Radosnego Alleluja... z francuskich Alp

kwietnia 01, 2018


W tym szczególnym czasie Wielkiej Nocy, życzę Wam wiele radości i dobra
Niech Ten, który powstał z grobu, stanie się dla Was źródłem pokoju, zrozumienia i szacunku




  
Miało być wielkanocnie, tymczasem czujemy się niczym przeteleportowani do okresu bożonarodzeniowego. Za oknem prószy, a my zamiast święconych jajek i wielkanocnej baby, degustujemy w lokalnych wyrobach francuskiego regionu alpejskiego. 

Aromatyczny ser, swojskie wędliny czy też miód z górskich kwiatów w akompaniamencie świeżej bagietki, posmarowanej masłem domowej produkcji, to podstawa dobrego dnia w Haute-Savoie (Górna Sabaudia). Z kolei po długim dniu na stoku (tak! oficjalnie kończymy sezon snowboardowy – najwyższa pora! 😛) wszechobecne restauracje kuszą ofertami lokalnych potraw, które gwarantują odzyskanie utraconych wcześniej na stoku kalorii. Ciężko jest odmówić raclettetartifletteberthoud czy fondueNie słyszeliście wcześniej tych nazw i nie wiecie czym to się je? Bez znaczenia! Wszystkie dania przygotowane są na bazie roztopionego sera i różnią się tylko jego rodzajem, sposobem podania oraz wyborem towarzyszących  dodatków 😍

… i na tym zakończę, bowiem rozkręcam się znowu w klimaty zimowe, a przecież nie o to nam chodzi! 😩


RACLETTE: zapomnijcie o współczesnym grillu elektrycznym z miniaturowymi patelniami 😏 zgodnie z tradycją, warstwy topionego sera zeskrobywano bezpośrednio z krążka sera, zawieszonego nad paleniskiem (powyższa metoda jest tej idei najbliższa)








Kościół opactwa w Abondance


Historia regionu i kultury alpejskiej jest tutaj obecna na każdym kroku




A jeśli nie deska czy narty, to snowshoeing - wędrówki z rakietami śnieżnymi (na zdjęciu akurat bez 🙈)




No to czekamy na prawdziwą wiosnę... 🌼

Przeczytaj również

0 komentarze

Archiwum

Obserwuj bloga