygotowanie przed podróżą: duża ilość snu przed lotem, spożywanie dużej ilości płynów (oprócz alkoholu) czy stopniowe przesuwanie godzin, jeśli czeka nas wyprawa przez wiele stref czasowych, dzięki temu adaptacja do czasu lokalnego będzie szybsza i łatwiejsza. Nie zapomnijcie o świetle dziennym – to najsilniejsze narzędzie do synchronizacji naszego zegara biologicznego, więc korzystajcie z niego jak najwięcej!

Każdy jest inny, więc istotnym jest poznanie swojego organizmu i własnych granic możliwości. Coś, co pomoże Tobie, niekoniecznie pomoże mnie i odwrotnie.


Dużo odpoczynku życzę wszystkim latającym!!! 😊🌞






Bibliografia:

Federal Aviation Administration (2007) Flight Attendant Fatigue. Washington, DC: FAA

Herxheimer, A. and Petrie, K.J. (2002) ‘Melatonin for the prevention and treatment of jet lag’. The Cochrane Database of Systematic Reviews (2).

Hobbs, A., Williamson, A. and Van Dongen, H.P.A. (2010) ‘A Circadian Rhythm in Skill-Based Errors in Aviation Maintenance’. Chronobiology International 27 (6), 1304-1316

Sharma, R.C., Shrivastava, J.K. (2004) ‘Jet Lag and Cabin Crew: Questionnaire Survey’. Indian Journal of Aerospace Medicine 48 (1), 10-14


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...