Finał akcji - Kartka z podróży

listopada 22, 2017

Wrzucam posta, którego długo trzymałam tajnie na pulpicie, bo zależało mi, żeby najpierw dotarły do Was pocztówki! 😁

Kilka tygodni temu zrobiłam małą akcję „Kartka z podróży”. Pomysł zrodził się już jakiś czas temu, bowiem dość chętnie wysyłam pocztówki (a jeszcze chętniej zbieram 😋). Chciałam jednak konkretnie się przygotować do projektu i tym samym dać zainteresowanym więcej czasu na odzew. Najwyraźniej najlepsze akcje powstają pod wypływem emocji i chwili 😁

Z dnia na dzień dostałam w pracy powiadomienie o kolejnym locie

„Tak! To właśnie z tego miejsca chcę wysłać kartki! To miejsce marzeń nie tylko moich własnych, ale i każdego, kto odkrył pasję w lotnictwie” – pomyślałam i bez chwili zastanowienia rzuciłam hasłem na blogu. Dopiero po chwili zaczęłam się martwić, jak ten projekt zorganizować, bo jeśli lot zostanie odwołany? Typowe! Albo wystartujemy, ale podczas lotu zmieni się plan? Możliwe! A co jeśli w ogóle nie dostanę pocztówek na miejscu??!!! 😩



Wierzcie mi, że to ostatnie było największym zmartwieniem, bo miejsce, do którego lecieliśmy to St Maarten (mega gratki w stronę tych, co mieli nosa!!! 😎). Jeszcze parę miesięcy temu wyspa była rajem dla pasjonatów lotnictwa. Ci, co mają w swojej kolekcji zdjęcia z plaży, z lądującym nad głową samolotem, mogą się uważać za prawdziwych szczęśliwców! Po przejściu Irmy, już nie tylko plaża Maho nie istnieje, ale i cała wyspa boryka się z potężnymi zniszczeniami. Skoro większość sklepów jest pozamykana, a w knajpkach sprzedają tylko to, co są w stanie sami wyrobić, jak ja zdobędę pocztówki??? 😳

Lot na St Maarten - podekscytowanie sięga zenitu

Widok na długo oczekiwany ląd

Lądujemy, przed nami słynna plaża Maho 

Dostrzegamy pierwsze ślady pozostawione po Irmie - zniszczone plamy

Zdziwiło mnie nastawienie miejscowej ludności - mimo poważnych zniszczeń, zachowali swój optymizm i "karaibskie wyluzowanie" 😊



Szczęście mi dopisało. Jedyne miejsce na wyspie, które miało jakiś zapas kartek znajdowało się tuż koło naszego hotelu 😁
Zatem stos pocztówek na dwa kontynenty, do sześciu krajów…




Co było najwspanialsze w tym doświadczeniu? Fakt, że otrzymałam adresy od wielu osób, które przez cały czas siedziały gdzieś w cieniu. Mimo, iż generalnie mam pojęcie, do kogo trafiają moje posty i zawsze osobiście angażuję się we wszelkie wiadomości od Was otrzymywane, byłam zaskoczona pozytywnym odzewem ze strony całkowicie nowych czytelników 😊

Dzięki serdeczne za Wasze inspirujące historie, zaufanie i życzliwość. Odwzajemniam się tym samym, a pocztówka to tylko dodatek 😉


Tymczasem St Maarten…

Od lat jest miejscem, obowiązkowo odwiedzanym przez pasjonatów lotnictwa. Czytałam o ludziach, którzy organizowali częste spotkania na wyspie. Umawiali się na konkretną datę, dolatywali z różnych stron świata i wspólnie podziwiali lądujące samoloty (szaleństwo? pasja? 😂). O wypadkach zapewne też słyszeliście. Liczni turyści i planespotterzy, chcąc doświadczyć siły wybuchu z silnika odrzutowego, startujących samolotów, dzielnie trzymali się siatki na końcu pasa startowego. Władze lokalne twierdzą, że w ostatnich latach dziesiątki ludzi właśnie w ten sposób odniosło obrażenia, a w lipcu tego roku doszło nawet do wypadku śmiertelnego. Turystka z Nowej Zelandii w wyniku siły wybuchu została przewrócona i uderzyła głową w beton.

Przez ponad 25 lat planespotterzy polowali przede wszystkim na kolosalnego Boeinga 747-400, należącego do linii KLM, przelatującego tylko kilka metrów nad piaszczystą plażą i lazurową wodą Morza Karaibskiego. Niestety 28 października tego roku samolot pojawił się na lotnisku Princess Juliana po raz ostatni, tym samym kładąc kres ikonowej scenie w świecie lotnictwa. W chwili obecnej największym lądującym na St Maarten samolotem, którego można podziwiać z okolic Maho, jest czterosilnikowy Airbus A340, należący do linii Air France.




Podczas mojego bardzo krótkiego pobytu udało mi się zobaczyć jedynie lądującego Boeinga linii Carribean Airlines i liczne awionetki. Po huraganie Irma, samoloty mogą lądować tylko w ciągu dnia, gdyż wszystkie urządzenia naziemne jak i samo lotnisko zostały totalnie zniszczone.

Słynna Maho ukryta pod kamieniami


W pobliskim barze podawane są godziny przylotów na desce surfingowej

Przeczytaj również

0 komentarze

Archiwum

Obserwuj bloga