Super Power

maja 07, 2017

23 loty później, dobiega końca moja kolejna rotacja. Nie sądzę, żebym fizycznie i psychicznie mogła znieść więcej, więc z radością wskakuję na ostatniego tripa do domu (nawet jeśli moja podróż ma trwać 30 godzin!) 😝




Czego się nauczyłam na tej rotacji?

- w ciągu 21 dni pracy można zrobić zdecydowanie więcej lotów niż jeden na dzień
Dzień wolny znowu nabrał dużego znaczenia w moim życiu

- można przeżyć kilka dni pod rząd na czterech godzinach snu między lotami 
Przypał jest wtedy, jak mimowolnie zasypiasz na locie i gwiazda Hollywood cię budzi, prosząc o posiłek

- jest możliwe zrobienie pełnego serwisu z trzema daniami, na półgodzinnym locie z turbulencjami 
Sukces zadania zależy tylko i wyłącznie od tempa jedzenia pasażerów

- z małym wysiłkiem, ale można, zmieścić 18 kartonów jedzenia w galley tak małej, w której jak stanie pięć osób, to żadna z nich nie może się schylić
Niecenzuralne słowa cisną się na usta, kiedy pojawia się dziesięć kartonów więcej

- w pojedynkę, z lekkim potem na czole, na 3-godzinnym locie można spokojnie obsłużyć dziesięć różnych pasażerów z odmiennymi dietetycznymi wymaganiami i dwa psy
Zapewne obyłoby się bez potu, gdyby na pokładzie tego dnia dostępna była tylko jedna karta dań

- praca zespołowa niektórych pilotów jest na poziomie niższym niż Dolina Śmierci
Dlatego jest ważne, żeby liczyć na siebie i wiedzieć, jak działa każdy pojedynczy sprzęt czy system pokładowy. Szkoda tylko, że oni ciągle nie wiedzą, jak sobie kawę zrobić!
                                                           


Ale były i dobre momenty!

- Wielkanoc w San Francisco i niesamowite widoki na porannym locie



- kwitnąca wiśnia w Tokio



- poutine w Montrealu



- lot z ulubioną aktorką z dzieciństwa, która jeszcze bardziej mnie ujęła swoją klasą, wdziękiem i życzliwością, a jej mama to prawdziwy anioł – rozmowa nam się nie urywała

- widok z lotu ptaka na Antiguę




- pierwszy oficer, szalejący na punkcie kolejnej aktorki i jego wdzięczność za podarowany włos pasażerki, który znalazłam podczas sprzątania




- otrzymanie od pasażera tytułu „najlepszej stewardessy w życiu”

- buziak od światowej sławy rockmana i najlepsze babeczki pod słońcem!




Tak, ta praca potrafi nas popchnąć do granic możliwości fizycznych i psychicznych. Często stajemy w obliczu sytuacji, gdzie po ludzku myśląc, chciałoby się wszystkim rzucić, obrócić na pięcie i odejść. My, z kolei, idziemy się wykrzyczeć, wyryczeć, poboksować przedmioty w naszym otoczeniu i wracamy z uśmiechem na twarzy.

Jestem w drodze do domu, mam centralnie wszystkiego dosyć, ale wiem, że chęć do pracy wróci, jak tylko odzyskam wewnętrzną równowagę… ommmmmmmmmmmmmmmm 😑

Czy wspomniałam, że spotkałam znajomą z firmy, która była w połowie rotacji (11 dni) i w danym momencie robiła trzeci lot? Najwyraźniej niektórzy mają więcej szczęścia 😂

Przeczytaj również

0 komentarze

Archiwum

Obserwuj bloga