O rekrutacji słów kilka

listopada 02, 2017

Do końca roku można aplikować na pozycję cabin crew w firmie Small Planet.

Nie jesteście gotowi na zmianę miejsca zamieszkania poza granicami kraju? Small Planet daje wam szansę na rozkręcenie kariery, nie opuszczając Polski – bazy w Katowicach i Warszawie czekają na chętnych 😉

O wymaganiach wstępnych i jak aplikować dowiecie się z oficjalnej stronki Small Planet.


A tak swoją drogą, jak już mowa o rekrutacji…

Dość często spotykam się z opiniami, że do pewnych firm w ogóle nie warto startować, że praca u innych to wyzysk, że pewnych firm w ogóle nie powinno się polecać, itd., itd., itd....

Zgadzam się. Zgadzam się z tym, że każdy ma prawo do wyrażania własnej opinii. Nie ma nic lepszego i bardziej pożądanego niż „głośna” wymiana informacji, która może służyć innym w podjęciu tej kluczowej decyzji. W końcu kogo innego nie spytać, jak eksperta (choć co do ekspertyzy, można się tutaj kłócić)? Niestety człowiek ma ten paskudny zwyczaj, że czasem za wszelką cenę chce przekonać innych do swojej racji. To, że jednej osobie nie spasowało i nie odniosła oczekiwanego sukcesu, wcale nie oznacza, że kolejna osoba będzie powielać jej historię. Każdy z nas jest wyjątkowy, nosi w sobie cechy, dzięki którym osiąga rzeczy postrzegane przez innych jako niemożliwe. To, co jeden traktuje jako porażkę, drugi może obrócić w sukces.

Mimo totalnej klapy w irlandzkim przewoźniku, zawsze chętnie dzielę się z innymi moim doświadczeniem. Nie obwiniam za nic linię (w końcu działa świadomie na swoich ekscentrycznych zasadach) i dość krótka praca dla nich, uświadomiła mi, że to nie moja piaskownica. Nigdy natomiast nie starałabym się zniechęcać innych zapaleńców do próbowania. Jeśli dla niektórych to jedyna opcja, żeby się wybić, czemu z niej nie skorzystać?

Możemy się zatem stać bardziej pokorni, konstruktywni w swojej opinii i wspierać, zamiast podcinać innym skrzydła???

Osoby z doświadczeniem w lotnictwie, mają już bardziej sprecyzowane potrzeby i wiedzą na czym i w jakim środowisku chcą budować swoją karierę. Osoby nowe w branży, pragnące spełniać swoje marzenia, powinny słuchać i gromadzić informacje, ale zdobywać doświadczenie oparte o własne decyzje. W końcu chcą budować swoją karierę, a nie ludzi ich otaczających, prawda?



Jak zatem podejść do rekrutacji (i tutaj biorę pod uwagę TAKŻE firmy z naszych „czarnych list”). Trzy złote zasady:


#1 Atakujcie swoim CV

Czyli po prostu aplikujcie do wszystkich linii, których warunki wstępne spełniacie. Jedyną rzecz, którą w ten sposób tracicie to trochę czasu spędzonego nad laptopem, ale i aplikowanie można sobie odpowiednio zorganizować, dostosować do danego trybu życia. Gotowe CV i list motywacyjny na pulpicie oraz regularne sprawdzanie stron z ofertami pracy w lotnictwie to dobry start. Pamiętajcie, że czasem może minąć trochę czasu zanim otrzymacie odpowiedź z wybranej firmy. Ponadto nie ma chyba nic przyjemniejszego jak możliwość wyboru przy wielu pozytywnych odzewach – pozwólcie, żeby zawsze jakaś furtka czekała na was otwarta 😉

Japan Airlines zaprosiło mnie na rozmowę po pół roku od wysłania mojego CV. Kiedy się odezwali, przez chwilę byłam zdezorientowana, bo zdążyłam zupełnie zapomnieć, że do nich aplikowałam. Wysyłając moje CV nie liczyłam, że mogliby być zainteresowani kimś bez japońskiego i z XXS doświadczeniem w lotnictwie, ale wysłanie nic mnie nie kosztowało. Sukces


#2 Udział w procesie rekrutacyjnym jest świetnym doświadczeniem, dzięki któremu możecie zdobyć wiedzę i budować pewność siebie

Ręka w górę, kto lubi rozmowy kwalifikacyjne… ja też za nimi nie przepadam

A z czego to wynika?

Bo zależy nam na pozycji, bo wydaje nam się, że nie jesteśmy wystarczająco przygotowani albo po prostu nie wiemy czego się spodziewać i co najgorsze obawiamy się porażki. Te przeszkody są na szczęście do przeskoczenia. Aplikując również do linii, na których nam mniej zależy, przygotowujemy sobie dobre pole pod praktykę. Zapominamy wtedy przede wszystkim o stresie, dzięki czemu poznajemy siebie od innej strony i wyrabiamy własną taktykę. Cenne doświadczenie, które wówczas zdobywamy możemy później spokojnie wykorzystać w ważniejszej dla nas rekrutacji. Poza tym udział w rekrutacjach pozwala na rozeznanie branży i poznanie nowych trendów (tak, firmy z „czarnej listy” też mają coś do zaoferowania!)

Na rozmowę do Emirates poszłam na totalnym luzie, bez stresu. Ponieważ nie zależało mi wówczas na zmianie pracy, zdecydowałam się pójść dla czystego doświadczenia i rozrywki (tak też można 😂). Sukces


#3 Rekrutacja to świetna okazja na zawieranie nowych kontaktów

W obecnych czasach można bardzo dużo wyczytać na internetowych forach, z blogów czy specjalistycznych stron. Informacje bombardują nas z każdej strony, ale ile w nich jest prawdy a ile manipulacji? Nic nie pobije kontaktu z drugim człowiekiem, który może się okazać skarbnicą nowych, ciekawych pomysłów. To nie muszą być konkretne uwagi czy informacje wysłane w naszym kierunku, ale wymiana doświadczeń czy najzwyczajniej rzucone hasło, które od razu prowokuje nas do tworzenia kolejnego planu. Możecie trafić na osoby doświadczone, dzięki którym usłyszycie o całkowicie nowych liniach lotniczych, przydatnych trikach czy osoby, które mogą Was po prostu zainspirować do działania i podjęcia życiowych decyzji

Na rozmowie do Qantas (której nie przeszłam) spędziłam pół dnia na rozmowie z ex-Emirates crew (który odpadł razem ze mną). Chłopak opowiedział mi wszystko o firmie z pierwszej ręki – sprawy, o których bym nie wyczytała w Internecie. W końcu miał o czym opowiadać, bo pracował dla firmy siedem lat.
- Jeśli będziesz do nich kiedyś próbować, dawaj do mnie z pytaniami – zaoferował na koniec
- Dostałam się, zaczynam za miesiąc, także serdeczne dzięki za całe info
- No rany, to gratulacje! To co ty tu w ogóle robisz?! 😅
- Zdobywam doświadczenie 😁


Następnym razem traficie na ofertę pracy firmy, której rekrutację możecie potraktować jako doświadczenie, nie zastanawiajcie się dwa razy!

A ja życzę wszelkich sukcesów 😉👍


Przeczytaj również

0 komentarze

Archiwum

Obserwuj bloga